Nathan

czwartek, 29 marca 2012

Nowy blog. ;)

       Wczoraj założyłam nowy blog. Oto on - http://followthedream-nathansykes.blogspot.com/ . Rozdział za pewnie jutro, bo dzisiaj się źle czuję i mam gorączkę. Obym nie była chora, bo we wtorek piszę egzamin po szóstej klasie. Życzcie mi zdrowia i nowych pomysłów. ;*

Ada;)

środa, 28 marca 2012

Rozdział 104

Martin to zauważył. Wziął ten telefon i zaczął czytać. Podał go Nathanowi mówiąc, że znowu zranił Ale.
-O nie. Ala, Martin możemy się przesiąść? - zapytał Nathan.
Chciałam się dowiedzieć, o co tu chodzi, więc kiwnęłam, że mogą się przesiąść. Gdy Nathan usiadł koło mnie od razu zaczął się tłumaczyć, że pożyczył kumplowi telefon i używał jego telefonu. Te smsy nie były do niego, ale do kumpla. Nie wiedziałam co mu powiedzieć. Odwróciłam się i patrzyłam w jego oczy. Wzięłam się w garść i zaczęłam mówić.
-Nathan, to się robi coraz gorzej. Ty cały czas się tłumaczysz, w co ja teraz ci nie wierzę...
-Ale... - przerwał mi.
-Daj mi skończyć. Nie wierzę ci. Czy ten kumpel by mógł zdradzać swoją dziewczynę? Jest coraz gorzej. Niby mnie kochasz to dlaczego mnie zdradzasz? Myślisz, że jestem taka głupia? Nie jestem. Wracam do Londynu i śpię u Nicol. Idź już. - mówiłam spokojnie.
-Ale... Dobra pójdę gdzieś indziej usiąść. - powiedział i odszedł.
Kilka lat później...
Ala tak jak mówiła wróciła do Londynu. Tam zdecydowała jednak, że przeprowadza się do Polski. Pożegnała się ze wszystkimi, a Nathan nie miała kontaktu. Zdała na najlepsze studia w Polsce i znalazła nowego chłopaka, obecnie narzeczonego. Jej życie jest nowe, ale nie do końca. Dużo ludzi kojarzy ją jako dziewczynę Nathana i nie ma spokoju przez fotoreporterów. Na szczęście pomaga jej w tym Daniel, jej narzeczony, który kocha ją i nie zdradzi nigdy.

---------------------
No więc koniec. Jedna osoba stwierdziła, że blog jest trochę nudny, i ma rację. Zacznę nie długo pisać nowy blog, który mam nadzieję będzie ciekawszy.
Dziękuję, że czytaliście ten blog i mnie motywowaliście do dalszego pisania.
W następnym poście dodam link do nowego bloga.
Bye! :*

Rozdział 103.

Usiadłam na ławce i zakryłam twarz rękoma. Poczułam jak ktoś siada koło mnie. Myślałam, że to Nathan, ale po chwili usłyszałam głos. Był to Martin.
-Posłuchaj. Tak w tej pracy bywa. Widać było, że ta dziewczyna się do niego klei, i przez to Nathan zapytał Cię o zdanie. Z jednej strony zachował się chamsko, ale z drugiej strony, jak miał się przed tym ustrzec? Przecież ta dziewczyna trzymała go za bluzkę i włożyła ten swój głupi jęzor do jego buzi. Zastanów się, czy czasami nie mam racji. - powiedział i odszedł.
Martin miał racje 100%. Ta dziewczyna czekała na okazję, żeby mnie upokorzyć i dostać to, czego pragną miliony fanek. Czy wybaczyć to Nathanowi? Martina znam od nie dawna, a już czuje, że jest moim przyjacielem. Umie doradzić jak nikt inny. Zobaczyłam jak Nathan idzie smutny. Chyba nie odważył się do mnie podejść, bo wiedział, że dostanie z liścia. Prawda była inna. Podeszłam do niego i przytuliłam. On nie wiedział czy wiem co robię, ale ja byłam tego pewna.
-Przepraszam Cię. Niesłusznie cię oskarżyłam. Ta małpa zapłaci mi słono za to. - powiedziałam patrząc mu w oczy.
-Ja cię przepraszam za to, że nie zareagowałem jakoś. Przez to cierpisz, ale tak bywa czasami. Fanki są nieprzewidywalne. - powiedział, a ja na to go pocałował namiętnie.
-Czekaj, ja ją znam! Przecież to Magda! Jak ona mi to mogła zrobić?! - powiedziałam wściekła. Jakby co to jest moja dawna przyjaciółka, z którą miałam jechać na koncert, ale musiała się przeprowadzić.
Przeprosiłam Nathana na chwilę i poszłam do niej. Poszłam do niej tak wściekła. To była na pewno ona.
-Jak mogłaś to mi zrobić?!
-Bo jestem zakochana w Nathanie?! A ty kim jesteś, żeby się wtrącać?! - nie mogłam uwierzyć, że ja z taką osobą się przyjaźniłam.
-Po pierwsze jestem dziewczyną Nathana. Po drugie jestem twoją dawną przyjaciółką. Nie pamiętasz mnie już?! A po trzecie ty kim jesteś, żeby niszczyć mój związek?! - krzyczała na nią.
-Ala...To ty? - powiedziała nie dowierzając.
-Wreszcie się królewna obudziła. Widzę, że nowe życie masz. Ja też i jestem z tego dumna. Kocham Nath... - nie dokończyłam, bo ktoś zasłonił mi oczy - Nathan. - odwróciłam się w jego stronę.
-Musimy już iść. Za chwilę mamy samolot. -szepnął mi do ucha.
-Właśnie. - odwróciłam się jeszcze w stronę Magdy - To cześć. Radzę Ci na przyszłość upewnić się jaka jest dziewczyna, bo potem możesz skończyć źle. Idziemy. - odwróciłam się znowu w stronę Nathana i poszliśmy.
Weszliśmy na pokład samochodu i usiedliśmy na swoich miejscach. Siedziałam koło Martina, bo chłopaki jeszcze robili mini próbę. Pożyczyłam od Nathana telefon, bo mój się rozładował. Przez przypadek weszłam w wiadomości. Chciałam wyjść z tego, ale zobaczyłam dziwne sms typu:
"Kocham Cię."
"Jestem w ciąży!" 
"Jak wrócisz to zobaczysz zdjęcia dziecka"
"Kiedy zerwiesz z tą nudziarą?"
Gdy je zobaczyłam, że świat mi się znowu zawalił. Łzy napłynęły mi do oczu. Czy Nathan jest ze mną szczery? Czy mnie zdradza?

wtorek, 27 marca 2012

Rozdział 102.

Tom cały czas nic nie mówił. Wkurzyłam się i pobiegłam do pokoju Jaya. Tam nikogo nie było. Poszłam dalej, do pokoju Maxa. Też nic. Poszłam do Sivy. Tam cała banda panikowała. Jay leżał na podłodze oblany kechupem i udawał, że umiera. Jak ich tak zobaczyłam z jednej strony chciało mi się śmiać, a z drugiej wkurzyć się. Po chwili przybiegł Nathan i jak to zobaczył to widać było, że jest wkurzony.
-Co wam do łba strzeliło, żeby coś takiego robić?! Wiecie jak nas przestraszyliście?! Leczcie się! Debile! - zdenerwował się Nathan.
-No właśnie do cholery?! Co wy myślicie?! - wkurzyłam się jeszcze bardziej niż Nathan.
-Ala spokojnie. - próbował mnie uspokoić mój ukochany - Te głąby nie wiedzą co robią, a co dopiero myślą. - śmiał się, a ja za nim.
-Młody uważaj se. Nie od głąbów. - upomniał go Max.
-A jak inaczej miał nazwać debilów? - odpowiedziałam pytaniem i poszłam do pokoju, a za mną Nathan.
Weszłam do pokoju, a za mną Nathan. Usiadłam na kanapie i Nathan poszedł po śniadanie, które przyrządziłam. Położył na stale i usiadł koło mnie.
-Co za debile. - powiedziałam szeptem do siebie.
-Racja. Dobra nie myślmy już o tym. Na co masz ochotę? Jajecznice sobie pani życzy? - wstał i udawał kelnera.
-Tak, poproszę. - odpowiedziałam mu jak prawdziwa dama - I tą kanapkę jeszcze.
-Dobrze. - odpowiedział i poszedł do kuchni. Wrócił z talerzami z jajecznicą i nałożył po kanapce. - Proszę. - podał mi.
-Merci serveur. - odpowiedziałam po francusku. 
-Po jakiemu to? - zapytał zdziwiony.
-Jeździsz po świecie, a nie wiesz? Po francusku. - śmiałam się.
-Aha. Dobrze wiedzieć.
Po śniadaniu musieliśmy się zbierać. Oczywiście chłopaki próbowali nas przeprosić, ale postanowiliśmy się nie dawać. Tak naprawdę to nie byliśmy obrażeni na nich. Jechaliśmy na lotnisko śpiewając "Glad You Came". Gdy dojechaliśmy na lotnisko zobaczyliśmy pełno fanek. Ja jako, że nie potrzebowałam ochrony, wyszłam pierwsza. Za mną jeden ochroniarz wyszedł i potem chłopcy i reszta ochroniarzy. Poszłam z Martinem załatwić bilety, a chłopaki witali się z fankami. Gdy z Martinem wszystko załatwiliśmy to poszliśmy po chłopaków. Przez okno zobaczyłam, że pewna fanka klei się do mojego ukochanego. Chciałam jej zrobić nazłość, więc podeszłam do niego i pocałowałam w policzek mówiąc:
-Hej kochanie. Musimy już iść. - powiedziałam miłym głosem.
-Racja. To, pa. - pożegnał się. Chciał już odejść, ale ta dziewczyna, która się kleiła do niego krzyknęła.
-Nathan! Mogę Cię pocałować w policzek?! - krzyczała.
-No... - nie był pewien, więc spojrzał się na mnie. Zgodziłam się, bo potem wydawała się już normalniejsza. - No dobra. 
Nathan podszedł do niej, a ona zamiast pocałować go w policzek, pocałowała go w usta. Nathan po chwili odepchnął ją, a ja ze łzami stałam tak. Czułam się jak idiotka. Poczułam, że lecą mi łzy po policzkach. Od razu pobiegłam w stronę wejścia do budynku. Nathan od razu za mną ruszył.
-Ala, stój! - słyszałam tylko to. Nie miałam ochoty go widzieć. Ten pocałunek trwał za długo. I widać było, że mu zależało na tym pocałunku...

poniedziałek, 26 marca 2012

Rozdział 101.

Obudziłam się w hotelowym pokoju wtulona w Nathana. Nathan jeszcze spał. Postanowiłam popatrzeć jak śpi. Wyglądał tak słodko. Ciągle nie mogę uwierzyć, że jesteśmy razem. Ala Parker i Nathan Sykes. Może to dziwne, chodzimy od 2 lat, a ciągle w to nie wierzę. Kiedyś tylko o tym marzyłam, a teraz? Leżę z nim w łóżku po pięknej nocy. Znowu uwierzyłam, że mnie kocha. Czyż to nie dziwne? Po chwili poczułam usta na mojej szyi.
-Witaj kochanie. Jak ci się spało? - zapytałam.
-Dobrze. Długo już nie śpisz? - zapytał z uśmieszkiem.
-Nie, chwileczkę. Trzeba byłoby wstać, co? - posmutniałam.
-Wyjazd mamy o 14. - uśmiechnął się i dalej mnie całował.
-Co będziemy robić? - zapytałam.
-Może to? - tym razem pocałował mnie w usta. Coraz mocniej. Położyłam się, a on był nade mną. Podpierał się ręką. Dotykałam jego torsu. Podobało mu się to. Reszty już nie trzeba opisywać...
Jak skończyliśmy położył się koło mnie. Widać było, że jest zmęczony, ale chciał więcej. Leżał na boku podparty łokciem i patrzył się na mnie.
-Co? - powiedziałam dosyć nie miło.
-Nic. Co taka nie miła? - zapytał mnie.
-Ja? Tylko widzę, że coś chcesz ode mnie.
-A dlaczego tak myślisz? Kocham Cię i patrze na najpiękniejszą dziewczynę na świecie. - pocałował mnie w usta. Znowu chciał, ale wtedy go odepchnęłam.
-Nie za dużo na jeden raz? - zapytałam go odpychając.
-Nie. - odpowiedział i znowu mnie pocałował.
-Nathan, wystarczy. Wiem, wiem. Kochasz mnie, ale jak kochasz to zaczekasz. - uśmiechnęłam się.
-A co nie podoba Ci się? - zdziwił się - Jak chcesz to mogę wyjść.
-Nathan, no zmęczona jestem. I nie ma żadnego focha! Ani mi się waż fochać! - ostrzegłam go.
-No dobrze. Trzeba by było wstać i zrobić śniadanie. Ciekawe kto zrobi...
-Dobra, ja zrobię, ale dajcie mi się ogarnąć. Ok?
-Kocham Cię! - pocałował mnie znowu.
Wstałam z łóżka. Byłam naga, i Nathan cały czas się na mnie gapił. Cały czas się uśmiechał. Dziwiło mnie to. Nie mogę uwierzyć, jak można się tak cały czas uśmiechać? Nie wiem, fajnie by było. Wzięłam jakąś bluzkę z Myszką Miki i dresowe spodnie. Poszłam do łazienki wziąć prysznic i zrobiła kitkę. Dzisiaj podróż, więc nie muszę się jakoś stroić. Zrobiłam delikatny makijaż i wyszłam z łazienki. Poszłam do kuchni. (jakby co to był pokój z kuchnią :D) Otworzyłam lodówkę. Hotel się postarał. Lodówka była pełna jedzenia. Szkoda, że już dzisiaj musieliśmy wyjeżdżać stąd. Miałam nadzieję, że w innych hotelach też tam będzie. Wzięłam jajka i zrobiłam jajecznice. W tym czasie gdy jajecznica się smażyła zrobiłam kanapki i nalałam soku. Gdy śniadanie było gotowe do kuchni wszedł Nathan. Był w spodniach, bez koszulki. Podobało mi się to, ale nie okazywałam tego. Jak zobaczył śniadanie uśmiechnął się jeszcze bardziej. Jak to on robi?!
-Jak pachnie. Wow i ty to w tym czasie zrobiłaś? - przybliżył się do mnie i trzymał w talii.
-Ta... - nie zdążyłam powiedzieć, bo delikatnie mnie pocałował.
Niestety ktoś nam przerwał. Był to Tom. Tylko ja się pytam, jak on wszedł, przecież zamykałam drzwi. Nie ważne. Tom szybko wbiegł. Był przerażony. Nie wiedzieliśmy o co chodzi. Jąkał się.
-Jay...on... - próbował powiedzieć nam, ale nie mógł.
-Co do cholery jasnej?! Gadaj! - denerwował się Nathan.
-Tom! Co się stało? - próbowałam się trochę spokojniej dowiedzieć.

niedziela, 25 marca 2012

Rozdział 100!!!

Zastanawiało mnie to, dlaczego wszyscy mnie tak stroją. Oni na pewno coś knują, ale pytanie, co? Zgadzałam się na wszystkie propozycje. Nathan jakoś dziwnie się zachowywał. Co się tu dzieje? Gdy skończyli zobaczyłam się w lustrze. Chyba pierwszy raz w życiu podobałam się sobie. Chciałabym, żeby tak było zawsze. Żebym tak wyglądała.
-Pięknie wyglądasz. - komplementowała mnie Nareesha.
-Przecudnie. - mówiła zauroczona Michelle.
-Chłopaki zaczynają właśnie koncert... - zatrzymał się w tym momencie Martin - Pięknie wyglądasz, Ala. I tak, chłopaki proszą was, żebyście przyszły.
-Ok. - powiedziałyśmy zgodnie i ruszyłyśmy w stronę drzwi.
-Ala, a ty gdzie? - zapytał mnie Martin.
-No idę do chłopaków. - opowiedziałam mu.
-Ale prosili, żebyś ty nie przychodziła. Masz tu zaczekać. - próbował mnie zatrzymać Martin.
-O co tu do cholery chodzi?! - wkurzyłam się.
-Spokojnie Ala. Zaraz wrócimy. - uspokoiła mnie Michelle.
-No dobra. - odpowiedziałam niechętnie.
-Grzeczna dziewczynka. - śmiał się Martin.
-Bo znowu dostaniesz ode mnie! - zagroziłam mu.
-Już się boję.
-Jeszcze zobaczymy! - powiedziałam i usiadłam na kanapie. Po jakiś 5 minutach weszły dziewczyny. Martin wyszedł i dziewczyny zaczęły znowu coś knuć.
-Ala, chodź. - powiedziała w moją stronę Michelle i pociągnęła mnie za rękę.
Nie miałam wyjścia. Musiała iść. Poszłyśmy centralnie za kulisy i patrzyłyśmy jak chłopaki śpiewają. Wydawało by się, że jest to normalny koncert, ale to nie prawda. Chłopaki dawali czadu. Śpiewali wprost idealnie, zapraszali nawet fanki na scenę. Po chwili wszyscy opuścili scenę, oprócz Nathana. Zdziwiło mnie to. Wziął mikrofon i zastanawiał się co ma powiedzieć. Po chwili zaczął:
-Chciałbym zaśpiewać piosenkę Bruno Marsa "Just The Way You Are" dla pewnej osoby. Większość z was za pewnie ma w życiu najważniejszą osobę. Kogo kochacie i chcecie spędził całe swoje życie. Zmieniacie się dzięki niej, na lepsze. Macie dużo problemów, przez które się kłócicie i oddalacie się od siebie. Robicie różne głupie i niemądre rzeczy, których potem żałujecie. Ja mam taką osobę w życiu, którą zraniłem i chcę przeprosić. Myślałem, że mnie nie kocha, a prawda była inna. Ala kocham Cię. Chodź do nas. - poprosił mnie Nathan. Ja w łzach w oczach poszłam do niego i przytuliłam. - Nie płacz, proszę.
-Płaczę ze szczęścia i wzruszenia. - powiedziałam płacząc.
-To dobrze, że ze szczęścia. Kocham Cię. - pocałował mnie delikatnie w usta, a potem coraz mocniej.
-To znaczy, że jesteśmy znowu razem? - zapytałam się, żeby upewnić się.
-Jeśli chciałabyś. - droczył się ze mną.
-Bardzo. - pocałowałam go. Fanki piszczały jak szalone. Niektóre były zadowolone z tego, że jesteśmy znowu razem, a nie które wściekłe.
-Kochani! "Jest The Way You Are" dla Ali!- usiadł przy pianinie i zaczął grać.
-Oh her eyes, her eyes
Make the stars look like they’re not shining
Her hair, her hair
Falls perfectly without her trying
She’s so beautiful
And I tell her every day


Yeah I know, I know
When I compliment her
She wont believe me
And its so, its so
Sad to think she don’t see what I see
But every time she asks me do I look okay
I say


When I see your face
There’s not a thing that I would change
Cause you’re amazing
Just the way you are
And when you smile,
The whole world stops and stares for awhile
Cause girl you’re amazing
Just the way you are


Her lips, her lips
I could kiss them all day if she’d let me
Her laugh, her laugh
She hates but I think its so sexy
She’s so beautiful
And I tell her every day


Oh you know, you know, you know
Id never ask you to change
If perfect is what you’re searching for
Then just stay the same
So don’t even bother asking
If you look okay
You know I say


When I see your face
There’s not a thing that I would change
Cause you’re amazing
Just the way you are
And when you smile,
The whole world stops and stares for awhile
Cause girl you’re amazing
Just the way you are


The way you are
The way you are
Girl you’re amazing
Just the way you are



When I see your face
There’s not a thing that I would change
Cause you’re amazing
Just the way you are
And when you smile,
The whole world stops and stares for awhile
Cause girl you’re amazing
Just the way you are
 
Gdy skończył grać podszedł do mnie i mnie pocałował. Pożegnaliśmy się z fanami i zeszliśmy ze sceny. Pocałowałam Nathana jeszcze raz, ale o wiele mocniej. Był moim kochanym księciem z bajki.

-------------

Hura! Setny rozdział. Najdłuższy! Jestem z siebie zadowolona. Więc dedyk dla:
Ada<3, Myszki:*, Lauren, Hela, Asia, druga Asia, Love, Weer, Bella, Kinga, Kinia, Just, Marcia, Cat, Malina, Sandra, Revolution, Klauduś, Olivia, Nicely, Invincible, Huehue, Gabi, Riddle, Peace, Myia, Sierra, Wariatka, ekscentryczna, Hilal, Nika, Michał, Eva, Magical, Tina, Kasia, Paola, Lila Madzialena, LSD
I dla dwóch przyjaciółek z reala:
Wika I Ala (Kusia i Lusia :D).
Dziękuję, że czytacie mój blog, komentujecie, że motywujecie mnie do pisania. :*
I pytanie mam: Pisać w osobie pierwszoosobowej? :D

Rozdział 99.

Tom obściskiwał się z jakąś lalunią. To była ta sama, co odwiedziła Nathana w Londynie. Na dodatek Tom był pijany i nie wiedział co robi. Ala nie wiedząc co to ma znaczyć uciekła do pokoju. Usiadła na łóżku. Była przestraszona. Taki widok nie był za piękny. Poszła do Jaya. On przed nią nic nie ukrywa, taką miała nadzieję. Poszła w stronę jego pokoju. Zobaczyła jego z jakąś panną. Też był nawalony jak bela. Ala pobiegła w stronę windy. Nie patrzyła czy ktoś idzie. Nawet nie wiedziała jak, ale przytuliła się z Nathanem.
-Spokojnie Ala. Co się stało? Cała blada jesteś. - niepokoił się Nathan.
-Byłeś z nimi na imprezie? - zapytała upewniając się.
-Nie, nie byłem. A co? Nawalili się i panienki przyprowadzili? Widok nie codzienny. Chodź do mnie. - trzymał rękę na ramieniu Ali i poszli do niego - Siadaj. Już dobrze. Spokojnie. - przytulił ją do siebie.
-Dziękuję Ci. - patrzyła na jego oczy. Po chwili ich usta się złączyły. Ten pocałunek trwał długo, był wprost idealny. - Przepraszam, ja lepiej już pójdę.
Wybiegła z pokoju. Wiedziała, że Nathan ją kocha, ale wydawało jej się, że źle postępuje. Zamknęła pokój na klucz. Położyła się i płakała. Nie wiedziała co się z nią dzieje. Wszystkim się przejmuje i cały czas płacze. Dlaczego? Co się z nią dzieje? Takie pytania zadawała sobie Ala. Nazajutrz obudziła się z bólem głowy. za pewni przez to, że wczoraj do późna płakała. Ktoś zapukał do jej drzwi. Otworzyła. Był to Nathan.
-O Hej, myślałem, że mi nie otworzysz, ale się pomyliłem. Jedziemy z chłopakami na próbę. Jedziesz z nami? - uśmiechał się Nathan.
-Cześć. No nie jestem jeszcze gotowa. - podrapała się po głowie.
-Racja. Martin jedzie później, więc z nim będziesz mogła jechać. Weź ubrania na przemianę. Ładniejsze, co ja gadam? Ty zawsze masz ładne. Wiesz o co mi chodzi? - plątał się Nathan.
-Tak. Chyba wiem. Ok dzięki. - odwzajemniła uśmiech.
-To powiem Martinowi. Pa.
-Pa. - pocałowała w policzek go. Nathan bardzo się zdziwił. Po chwili poszedł, Ala zamknęła drzwi.
Zaczęła się szykować. Wybrała strój jaki założy i strój na wymianę. Po pół godzinach przyszedł Martin. Wziął jej torbę i poszli do samochodu. Jak to Martin rozśmieszał ją bardzo. Nawet popłakała się ze śmiechu. Martin jej bardzo pomógł. Gdy wyszli z samochodu i poszli na salę Tom chciał z nią porozmawiać. Ta nie miała ochoty z nim gadać więc usiadła i słuchała Mp3. Chłopaki cały czas ćwiczyli. Poszli potem za kulisy, do garderoby, żeby przymierzyć ostatni raz stroje i zrobić ostatnią próbę. Ala cały czas siedziała i rozmyślała nad tym wszystkim. Nad jej życiem, Nathanem i reszcie. Ale dlaczego właśnie o Nathanie? Może go cały czas kocha? Ze snu wybudził ją Nathan. Znowu Nathan, dlaczego on?
-Ala chodź. Zaraz będą wpuszczać ludzi. Już wystarczy ci snu. Chodź. - uśmiechnął się i wziął jej torbę.
-Okej. Jeszcze muszę się przebrać. - uśmiechnęła się.
-No właśnie dlatego Cię obudziłem. - odwzajemnił uśmiech.
Nathan zaprowadził ją do ich garderoby i makijażystki zrobiły jej makijaż, a fryzjerki fryzurę. Nareesha wybrała buty. Ale zastanawiał fakt, dlaczego wszyscy ją stroją. Czy oni coś knują?

---------------

Wreszcie napisałam ten rozdział. Super. :)
Więc tak, jak dobrze wiecie następny rozdział już będzie setnym rozdziałem. Związku z tym napiszę ten rozdział w osobie pierwszoosobowej, i jeśli się wam spodoba to będę tak pisać. :D
Komentujcie, komentujcie.
I dziękuję za to, że go czytacie. :*

sobota, 24 marca 2012

Rozdział 98.

-Przepraszam, ale to moja i Nathana sprawa. - zdenerwowała się Ala.
-Tak? Fani chcą wiedzieć. - mówiła wścibska dziennikarka.
-Ale ja nie mam zamiaru odpowiadać.
-Dobrze. Dziękuję za wywiad. A z państwa zapraszam po krótkiej przerwie. - pożegnała się z widzami - A ty co zrobiłaś?! - krzyczała w stronę Ali.
-Co ja zrobiłam?! Co Pani zrobiła?! To moja sprawa co jest między mną, a Nathanem. Niech się Pani pocałuje w dupę. Ja pierdole. - wstała z kanapy i poszła w stronę wyjścia. Martin chciał iść z nią. - Martin, proszę zostaw mnie. Chce pobyć sama. Muszę. Wrócę do hotelu sama. - Martin puścił ją i poszła.
Ala szła ulicami Meksyku. Wszyscy się na nią patrzyli, ale ona się tym nie przejmowała. Była zdenerwowana. Poszła do parku i usiadła na ławeczce. Zaczęła płakać. Gdy się ściemniło zaczęło się robić zimno. Usłyszała za sobą znany męski głos.
-Ala, jesteś tu. Masz moją kurtkę. - był to Tom. Usiadł koło niej i okrył ją swoją kurtką i przytulił do siebie. - Wszystko będzie dobrze.
-Obyś miał rację.
Po dłuższej chwili poszli do hotelu. Ala od razu poszła do swojego pokoju. Tom to rozumiał. Ala leżała na łóżku i myślała nad wszystkim. Zastanawiało ją to czy kocha Nathana. Nawet nie zauważyła jak Nathan wszedł do pokoju i usiadł koło niej.
-Po co tu przyszedłeś? - zapytała szeptem.
-Musimy pogadać.
-Nie mamy o czym. - próbowała uniknąć rozmowy Ala.
-Właśnie, że mamy. Naskoczyłaś na mnie w kuchni jak i w kawiarni, mówiąc mi, że mnie kochasz, a ja ciebie nie. To nie jest prawda. Ja cię ciągle kocham, a zaproponowałem przyjaźń, bo myślałem, że ty mnie nie kochasz. Chciałem Cię zatrzymać w kuchni, ale wtedy zrozumiałem jaki ja głupi jestem. - mówił Nathan z opuszczoną głową.
-Ale, jak to? Ja myślałam, że ty... Posłuchaj, możesz mnie zostawić samą? - poprosiła Ala.
-Pewnie, już idę. To dobranoc. Kolorowych snów. - wyszedł z pokoju.
-Jaka ja głupia byłam. - mówiła sama do siebie Ala - Muszę zadzwonić do Nicol. - wzięła komórkę i wybrała numer - Nicol?! Śpisz?!
-Teraz nie. Co się stało? - powiedziała zaspanym głosem.
-Wiesz, jaka ja głupia jestem. Nie zauważyłam, że Nathan mnie kocha.
-To dlaczego z tobą zerwał? - zdziwiła się.
-Bo myślał, że ja go już nie kocham. A prawdą jest, że my się kochamy. Czekałam na to, ale nie wiem czy dobrze robię. Ostatnio mam jakieś przeczucie, że dobrze zrobiłam, że z nim zerwałam, ale z drugiej strony za nim tęskniej. Nie mam pojęcia co mam robić. - zastanawiała się Ala.
-Zrób jak Ci podpowiada serce. Ja nie wiem, co to znaczy mieć chłopaka, bo nie mam, więc w tych sprawach Ci nie doradzę. - powiedziała Nicol.
-No dobra. I przepraszam, że Cię obudziłam. Miłych snów. - pożegnała się.
-Dobranoc. - powiedziała Nicol i się rozłączyła.
Ala wzięła prysznic i położyła się. Nie mogła zasnąć. Musiała z kimś porozmawiać. Zdecydowała, że pójdzie do Toma. Zamknęła swój pokój i poszła w stronę pokoju Toma. Zobaczyła, że drzwi są otwarte. Przestraszyła się i weszła niepewnie. To co tam zobaczyło z jednej strony było przerażające, a z drugiej ohydne...

Rozdział 97.

Rano Ala obudziła się z bólem głowy. Nie chciała jechać na wywiad, ale musiała. Zrobiła poranną toaletę i poszła jeszcze do Toma. Gdy podeszła do drzwi ktoś je szybko otworzył. Była to Kelsey. Powiedziała Ali zwykłe "Cześć" i pobiegła w stronę wyjścia. Ala weszła do pokoju i zobaczyła Toma siedzącego z smutnym wyrazem twarzy.
-Tom, co tu się stało? - zapytała Ala.
-A długa historia. Zerwałem z Kelsey...
-Dlaczego do cholery to zrobiłeś?! - zaczęła wrzeszczeć Ala.
-Posłuchaj mnie do końca. Dowiedziałem się, że mnie zdradziła. Nawet się przyznała. Nie chce mieć takiej dziewczyny. - powiedział lekko zdenerwowany Tom.
-Co?! Przepraszam Cię za mój napad, ale nie wiedziałam. Co za dziwka! - wkurzyła się Ala.
-Dobra, spokojnie. A ty nie powinnaś już jechać na wywiad? - w tej chwili ktoś zapukał do drzwi. Otworzył je Tom.
-Hej Tom. Jest u ciebie Ala? Czekam na nią, bo mamy jechać na wywiad. - był to Martin.
-Cześć. Jest, wchodź. Zagadała się. - uśmiechnął się do Ali Tom.
-Hej Ala wreszcie Cię znalazłem. - ucieszył się Martin.
-Hej Martin. Jedziemy? - zapytała.
-No, trzeba by było. - uśmiechnął się.
-To idę. Pa Tom. - pocałowała go w policzek i wyszła z Martinem.
Ala i Martin pojechali na wywiad. W trakcie jazdy udzielał jej porad jak ma zachowywać się i na jakie pytania nie musi odpowiadać. Okazało się, że Martin jest bardzo miłym człowiekiem. Cały czas się śmiał i żartował. Powiedział jej nawet sekrety chłopaków. Niektóre z nich były bardzo śmieszne. Gdy dojechali na miejsce Ala poczuła delikatny stres. Martin to zauważył i zaczął ją uspokajać.
-Spokojnie. Nie chcesz wiedzieć jak chłopaki wyglądali przed pierwszym występem. - śmiał się Martin.
-No chyba nie chcę. - śmiała się.
-Chodź. Nie bój się. To nic strasznego. - wysiadł z samochodu.
-No dobra. - i wyszła z samochodu.
-Dobra dziewczynka! - śmiał się Martin.
-Za tą dziewczynkę dostaniesz! - zaczęła go gonić.
Wbiegli do studia. Wszyscy się na nich dziwnie patrzyli, a oni zaczęli się śmiać.
-Patrz, złapałam Cię. - śmiała się jeszcze bardziej.
-Zapomniałem o gonitwie! Ja pierdziele. - zdenerwował się Martin.
Ale zrobili na bóstwo i zaczął się wywiad. Usiadła wygodnie na kanapie i prezenterka zaczęła wywiad.
-Witam Cię serdecznie w studio. Jak się czujesz po ostatnich przejściach? - zapytała grzecznie prezenterka.
-Witam. Dziękuję. Lepiej. Chłopcy mi pomagają wrócić do siebie. Jest dobrze, mam dużo przyjaciół, którzy mnie wspierają.
-Czy zamierzasz wrócić do Polski?
-Jak na razie nie. W ogóle nie mam zamiaru tam wracać. Mam tutaj brata przyrodniego, którym opiekuje się Max. To mi wystarczy. Rodzina w Polsce odwróciła się ode mnie i nie mam zamiaru tam wracać.
-Miło ze strony Maxa, że zaopiekował się dzieckiem. Prawda?
-Tak. Bardzo jestem mu wdzięczna, ale nawet jeśli by jego nie chciał adoptować to i tak by inne dziecko adoptował, bo z Michelle mają problemy.
-Mhm. Wiele fanek się pyta jaki jest naprawdę Nathan? Czy jest miły, opiekuńczy, czy na odwrót? - musiała zadać to pytanie dziennikarka.
-Jaki jest Nathan? Nathan jest miły, opiekuńczy, ale jeśli wyprowadzi się go z równowagi to umie pokazać pazurki. Zranił mnie kilka razy, ale po każdej z tych przygód nauczył się czegoś i zrozumiał. Mam nadzieję, że to co się nauczy wykorzysta do końca życia. - uśmiechnęła się.
Wywiad trwał jeszcze długo. Nathan i reszta oglądali go w telewizji. Nathan na takie słowa ze strony Ali uśmiechał się do telewizora. Jednak w pewnej chwili uśmiech mu zszedł z twarzy. Dziennikarka zdenerwowała też Alę.
-A kro zawinił w waszym związku? Kto którego zranił i czy dalej czujesz coś do Nathana? Jakie są relacje między wami?

------------------------

Jednak dodałam i jestem z tego dumna. :D
Dzięki wszystkim za to, że czytacie go. :*
I tak dodaje nowe rozdziały jak będzie 5 komentarzy, bo ostatnio jest coraz mniej i mnie to martwi. : >

piątek, 23 marca 2012

Rozdział 96.

Tydzień minął bardzo szybko. Ala chodziła ostatnie dni do szkoły i nauczyciele prawili jej kazania, że w czasie "wakacji" ma się pouczyć czegoś. W tym czasie za często nie rozmawiała z Nathanem, wolała go unikać. Gdy nadszedł dzień wyjazdu wstała, wzięła poranny prysznic, pomalowała się delikatnie i ubrała się w jakieś ciuchy. Zeszła na dół. W kuchni siedział tylko Nathan i jadł kanapkę z bekonem. Nalała sobie soku i usiadła na przeciwko niego.
-To co, wyjeżdżamy? - zaczął rozmowę Nathan.
-No, a co? - powiedziała dosyć nieprzyjemnym głosem Ala.
-Masz żal do mnie? Co takiego zrobiłem? - pytał Nathan.
-Nie, nic nie zrobiłeś. Nie rozumiesz?!
-No, nie! - podniósł głos Nathan.
-Chciałabym się do ciebie przytulić, ale nie mogę! Nie rozumiesz? Ja cię kocham durniu! - krzyczała i pobiegła szybko do swojego pokoju.
-Ale, Ala! - krzyczał jeszcze Nathan.
Zamknęła się w swoim pokoju. Po policzkach czuła, że lecą jej łzy. Nie wiedziała, czy dobrze zrobiła, czy wszystko skopała. Gdy musieli już wychodzić z domu wyszła z pokoju i od razu skierowała się do auta. Nie miała ochoty z nikim gadać. Gdy dojechali na lotnisko musieli czekać jeszcze godzinę. Ala poszła do kawiarni, a reszta gdzieś poszła. Zamówiła sobie kakao i usiadła przy stoliku. Po chwili usłyszała męski głos. Był to Nathan.
-Ala, posłuchaj. Możemy porozmawiać? - zapytał dosyć nieśmiało Nathan.
-Tak. Mogę ja zacząć? - Nathan kiwnął, że tak - Posłuchaj. Nie powinnam tego mówić, bo wiem, że już mnie nie kochasz. Ja sobie znowu coś ubzdurałam i bardzo cię przepraszam za to. A teraz lepiej, żebym już poszła. Cześć. - odeszła od stolika i poszła w stronę Toma, który zauważył ją.
-Wszystko dobrze Ala? - zapytał się.
-Tak. Wszystko dobrze. - odpowiedziała pewnie, jednakże skłamała. Nic nie było dobrze.
-To idziemy szukać chłopaków i lecimy do USA. Mexico, witaj! - mówił śmiesznym głosem Tom, że Ala się zaczęła śmiać.
-Tom, przestań! Chodźmy lepiej szukać tych debilów, za pewnie się zgubili. Chodźmy.
Ala i Tom wyruszyli na poszukiwanie chłopaków. Gdy wszyscy się znaleźli poszli w stronę samoloty. Gdy już usiedli w samolocie Ala włączyła Mp3 i myślała nad tym wszystkim. Lot był całkiem miły. W większej części chłopaki ją rozśmieszali, oprócz Nathana, który siedział cicho. Jak wyszli z samolotu poszli do vana, którym pojechali do hotelu. Każdy z chłopaków miał osobny, tak jak Ala miała swój osobny pokój. Ulżyło jej, bo nie chciała mieć z Nathanem. Wieczorem przyszedł do niej Tom. Usiadł w fotelu i zaczął rozmowę.
-Więc tak. Zacznijmy od tego, że ty moja panno, nie chodzisz na żadne imprezy. Rozumiano?
-Nawet nie mam ochoty chodzić na imprezy.
-To dobrze. Czasami możemy wrócić nachlani, ale się nie bój o nas, już wiele rzeczy przeżyliśmy. I jeszcze jedna sprawa. Jedna stacja telewizyjna chce zrobić z tobą wywiad i to już jutro. Nie masz nic przeciwko?
-Ok, a o której?
-Martin przyjdzie po ciebie o 9. Z nim pojedziesz, a my będziemy na próbie. Jakby co program jest nagrywany na żywo, więc musisz uważać na pytania niektóre. Jak nie chcesz to nie odpowiadaj. - uśmiechnął się - To idę. Dobranoc. - pocałował w policzek i poszedł.
Ala siedziała jeszcze chwilę i myślała nad jutrzejszym wywiadem. Bała się, że pytania będą związane tylko z Nathanem. Gdy skończyła rozmyślać poszła wziąć prysznic i zasnęła w mięciutkim łóżku.

Rozdział 95.

Ala zeszła szybko na dół. Zobaczyła tam lalunię, której w ogóle nie znała. Widać było, że przyszła tu poderwać Nathana.
-Hej, Nathan. Słyszałam, że dziewczyna z tobą zerwała. - mówiła Pani Lalunia.
-Nie zerwała ona ze mną, tylko zerwaliśmy po przyjacielsku. Nikt ze sobą nie zerwał. - powiedział Nathan.
-No właśnie. I tak w ogóle po co tu przyszłaś? - zeszła ze schodów Ala.
-A ty to kto? - zdziwiła się Lalunia.
-Moją córką i byłą dziewczyną Nathana. - powiedział Tom trzymając rękę na ramieniu Ali.
-Ooo, a ty masz córkę?!
-To mój ojczym.
-O ojczymek się znalazł, patrzcie! Nathanku możemy porozmawiać na osobności? - zaproponowała lalunia.
-On nie ma z tobą ochoty rozmawiać i bym ci radziła opuścić ten dom, bo zaraz nie ręczę za siebie, dziwko! - zdenerwowała się Ala.
-A ty co? Rozkazywać mi będziesz, co?! Kim jesteś, żeby mi rozkazywać?!
-Córką właściciela i mieszkanka tego domu!
-Lepiej już idź. - powiedział spokojny Nathan.
-Idę, ale mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy Nathanku. To pa! - krzyknęła na cały dom.
-Oby nie. - powiedział po nosem Nathan, gdy wyszła.
-I co? Już sobie dziwki tu sprowadzasz?! - krzyczała Ala.
-To jest wariatka, moja była. Nie rozumiem, jak ja mogłem ją kochać. - zastanawiał się Nathan.
-Mam nadzieję, że mnie nie okłamujesz. - uśmiechnęła się - Tom, idę do Nicol! Cześć! - poinformowała.
-No, ale nie wróć za późno!
Ala wyszła z domu. Poszła do Nicol. Jak to dziewczyny, długo gadały i plotkowały. Gdy wróciła Tom poprosił, żeby przyszła do salonu. Trochę ją to przeraziło, bo był strasznie poważny. Weszła do salonu. Była tam cała piątka. Usiadła na kanapie.
-To co chcieliście? - zapytała miłym głosem.
-Za tydzień jedziemy w trasę koncertową. - zaczął Tom.
-Będzie ona trwała 2 miesiące. Dzień przed wigilią jest ostatni koncert. - dodał Max.
-Chodzisz do szkoły, ale Tom rozmawiał z nauczycielami i powiedzieli, że jeśli byś ominęła 2 miesiące to nic by się nie stało. - dopowiedział Jay.
-I jeśli byś chciała to możesz z nami jechać w trasę. - tym razem powiedział Siva.
-Albo jeśli chcesz możesz jechać do mojej rodziny do Gloucester. - ostatni był Nathan.
-I teraz mam wybrać? - zapytała.
-Tak. - odpowiedzieli chórem.
-Z jednej strony boję się Jessici. No zmieniła się, ale Bóg wie, co znowu wymyśli. Z drugiej strony, bym się chyba męczyła na tych koncertach, a z trzeciej strony nie chcę zostać znowu z Toma mamą. Co by tu zrobić?
-Jedź z nami! - krzyknęli.
-No, więc... Jadę z wami! Mam nadzieję, że to nie będzie mój błąd. - zdecydowała się Ala.
-Ala z nami jedzie! Ala z nami jedzie! - cieszył się Siva i zaczął tańczyć swój szczęśliwy taniec.
-Patrzcie jak się Siva cieszy! Jak dziecko! - śmiał się Jay.
-Bardzo śmieszne... - oburzył się Siva.

------------

Rozdział napisany i dodany. Nudny tym razem wyszedł. Nowy rozdział powinien jeszcze być dzisiaj. :)
I tak trzeba by było zrobić, więc tak. Pozdrawiam całą rodzinkę, ale nie będę wymieniać, bo mi się nie chce. :D Wymienię tylko tych najważniejszych, więc : Hela, Ada <3. Myszka, Lauren, Asia, druga Asia, Marcia, Nicely, Patrycja, Love, Myia, i tak dalej. Dziękuję, dobranoc. xD

czwartek, 22 marca 2012

Rozdział 94.

Ala płakała cały czas w autobusie. Weszła do domu i od razu poszła do pokoju. Słyszała, że Tom woła ją, ale nie ma ochoty z nikim gadać. Położyła się na łóżku i zaczęła płakać. Nie wiedziała czy uda się naprawić jej związek z Nathanem. Wszystko się zaczęło wali. Czy to nie jest okrutne? Leżała tak do wieczora, aż ktoś zapukał do drzwi. Myślała, że to Tom, więc pozwoliła wejść, ale był to Nathan.
-Ala. Porozmawiajmy na spokojnie. Proszę. - powiedział delikatnie.
-Proszę, siadaj. - zgodziła się.
-Posłuchaj, wiem przesadziłem, ale ostatnio mam jakieś dziwne myśli. Zastanawiam się czy nasz związek przetrwa i czy damy radę.
-Też tak ostatnio mam. - przyznała rację.
-Dlatego, zastanawiam się, czy nie lepiej zostać przyjaciółmi. Odpoczniemy od siebie i jak będziemy gotowi to wrócimy do siebie. - powiedział spokojnie Nathan - Nie chcę żyć z tobą w kłótni, więc zostaniemy przyjaciółmi?
-No dobrze, też tak myślę, że będzie lepiej.
-To ostatni pocałunek? - zaproponował Nathan. Ala nie odpowiedziała, tylko pocałowała. Nie chciała kończyć tego pocałunku, ale trzeba było. - To zostawię Cię. Dobranoc.
-Dobranoc. - powiedziała i Nathan wyszedł.
-Właśnie zerwałam z nim. To cios dla mnie i dla mojego serca, ale wytrzymam. Będę silna. - mówiła sobie w myślach Ala i zasnęła. Rano obudziła się i zeszła na dół. Był tam Tom.
-Sorka za wczoraj, ale... - przerwał jej Tom.
-Wiem, Nathan mi powiedział. Jak się czujesz? - pytał opiekuńczy Tom.
-No, szczerze? Okropnie. Kocham go cały czas, ale tak zdecydował. To jego sprawa, też moja, ale on to zaproponował, nie ja. Ja mogłam tylko się zgodzić. - mówiła smutna.
-Spokojnie, dasz radę. Chodź tu do mnie! - przytulił ją.
-Dzień dobry! - wszedł Nathan - Co tam?
-Dobrze, a jak ma być? - powiedział Tom.
-Spokojnie stary. Ja chcę być miły, a ty na mnie naskakujesz. Jak tam Ala, wyspałaś się?
-Tak, dzięki, że pytasz. Idę na górę.
Poszła i wybierała strój, dopóki z dołu usłyszała kobiece krzyki...

Rozdział 93

Nathan położył ją na łóżku. Pocałował ją i stanął.
-To koniec? - zapytała smucąc się.
-No. Lekarz zabronił Ci się przemęczać. Przykro mi. - powiedział poważnie Nathan.
-Ja bym nie nazwała tego przemęczaniem się tylko...Nie wiem. Jak nie to nie. - odwróciła się tyłem plecami do niego.
-Aluś, nie obrażaj się... Posłuchaj, jutro po odpoczywasz i zobaczymy. Ok? A teraz śpij już. - przykrył ją kołdrą i wyszedł z pokoju.
-Okropny jesteś! - krzyknęła jeszcze Ala.
-Ja okropny? - wrócił do pokoju Nathan - To ja ci tu przygotowałem niespodziankę, a ty co? Mówisz, że jestem okropny. No, nie, to już przegięcie.
-Ale ja żartowałam! Nathan!
-Za późno... - powiedział i wyszedł z pokoju.
-Co ja narobiłam! Głupia jestem i tyle - mówiła sobie w myślach Ala.
Ala nie mogła spać. Nathan nie wrócił na noc do pokoju. Zasnęła dopiero po 5 nad ranem. Obudziła się godzinę później. Poszła na dół do kuchni się czegoś napić. Była tam już mama Nathana.
-Dzień dobry. Jak się czujesz? - przywitała miłym głosem mama Nathana.
-Lepiej, ale nie mogłam spać. Gdzie jest Nathan?
-Poszedł do kolegi na noc. Pokłóciliście się?
-Można tak powiedzieć. - nalała sobie sok i usiadła - Żartowałam, a on to przyjął na poważnie i się obraził. Ja tylko żartowałam! - rozpaczała Ala.
-To ja przepraszam, zachowałem się jak dureń. - powiedział Nathan w drzwiach.
-Tak?! To mało powiedziane! Wiesz co? Wracam do Londynu autobusem i mam to gdzieś co myślisz o tym! - krzyknęła i wyszła z kuchni. Po chwili przyszła do kuchni z walizką. - Do widzenia Pani Sykes, dziękuję za gościnność. - wyszła z domu.
-Do widzenia!
-Ala! - wybiegł z domu i biegł za nią. Chwycił ją za nadgarstek. Momentalnie Ala się odwróciła.
-Zostaw mnie! Wracam do Londynu i mam to w tylnej części ciała co myślisz! - krzyczała Ala.
Nathan ją puścił i poszła na autobus. Gdy usiadła już w autobusie to włączyła Mp3 i słuchała. Usłyszała Nathana głos i zaczęła płakać. Kobieta w autobusie zaczęła ją uspokajać, ale Ala nie mogła powstrzymać łez.

środa, 21 marca 2012

Rozdział 92.

Ala obudziła się na kolanach Nathana w jego pokoju. Andy miała szklankę wody w ręce.
-Co się stało. - mówiła szeptem Ala.
-Zemdlałaś i skręciłaś kostkę. Spokojnie. Już wszystko dobrze. Lekarz  był i powiedział, że musisz odpoczywać. Odwołałem koncerty z chłopakami i zostaniemy w Gloucester jeszcze tydzień. - informował ją Nathan.
-Ale, jak to koncert? - próbowała usiąść, ale nie dała rady - Tom sam chciał odwołać, a chłopaki się dowiedzieli to zgodzili się bez namawiania. - mówił ciepłym głosem Nathan.
-Tylko, że nie chcę zepsuć wam kariery. - powiedziała smutnym głosem.
-Nie zepsujesz. Nawet pomożesz. - puścił oczko do niej - Fanki stoją przed domem. Chcesz zobaczyć?
-Jak? No, pewnie! - ucieszyła się.
-To idziemy! - wziął ją na ręce i podszedł do okna.
Przed domem było pełno fanek. Skakały i miały tabliczki z bardzo miłymi słowami dla Ali. Ona sama nie wiedziała, co to ma znaczyć. Zazwyczaj fanki są zbulwersowane jak ich idol ma dziewczynę, a w tym przypadku jest odwrotnie. Jak zobaczyły Alę w oknie zaczęły piszczeć. Ala była zszokowana.
-Ale, dlaczego one tak na mnie reagują?
-Bo, to jest trochę inna sprawa. - ukrywał coś Nathan.
-O co tu chodzi? - dopytywała się Ala.
-No, bo chłopaki wymyślili, że jak powiedzą całą prawdę o tobie to Cię polubią. No i powiedzieli, ale... - nie chciał mówić dalej.
-Ale co? - denerwowała się Ala.
-Powiedzieli, że zaśpiewasz z nami nową piosenkę. - powiedział cicho.
-Co?! Czy im do reszty odwaliło?! - wkurzyła się Ala - Nathan, powiedz, że żartujesz. - miała nadzieję, że żartuje.
-Dałaś się nabrać! Ha... - śmiał się Nathan.
-To nie było śmieszne!
-No bardzo. Tak na serio to chłopaki nic nie zrobili. Dziennikarze jakoś się dowiedzieli, o twojej przeszłości i życiu, o częstych problemach zdrowotnych i dlatego fanki Cię polubiły. - uśmiechnął się Nathan.
-Ciekawe, od kogo się dowiedzieli... - próbowała wymyślić Ala.
-Ode mnie. - pocałował ją i zaniósł do pokoju. W między czasie Andy wyszła z domu.

niedziela, 18 marca 2012

Rozdział 91.

Wieczorem cała rodzina Sykesów siedziała na kanapie w salonie. Oglądali jakiś nudny film. Nathan był skupiony, ale po chwili usiadł swobodniej.
-Ala, musimy już iść! - zawołał Nathan.
-Już idę, skarbie! - zeszła z dołu Ala - A w ogóle co to za niespodzianka?
-Niespodzianka, to niespodzianka. - wstał z kanapy Nathan - To my już idziemy. Pa.
-Do widzenia. - pożegnała się.
-Pa dzieciaki! - krzyknął ojciec, a Jessica i mama nic nie mówiły.
Ala i Nathan wyszli z domu. Szli pieszo, bo chcieli się pooddychać świeżym powietrzem. Szli trzymając się za ręce i nic nie mówiąc. Jednak tą ciszę przerwał Nathan.
-Dobra, jesteśmy. - uśmiechnął się Nathan.
-Tu? Przecież to stara kamienica. - dziwiła się.
-Może i stara, ale to cię na pewno ucieszy. To co idziemy?
-A mam się bać czegoś?
-Mnie! - krzyknął i wziął ją na ręce i zaniósł na samą górę - Proszę księżniczko. Zapraszam. - otworzył drzwi i ją wpuścił.
Ala weszła do sali. Okazało się, że to jest studio tańca, jak i gimnastyki artystycznej. Ala na początku się zdziwiła, ale potem zauważyła Andy Anderson, jedną z najlepszych gimnastyczek.
-Hej. Jestem Andy, a ty pewnie Ala, tak? - przywitała się z miłym głosem.
-Tak. Jestem Ala. Jestem taka szczęśliwa, że mogę panią zobaczyć. - cieszyła się Ala.
-Dlaczego pani? Mów Andy. - uśmiechnęła się.
-Dobra, więc tak Ala. To jest właśnie ta moja niespodzianka. Podoba się? - wtrącił się Nathan.
-I jeszcze się pytasz? Bardzo! Kocham Cię. - przytuliła go.
-Ja ciebie też. - pocałował ją delikatnie w usta.
-To możemy zacząć? - głupio się czuła w takiej sytuacji Andy.
-Tak, tak. Ala twój strój jest tam w szatni. Idź i się przebierz. - pokazał jej drzwi.
-Ale, jak to strój? Będziemy ćwiczyć? - zapytała z niedowierzaniem.
-No, a co myślałaś. Ty i Andy będziecie ćwiczyć, a ja patrzeć. No już idź. - popędzał Nathan.
Ala poszła do szatni się przebrać. W tym czasie Nathan usiadł i rozmawiał z Andy, o Ali i o nich. Gdy Ala weszła Andy wstała i podeszła do niej.
-Rozgrzewka? - zapytała Andy, a Ala kiwnęła głową, że tak - Ok, to zawiążemy cię na linkach i pokażesz co umiesz, ok?
-Ok, tylko, mam problem, bo ostatnio mnie boli ręka i tą rękę bym prosiła delikatnie zawiązać.
-No dobra. Chodź tu.
Andy przywiązała linki na czterech kończynach Ali. Podniosła maszyną linki i puściła wolną muzykę. Ala delikatnie zaczęła swój pokaz od szpagatu. Później robiła różne piękne, jak i trudne figury. Gdy muzyka się skończyła Andy opuściła linki na dół i Ala stanęła na nogi. Ala rozwiązywała linki gdy Andy do niej podeszła. Miała bardzo poważną minę. Ala nie wiedziała czy było dobrze, czy źle.
-To było niesamowite! Masz ile? 15 lat? To wyglądało jakby 20-latka robiła! Jesteś po prostu niesamowita. Myślałam, jak Nathan do mnie zadzwonił, że będę musiała uczyć jakąś niedoświadczoną dziewczynę. Jednakże się pomyliłam i jeszcze jedno. Ja ciebie nie będę uczyć, bo ty jesteś nawet lepsza ode mnie. - przy tych słowach Ala się popłakała. Widząc, że Ala płacze Nathan do niej podszedł i przytulił.
-Dziękuję. - tylko to słowo mogła powiedzieć Ala. Nie wiedziała jak to możliwe, że ktoś ją tak pochwalił. Sama Andy zaczęła przez to płakać.
-Dobra, nie płaczcie już. - uspokajał je Nathan.
-Nathan ma racje. Chodź, pokaże ci jedne z najtrudniejszych figur. Już nie płacz. - przytuliła Andy Alę.
Ala i Andy jeszcze ćwiczyły. W jednej figurze trzeba było skoczyć. Zrobiła to, ale po chwili upadła i bolała ją strasznie noga. Pamiętała, że podbiegł do niej Nathan, a potem zemdlała.
---------------------
I jest rozdział. :*
Następny spróbuję jutro napisać.
Dedyk zróbmy dla... niech pomyślę, żartuję. Dedyk dla Ady.
Pozdrowienia dla wszystkich. :)

sobota, 17 marca 2012

Rozdział 90.

-Ala, możemy pogadać? - zapytała nieśmiałym głosem Jessica.
-Tak, ale jeśli będziesz chciała znowu to zrobić, to nie. - upewniała się Ala.
-Chce pogadać, spokojnie. Nic ci nie zrobię. To co?
-Ok. - poszły do pokoju Nathana. Ala usiadła na łóżku. - To co chciałaś?
-Chciałam Cię przeprosić. Źle Cię oceniłam. Jesteś miłą dziewczyną i teraz wiem, jak kochasz Nathana, a on ciebie. Naprawdę przepraszam. Nic Ci się nie stało wtedy? - zapytała troskliwie Jessica.
-Nie, trochę mnie głowa bolała, a tak to nic. A jeśli chodzi o przeprosiny, to wybaczam Ci, ale tylko dlatego, bo wiem, że ty i Nathan jesteście rodzeństwem, a w mojej rodzinie nie jest za miło, a chodziarz Nathanowi nie chce spieprzyć. - powiedziała poważnie Ala.
-Dobra, to ja już pójdę. - powiedziała smutna.
-Tak będzie lepiej. - powiedziała srogo Ala.
          Jessica wyszła z pokoju, a Ala została. Wiedziała, że była nie miła dla Jessici, ale trudno jej się nie dziwić. Po jakiś 10 minutach do pokoju wszedł Nathan.
-Hej, skarbie. Co tam? Jak się spało? - zapytał uśmiechnięty Nathan.
-A dobrze, a tobie? - wstała i podeszła do niego.
-Bardzo dobrze. - zaczął trzymać ją w talii i pocałował.
-A co ty taki dzisiaj uśmiechnięty co? - próbowała dowiedzieć się o co chodzi.
-Mam niespodziankę. Tylko musimy zostać tu jeszcze. Ok? - całował ją po szyi.
-No dobrze, już się nie podlizuj. Tylko, że Tom dzwonił...
-I co znowu?! - zdenerwował się Nathan.
-Chłopaki próbują go złapać i obrzucić chlebem zamoczonym w mleku. - śmiała się Ala.
-Co?! Niech go złapią. Należy mu się. - śmiał się.
-Tylko obawiam się jednego.
-Co?
-Jak będzie wyglądać dom jak wrócimy? - zastanawiała się Ala.
-No to dobre pytanie. Nie myślmy o tym. - pocałował ją.
-------------------------
Rozdział dzisiaj nudny wyszedł. Przyznaję, napisałam go w jakieś 10 minut, więc taki musiał wyjść.
Dedyczek dla Żaby (kto wie, to wie, kto to jest) i Myszki. :*
Ada;)

piątek, 16 marca 2012

Rozdział 89.

Rano Ala się obudziła. W łóżku Nathana nie było. Nie miała piżamy, więc spała w bieliźnie, i dlatego założyła Nathana koszulkę. Koszulka była za duża na Alę, ale dla niej tym lepiej. Zeszła na dół. Poszła do kuchni, w której była mama Nathana.
-Dzień dobry, Alu. Wyspałaś się? - powiedziała uśmiechnięta mama.
-Tak, i to bardzo. Gdzie jest Nathan? - zapytała Ala.
-Poszedł do sklepu. Usiądź i zjedz coś. Jak się czujesz? - zapytała z troską.
-Dobrze, dziękuję za troskę i pomoc. Jestem Państwu bardzo wdzięczna.
-Nie musisz dziękować. Znam Nathana i widzę co do ciebie czuje. Dba o ciebie jak o nikogo innego, naprawdę. Zmienił się, i to bardzo.
-Też tak sądzę. - wybuchła śmiechem - Przepraszam, przypomniało mi się jak Nathan pewnego razu przyjechał, nic mi nie mówiąc, oczywiście. Wszedł do pokoju i się przywitał, a ja z poważną miną nie wiedziałam co mam robić. Wtedy byłam ich wielką fanką, a on do mnie "Co? Mam coś na twarzy czy jak? Co się tak na mnie gapisz?" I po chwili obaj wybuchnęliśmy śmiechem. Jak go poznałam to po prostu, nie wierzyłam w to. Zmienił moje życie i to bardzo. A chłopaki, to już w ogóle. Dużo by opowiadać. - uśmiechnęła się.
-No, chłopcy umieją wszystko wymyślić. - śmiała się mama Nathana. Ali zaczął dzwonić telefon.
-O wilku mowa. - spojrzała na wyświetlacz, był to Tom - Hej Tom. Coś się stało?
-Ej weź mnie od tych wariatów. - mówił szeptem Tom - Wiesz co oni wymyślili? Wzięli mleko i zaczęli mnie gonić po całym domu.
-No i co troszkę cię obleją mlekiem i co? Ale mi rzecz. - śmiała się Ala.
-Tylko, że to nie jest najgorsze. Najgorsze jest to, że... - zatrzymał się tu Tom - Chleb oblali mlekiem i teraz chcą mnie oblać i rzucać we mnie mokrym chlebem! - powiedział to trochę głośniej.
-Oj chłopcy, chłopcy. Zobaczymy, jak wrócimy to wrócimy. Życzę powodzenia. Pa. - rozłączyła się, bo już nie mogła wytrzymać ze śmiechu. Po chwili wybuchła śmiechem. Niestety musiała przerwać swój śmiech, bo do kuchni weszła Jessica. Ala od razu spoważniała.
-Proszę Alu. Smacznego. - podała jajecznicę Ali mama Nathana.
-Dziękuję bardzo.
Gdy Ala skończyła jeść podziękowała jeszcze raz i wyszła z kuchni. Szła schodami gdy po chwili ktoś ją chwycił za nadgarstek. Odwróciła się i zobaczyła Jessicę...

środa, 14 marca 2012

Dziękuję!!!

Weszłam na bloga i patrze, a tu 10000 wyświetleń! Dzięki wielkie. Nie myślałam, że mój blog będzie aż tak popularny. Dzięki wielkie rodzince, mojej przyjaciółce Wice. :)
Rozdział dzisiaj, a jak nie to jutro. :)

poniedziałek, 12 marca 2012

Rozdział 88.

Nathan szybko pobiegł do salonu i zaczął krzyczeć:
-Ala zni... Ala! Myślałem, że... nie ważne. - podszedł do niej i przytulił.
-Synu, mogę Cię prosić na chwilę? - zapytał tata Nathana.
-Tak. Mamo, zajmiesz się Alą?
-Tak, tak. Idź. - odpowiedziała mama Nathana.
Nathan i jego ojciec wyszli z domu. Poszli do ogrodu i usiedli.
-Kochasz tą swoją... - przerwał ojciec Nathana.
-Alę?
-Tak, Alę. - pokiwał głową.
-Bardzo. Ona, jest jakaś inna. Z nią się czuję, jak w niebie. Dużo przeżyła i chce jej pomóc jakoś wyjść z tej sytuacji. Dosyć nie dawno zmarła jej mama, a potem dowiedziała się, że ma przyrodniego brata. - opowiadał Nathan.
-I co z tym dzieckiem? - zapytał zaciekawiony tata.
-Max i Michelle je adoptowali. Dziewczyna przeżyła już swoje. Nie chce, żeby znowu ktoś ją zranił, a przede wszystkim ja, żebym jej nie zranił.
-A skąd ona jest, bo na pewno nie z Anglii? - zapytał tata.
-Z Polski. Tam miała rodzinę, przyjaciół i w jednej chwili wszyscy odwrócili się od niej. Rodzina jej współczuła, ale cały czas była sama. Miała tylko mnie albo Toma.
-Smutne to. Teraz Jessica ją tak obraziła i biła. Dlaczego ją też nauczyłem tak bić? - zastanawiał się tata Nathana.
-Nauczyłeś ją?! No to będzie miała kare za to, że użyła tych chwytów w nie odpowiedniej chwili. - śmiał się, a potem razem z nim ojciec.
-Dobra, chodźmy. A zostaniecie?
-Nie wiem. To zależy od Ali. Ja jej decyzje uszanuje, nawet jeśli mielibyśmy jechać. Sam na razie nie chce widzieć Jessici, za to co zrobiła Ali.
-Ok, dobrze.
Wrócili do domu. Ala postanowiła zostać z Nathanem jeszcze na noc, bo było już ciemno i nie chciała jechać w nocy. Poszli do pokoju Nathana. Usiadła na łóżku i zaczęła rozmyślać.

sobota, 10 marca 2012

Rozdział 87.

-Aluś, co się stało? - zapytał delikatnym głosem Nathan.
-Proszę Cię, chodźmy stąd. - powiedziała przerażonym głosem Ala.
-Jessica coś Ci zrobiła? Znowu zaczęła swoje gadanie. Nie płacz. - przytulił ją mocno - Zaraz to załatwię. Zaczekaj. - powiedział i poszedł do pokoju Jessici. Ta siedziała na kanapie i słuchała muzyki.
-O brat! Co Cię tu sprowadza w moje progi? Coś się stało? - zapytała jakby nic się nie stało.
-To ty mi powiedz co się stało! Co zrobiłaś Ali?! Przez ciebie ona płacze i nie wiem nawet dlaczego! - krzyczał Nathan.
-Co ja?! Ona sobie zaczęła wymyślać, że jest najlepsza na świecie, to jej dałam z liścia, a że ty tego nie widzisz to nie moja sprawa! - kłamała Jessica.
-Co?! Czy ty już taka durna jesteś?! Znowu kłamiesz! Znam Cię, więc gadaj co jej zrobiłaś! - krzyczał jeszcze głośniej Nathan.
-Co? No dobra. Nie ufam jej, jest jakaś...
-Jaka niby co?! Jaka, nieśmiała? - przerwał jej Nathan.
-Nathan, ja jej nie ufam! Groziłam jej, że jak ciebie zrani to...-przerwała
-To co?
-To pokaże jej gdzie jej miejsce i zaczęłam... ją bić, tak żebyś tego nie zauważył. - odpowiedziała Jessica.
-Co?! Czy ty jesteś nie normalna?! Przez ciebie biedna dziewczyna płacze! Zrozum, to ja ją kiedyś zraniłem, parę razy, wybaczyła mi. Dzięki niej zmieniłem się, wydoroślałem. Kocham ją i nie chce ją zranić, a tym na pewno mi nie pomożesz! - zdenerwował się Nathan.
-Przepraszam Cię. Nie wiedziałam.
-Idę do niej, a ty lepiej zostań tu. - powiedział i wyszedł.
Nathan poszedł do łazienki, gdzie była Ala. Wszedł, a tam jej nie było. Zaczął się denerwować, że uciekła. Nie wiedział, czy była to tego zdolna...

środa, 7 marca 2012

Rozdział 86

Jessica usiadła na kanapie. Miała poważną minę. Ala nie wiedziała co ją czeka.
-Zapytam wprost. Kochasz mojego brata? - zapytała poważnym głosem Jessica.
-Tak i to bardzo. Przy nim czuje się bezpieczna. Jest chłopakiem, któremu mogę zaufać i wiem, że mnie kocha. A dlaczego pytasz? - odpowiedziała spokojnie Ala.
-Bo tak! - wrzasnęła Jessica, na co Ala się zdenerwowała - Jak zranisz mojego brata to pożałujesz, zrozumiano? -zapytała wrednym głosem.
Ala kiwnęła głową. Jessica zaczęła jeszcze jej grozić. Ala wystraszona zeszła na dół. Jessica została w pokoju. Ala poszła do salonu gdzie siedział na kanapie Nathan, który rozmawiał z rodzicami. Usiadła koło niego i wtuliła się w niego. Była przestraszona. Nathan się zmartwił i popatrzył na nią.
-Coś się stało? - zapytał.
-Nie, nic. - odpowiedziała.
-Na pewno? - zapytał po raz drugi Nathan.
-Tak.
-A co ty tam robiłaś z Jessicą? - zapytał z ciekawością.
-Jessica chciała pogadać. Przepraszam, gdzie jest łazienka? - zapytała rodziców Nathana.
-Zaraz po lewej, o tam, moje dziecko - odpowiedziała miłym głosem Pani Sykes.
-Dziękuję. Zaraz przyjdę.
-Ok. - odpowiedział nie pewnie Nathan.
Ala poszła do łazienki. Nie mogła zamknąć drzwi na klucz, bo prawdopodobnie zamek się zepsuł. Usiadła na wannie i zaczęła płakać. Po dłuższej chwili zapukał ktoś do drzwi. Ala otarła łzy i pozwoliła wejść. Wszedł Nathan. Zobaczył płaczącą Alę. Od razu uklęknął przed nią i zaczął pytać co jej się stało. Nie wiedział, o co chodzi.
----------------------------------
Rozdział wreszcie jest, krótki, ale zawsze mogło go by nie być, więc się cieszcie.
Rozdział dedykowany mojej imienniczce Adzie. To ona mnie namówiła na napisanie go.
Jak zwykle wyszło nudno i badziewnie.
Zachęcam do komentowania. :)

sobota, 3 marca 2012

Rozdział 85.

Podjechali pod dom rodzinny Nathana. Był starym i dużym domem. Ala nie wiedziała, czego się spodziewać.
-Nie bój się. Będzie dobrze. - uspokajał Nathan.
-No właśnie nie wiem, czy mam się bać, czy nie, jak się zachowywać? - martwiła się Ala.
-Spokojnie. Moi rodzice Cię polubią, tak jak ja. Zachowuj się normalnie. Bądź sobą. Chodź już. - pocałował ją na zachętę.
Wyszli z samochodu i weszli bez pukania do domu.
-Dzień dobry, rodzinko! - krzyknął Nathan.
-Dzień dobry synu. Jessica, Nathan przyjechał! O przyprowadziłeś kogoś. - powiedziała Pani Sykes do Ali.
-Dzień dobry. - przywitała się nieśmiało.
-Hej Nathan! - przytuliła brata Jessica.
-Hej młoda. Jak tam?
-Dobrze. - odpowiedziała - Cześć Ala. - przytuliła też Alę - Miło mi Cię widzieć. Fajne, że przyjechałaś.
-Mi też miło. Nathan mnie zaskoczył, bo nie dawno przylecieliśmy z Polski i od razu tu przyjechaliśmy.
-To ci Nathan. - śmiała się Jessica.
-No co? Niespodzianka miała być. -powiedział Nathan i pocałował w policzek Alę.
-Witaj synu! - wszedł Pan domu.
-Cześć tato. - przytulił ojca Nathan.
-Ala, mogę poprosić Cię na chwilę? - zapytała Jessica.
-No, pewnie. - odpowiedziała uśmiechnięta Ala.
Jessica wzięła Alę za rękę i poszła z nią do góry do pokoju. Zamknęła drzwi i kazała Ali usiąść. Ala się trochę przestraszyła, nie wiedziała co Jessica chciała.

piątek, 2 marca 2012

Informacja.

Z przykrością to robię, ale muszę. Ostatnio mam dużo nauki, a muszę się podnieść. Skończyły mi się ferie, więc też nie fajnie. Rozdziały będę dodawała co 2 dni, czasami więcej. Wiem, że to przykrość dla was, ale muszę się podnieść w nauce, bo niedługo egzamin i inne sprawy. Muszę pokazać, że na więcej mnie stać, i że nie jestem taka głupia, jak niektórzy myślą. Przepraszam, że to robię, ale muszę. Rozdział może dzisiaj, a może jutro.
Ada;)