Nathan

wtorek, 28 lutego 2012

Rozdział 84.

Weszła do pokoju, a tam wszędzie leżały bukiety kwiatów. Była zaskoczona. Wzięła jeden bukiet i zeszła na dół. Poszła poszukać Maxa. Gdy go znalazła podziękowała mu za kwiaty.
-Ale jakie kwiaty? Ja nic nie zrobiłem. - dziwił się Max.
-Jak to nie ty?! To kto?! - jeszcze bardziej zdziwiona była Ala.
-Ja. - powiedział wchodzący do pokoju Nathan - Nie można?
-Można, ale za co?
-To ja was zostawiam, gołąbeczki. - wyszedł z pokoju Max.
-To z jakiej okazji?
-Tak po prostu. I mam pytanie. - odpowiedział Nathan.
-No jakie? - uśmiechnęła się Ala.
-Czy chciałabyś poznać moją rodzinę? - zapytał Nathan.
-No, pewnie. Tylko, jakoś nie chcesz mnie przedstawić. - powiedziała trochę smutna Ala.
-No, ale się zmieniłem. - śmiał się - Weź jeszcze dodatkowe ciuchy i jedziemy. - oznajmił.
-Do twoich rodziców?! - krzyknęła zdziwiona Ala.
-No, do moich rodziców. A co? - zdziwił się.
-Nie no, zdziwiłeś mnie. Cieszę się. Zaczekaj. Idę na górę.
-Czekaj! - podszedł do niej i pocałował - Teraz możesz iść. - uśmiechnął się Nathan.
-Dziękuję za pozwolenie. - śmiała się Ala - Za chwilę będę.
-Ok. - uśmiechnął się.
Nathan też poszedł na górę i wziął jeszcze trochę ciuchów, i poszedł na dół, i zaniósł do bagażnika. Po tym jak wrócił do domu Ala zeszła ze swoją walizką i postawiła na podłodze. Nathan jak dżentelmen wziął jej walizkę i zaniósł do samochodu. Cała czwórka się zebrała w przedpokoju.
-Przyjeżdżacie i wyjeżdżacie. Nathan pilnuj mi ją i jeśli się jej coś stanie, to wiesz, masz ze mną do czynienia.
-Będę pilnował. - powiedział Nathan.
-No dobra. To pa. - przytulił Tom Alę.
-Pa Tom. - pożegnała się z Tomem.
Pożegnała się z resztą i pojechali. W czasie podróży Ala próbowała podpytać Nathana jaka jest jego mama. On nic nie odpowiadał. Zajechali pod dom rodzinny Nathana.

poniedziałek, 27 lutego 2012

Rozdział 83.

Ala zadzwoniła do Toma. Tom długo nie odbierał.
-Halo, Ala? - odebrał Max.
-Hej. Tak to ja Ala. Dasz mi Toma? - zapytała.
-No już daję. Tom, Ala dzwoni! - krzyczał Max.
-No, już idę! Hej Ala. Co tam? - odebrał Tom.
-Hej dobrze. Mam do ciebie sprawę.
-No mów.
-Chodzi o to, że Daniel jest moim przyrodnim bratem i lekarz pyta, czy będziesz chciał mieć prawa do niego? - powiedziała niepewnie.
-Ja? Ala posłuchaj. Ja na razie nie chce mieć jeszcze dzieci. Kelsey już i tak jest na mnie wściekła o ciebie. Wracaj do Polski i nie ma żadnego ale. Cześć! - rzucił telefonem Tom.
-Tom! Halo! - krzyczała Ala.
-Ala, to ja Max. Posłuchaj, Tom jest wściekły, ale ja mam inny pomysł.
-Jaki? - zapytała z niedowierzaniem.
-Otóż...
I tak rozmawiali. Ala wszystko załatwiła i wróciła do Polski. Tam Tom ciągle był na nią wściekły. Gdy weszła do domu Tom wściekł się jeszcze bardziej.
-Mówiłem Ci, żebyś nie brała tego dziecka. To jest karalne! Nie masz do niego praw! - krzyczał Tom.
-Może trochę milej? Najpierw się mówi dzień dobry, a potem się można wściec. Co do twoich argumentów, to powiem jedno. Ja, ani ty nie mamy praw do niego, ale prawa ma Max i Michelle. Proszę. - dała Daniela Maxowi.
-No właśnie, więc nie krzycz na nią. Jaki słodziutki. Zaraz przyjdzie Michelle. - powiedział Max.
-Max, ale jak to ty? Przecież ty i Michelle chcieliście mieć swoje dzieci. - mówił Tom z nie dowierzaniem.
-Tak. Tylko, z Michelle byliśmy u ginekologa i Michelle jest bezpłodna. Wtedy ty z Alą się kłóciłeś więc pogadałem z nią i załatwiła wszystko w Polsce. Dzięki niej mam z Michelle dziecko.
-No właśnie. - przyznała racje Nathan, który wchodził z bagażami - Idę to zanieść do góry.
-Ok. - pocałowała w policzek Nathana Ala.
-Nie wiedziałem stary. No przepraszam. - przeprosił Tom Maxa.
-Tylko to nie mi się należą przeprosiny tylko Ali. - pokazał mu na smutną Alę.
-Przepraszam Cię Ala. Nie wiedziałem. Na serio przepraszam. - błagał o przeproszenie Tom.
-Dobra, wybaczam. Na następny raz pytaj się, a nie od razu wrzeszczysz na mnie. - uprzedziła go Ala - Idę do górę.
Poszła do góry, a tam...

sobota, 25 lutego 2012

Rozdział 82.

Ala się obudziła w hotelu. Nathana nie było. Nie chciało jej się wstawać, więc chwile jeszcze poleżała. Po chwili zaczął dzwonić telefon. Z niechęcią go odebrała.
-Halo?! - odebrała zdenerwowana Ala.
-Dzień Dobry. Tutaj lekarz Daniela Milewskiego. - odezwał się męski głos.
-Tak, tak. Coś się stało?
-Nie. Chciałem zapytać kiedy Pani przybędzie do szpitala.
-No nie wiem. Za jakieś 4 godziny? - zapytała.
-No dobrze. Będę czekał. Do widzenia.
-Do widzenia. - rozłączyła się.
Po chwili wszedł Nathan. Coś ukrywał za plecami. Ala się chwile na niego patrzyła podejrzanym wzrokiem, i Nathan nie wytrzymał.
-Dobra, już nie patrz na mnie tak. - podał jej bukiet - Piękny bukiet, dla pięknej dziewczyny. Włożę do wazonu. Co masz taką minę? - zapytał Nathan trzymając wazon.
-A lekarz dzwonił. za 4 godziny mam być w szpitalu. - oznajmiła Ala.
-Mhm. Rozumiem. Tom dzwonił i kazał Cię ucałować więc to zrobię. - powiedział i pocałował namiętnie.
-To po powrocie musisz też go ucałować. - śmiała się Ala.
-Jego?!?! Nigdy! - śmiał się Nathan.
Ala musiała wreszcie wstać. Dziwne, że Nathan jej kazał wstać. Ubrała się i poszli do hotelowej restauracji i zjedli śniadanie. Wrócili jeszcze do pokoju i pojechali do szpitala. Ochroniarz pomógł jej dojść do gabinetu lekarza i weszła tam. Nathan czekał przed gabinetem, bo nie chciał tam wchodzić. Ala przywitała się z lekarzem i usiadła.
-Więc tak, coś się stało, że taka jesteś zadowolona? - zapytał zdziwiony lekarz.
-Nie, ale miło słyszeć wreszcie kogoś kto mówi po polsku. Dawno już nie słyszałam z innych ust słów polskich.
-Aha. Rozumiem. I tak. Sprawdziliśmy w dokumentach państwowych i Daniel jest twoim bratem.
-Tylko, że to musi być mój przyrodni brat, bo mój tata zmarł przed moim urodzeniem.
-Tak, to jest twój przyrodni brat, ale i tak możesz mu pomóc. Oddasz krew?
-Tak oddał. - powiedziała po chwili - Tylko co z nim będzie, bo wątpię, żeby Tom chciał go adoptować.
-Byś musiała z nim porozmawiać. Możesz iść i za chwilę przyjdzie pielęgniarka i pobierze ci krew.
-Dobrze. Do widzenia. - wyszła z gabinetu.
-I co? - wstał szybko Nathan.
-To mój przyrodni brat. Zaraz przyjdzie pielęgniarka i pobierze mi krew.
-Aha, ale... Co z nim będzie? - zapytał Nathan.
-Będę musiała porozmawiać z Tomem, a jak nie to nie wiem.
-Alicja Parker!
-Muszę iść. Zaraz będę. - poszła w kierunku sali.
Pobrali Ali krew i "dali" Danielowi. Ala czekała cały dzień w szpitalu na wyniki. Z Danielem wszystko w porządku. Nadszedł czas żeby zadzwonić do Toma. Czas na poważną rozmowę.

piątek, 24 lutego 2012

Rozdział 81.

-Hej. O zrobiliście śniadanie, brawo. - powiedziała śpiąca Ala.
-No, widzisz, nie jesteśmy tacy źli. Boli ciało? - zapytał Tom.
-Nie, a dlaczego by miało boleć? - zdziwiła się.
-Po konkursie. - odpowiedział Jay.
-Nie boli Cię? Wow. Brawo. Mnie chyba by bolało i to strasznie. - dziwił się Max.
-Bo nawet byś tego nie dał rady zrobić. - śmiała się Ala.
-No, Ala ma rację. Najpierw trzeba być wygimnastykowanym. Ala a zrobić jakąś figurę, czy coś? - poprosił Jay.
-Chcesz coś? Dobra. - usiadła na podłodze i zrobiła figurę. (Nie będę opisywać, bo nie umiem, więc macie zdjęcie http://www33.patrz.pl/u/f/10/62/98/106298.jpg )
-Ała! Nie boli Cię to? - pytał Max.
-Nie, to dopiero początek jest. Takie coś to robiłam kiedyś jak się obudziłam. Chcecie coś jeszcze?
-Nie ja już nie chcę. - odpowiedział Tom.
-To co jemy śniadanie? A gdzie Nathan?
-Pojechał na dworzec. Jessica dzisiaj przyjeżdża. - odpowiedział Siva.
-O. To fajnie. - ucieszyła się Ala.
Zjedli wszyscy śniadanie. Nathana i Jessici cały czas nie było. Poszła wziąć prysznic i jakoś się ubrać. Gdy zeszła Nathan już był.
-Hej, sora, że Cię nie obudziłem, ale słodko spałaś. - tłumaczył się Nathan.
-Spokojne skarbie. - uspokajała go Ala.
-Hej jestem Jessica. - przedstawiła się.
-Cześć. Ja jestem Ala, miło mi Cię poznać. Nathan mogę Cię poprosić na chwileczkę?
-No, pewnie kochanie. Już, chodź. O co chodzi?
-Mam mały problem. Muszę pojechać do Polski i to natychmiast. Już zarezerwowałam bilet  i nie wiem czy ty polecisz ze mną?
-Ale, dlaczego musisz?
-Podobno mam brata młodszego, który ma 3 latka. Nie wiem, jak to się stało, czekaj. Ja wyjechałam na kolonie i wtedy mogła urodzić. Dobra mniejsza z tym. I muszę sprawdzić czy to on, bo jak tak to ja mu mogę uratować życie.
-Oł. Dobra. No lecę, ale kiedy?
-Za 5 godzin. - odpowiedziała niepewnie.
-Już?! No dobra. To idź się pakować, a reszta wie?
-No wie, ale nie wiem co z Jessicą.
-Jessica, spoko. Z Jayem się trochę pobawią i mamy ją z głowy.  Idź na górę. - pocałował ja w usta i poszedł do reszty. - Jessica, zmiana planów. Muszę lecieć z Alą do Polski. Nie wiem czy wracasz, czy z Jayem będziesz gadała? - zapytał z uśmieszkiem Nathan.
-Ta druga opcja. Dlaczego musisz lecieć? - trochę zdziwiła się Jessica.
-Sprawy rodzinne Ali. Rozumiesz?
-No spoko. Idź się pakuj, bracie. - poganiała Jessica.
Nathan poszedł na górę i pakował się. Gdy skończyli i nadeszła chwila, gdzie muszą już jechać, pożegnali się ze wszystkimi i pojechali na lotnisko. Polecieli do Polski.

Rozdział 80.

Nathan wyszedł z samochodu, a za nim Ala. Nathan się zdziwił, bo byli przed jakąś halą sportową.
-Co my tu robimy? - zapytał Nathan.
-Od razu chcesz wiedzieć? No dobra. Bo w Polsce byłam też gimnastyczką wcześniej i potem przerwałam przez problemy zdrowotne. Teraz jak was nie było to zaczęła znowu ćwiczyć i dostałam się do konkursu, a że wy dzisiaj przyjechaliście i dzisiaj jest ten konkurs to chciałam Ci zrobić taką małą niespodziankę. - opowiadała Ala - Nie wiem czy Ci się podoba.
-Gimnastyczką byłaś? Nie wiedziałem. No super. A potem jest ciąg dalszy niespodzianki? - zapytał z łobuzerskim uśmieszkiem.
-Tak. Są 3 części. Pierwsza to jest ta. Chodź. - wzięła go za rękę i pociągnęła.
Nathan usiadł na widowni na miejscach dla vipów, bo w normalnych fanki by go prędzej zabiły. Chwile jeszcze czekał, a potem wszystko się rozpoczęło. Ala występowała ostatnia. Strasznie się denerwowała.
Gdy wyszła rozpoczęła swój występ. Gdy skończyła, wszyscy zaczęli klaskać. Jurorzy ocenili ją maksymalnie. Dzięki temu wygrała konkurs. Skakała z radości. Poszła do szatni i przyszedł do niej Nathan.
-Wiedziałem, że wygrasz, skarbie. - cieszył się Nathan.
-Strasznie się cieszę. Nudziłeś się? - zapytała Ala.
-No nie, nawet ładne dziewczyny występowały.
-Osz ty! - wzięła bluzkę i zaczęła go uderzać nią.
-Dobra, wiesz, że ciebie kocham. - wziął z Ali rąk bluzkę i rzucił ją gdzieś. Przybliżył się do niej i całował.
-UWAGA ROZDANIE NAGRÓD! PROSZĘ O PRZYBYCIE MEDALISTÓW! - wołał jakiś facet.
-Muszę iść. Ty przygotuj się na występ.
-Jaki występ?! - zdziwił się.
-Nie powiedziałam Ci? Chłopaki zaraz tu będą i śpiewacie, a co to nie wiem. Sora, muszę iść. Przyjdź potem tu. - pocałowała w policzek i poszła.
Jurorzy rozdali nagrody. Ala dostała wielki puchar. Chłopaki na koniec zaśpiewali "Glad you came", gdzie przy swoich fragmentach Nathan podchodził do Ali. Gdy zaśpiewali wszyscy wychodzili. Nathan poszedł do szatni, tak jak mu powiedziała Ala. Leżał tam strój i kartka gdzie było napisane:
"Przebierz się w to. Trochę się poruszasz i porozciągasz. Jak się przebierzesz chodź na halę. Czekam. :*"
-Co?! To nie jest strój tylko jakaś folia! Ja pierdole. - wściekał się Nathan. Gdy już trochę się uspokoił poszedł się przebrać w ten strój. Wszedł na halę, a tam na jego widok Ala zaczęła się śmiać - To nie jest śmieszne! - denerwował się Nathan.
-Nathan, nie denerwuj się. Bierz kij i do ćwiczeń. - śmiała się Ala.
Ala i Nathan ćwiczyli. Nathanowi to nie wychodziło, praktycznie w ogóle nie chciał tego robić. Na końcu Ala pokazała mu obroty na kiju. (Jakby co to chodzi mi o to:http://d.wiadomosci24.pl/g2/30/e8/47/63129_1207411373_a23b_p.jpeg ;])
-Chcesz żebym to zrobił? - zdziwił się Nathan.
-Jak chcesz, ale zdaje mi się, że tego nie zrobisz, jak na pierwszą lekcje. To nie jest takie proste jak się wydaje. - sądziła Ala.
-Ok. To idziemy? - zapytał Nathan.
-No.
Poszli się przebrać. Pojechali do domu. Nathana bolały nogi. Gdy dojechali pod dom, i wysiedli z limuzyny, Nathan chwycił Alę w talii.
-A pamiętasz, miała być jeszcze jedna niespodzianka. - kusił Nathan.
-Ja nie pamiętam o jeszcze jednej niespodziance. Coś ci się pomyliło. - uśmiechnęła się Ala. Nathan zrobił smutne oczka i nie mogła, jego oczka tak wyglądały, że się przełamała. Pocałowała go i poszli na górę. Gdy weszli do pokoju Nathana, Nathan popchnął ją na łóżku i usiadł, żeby być nad nią. Zaczął ją całować wszędzie i rozbierać. Zmienili rolę i teraz Ala go całowała, rozebrała go do bokserek. Znowu odwrócili rolę i chwilę się całowali. Po chwili Nathan był delikatniejszy i ostrożnie wszedł w nią.

czwartek, 23 lutego 2012

Rozdział 79.

Na początek chce powiedzieć, że nie będę pisała jak to Ala kłóciła się z babcią. (:D) Dlatego, przemijam to i akcja rozpocznie się od dnia w którym chłopaki przyjeżdżają z trasy. Obyście nie miały mi za złe tego. Przy okazji dziękuję moim czytelniczką, dziewczyną z fora i Sandrze, która nie dawno skończyła opowiadanie. Przez to ten rozdział dedykowany jest właśnie Sandrze. ;)

Przez te 3 miesiące Ala bardzo tęskniła za chłopakami. Kłóciła się z babcią, ale zawsze wygrywała Ala. Gdy nadszedł dzień przyjazdu chłopaków Ala była bardzo szczęśliwa. Ubrała piękną czerwoną sukienkę, którą kupiła na tą okazję. Do tego założyła dodatki i piękne szpilki. Zrobiła francuskiego koka i delikatny makijaż. Usłyszała, że ktoś wchodzi do domu, więc postanowiła zejść. Chłopaki już stali i witali babcie. Nathan patrzył na schody i zobaczył Alę.
-O cholera. Jaką mam piękną dziewczynę. - zapatrzył się Nathan. Max włożył na jego głowę plecak i Nathan się przewrócił - Dzięki Max, jesteś kochany. Moja głowa. Ała.
-Trzeba było mnie słuchać... Ala jak ty pięknie wyglądasz. - komplementował Max - Chłopaki co tak stoimy? Trzeba się przywitać z Alą! Grupowy uścisk.
Zaczęli tulić Alę, oprócz Nathana, który próbował wstać.
-Dobra, chłopaki! Dacie mi się przywitać z moją dziewczyną?!
-Dobra, koniec. Młody ma chęci na Alę. - śmiał się Jay.
-No mam. Hej kochanie. - powiedział Nathan i pocałował namiętnie Alę - Tęskniłaś, bo ja bardzo?
-Bardzo, bardzo. Mam niespodziankę dla ciebie. - powiedziała z uśmieszkiem.
-Dla mnie? Uuuu... Mam się przebrać w coś eleganckiego? - zapytał Nathan.
-Nie wiem. Jeśli chcesz, no to proszę, jeśli nie, no to chodźmy. - próbowała zdenerwować Nathana Ala.
-Lubie jak się ze mną droczysz. To pójdę tylko się przebrać i idziemy. Zaczekaj na mnie tutaj. - powiedział i poszedł na górę.
-Młoda, radzę Ci usiąść, bo jak będzie się przebierać, to trochę potrwa. Jak w szkole? - śmiał się Tom.
-Dobrze, startuje w konkursach, a tam jak w szkole.
-Czyli? - zapytał Jay.
-Męczarnia, brak snu i ogólnie masakra. - odpowiedziała.
-Moja krew! - cieszył się Tom.
-Dobra. Jestem gotowy. - zszedł Nathan z góry.
-Coś szybko mu poszło. - śmiał się Max, a potem reszta.
-Co? Już plotkujecie o mnie? - zapytał Nathan.
-O tobie... - przerwał Ali Jay.
-Zawsze! - śmiał się dalej.
-Jay! Masz w planach na wieczór zabawę z dziewczyną i dawanie jej moich ciuchów? - powiedziała z sarkazmem Ala.
-Dobra, już jestem cicho.
-No i dobrze! - uśmiechnęła się Ala - Idziemy? - zwróciła się do Nathana.
-No idziemy, kochanie. Do widzenia. - powiedział z uśmieszkiem Nathan.
-Pa! - wyszła z domu Ala.
Przed drzwiami stała limuzyna. Ala się bardzo postarała. Weszli do limuzyny i samochód ruszył. Jechali jedną godzinę. W pewnej chwili samochód się zatrzymał. 

środa, 22 lutego 2012

Rozdział 78.

Do pokoju wszedł jakiś mężczyzna. Zaświecił światło. Facet był ubrany w czarny kombinezon. Zakleił usta Ali taśmą i zawiązał jej ręce i nogi sznurem. Zaś szukał po całym pokoju czegoś. Gdy nie mógł znaleźć popatrzył na Alę. Popatrzył i podszedł do niej. Wyrwał jej naszyjnik i szybko wybiegł. Ala chciała krzyczeć, ale nie mogła. Przypomniała sobie, że telefon leży na łóżku. Próbowała jakoś doskoczyć do telefonu i napisał sms do Nathana. Udało jej się. Teraz musiała napisał sms.
"Nathan, pomocy! Złodziej był u mnie. Zawiązał mi nogi i ręce. Pomóż mi!"
Pięć minut po napisaniu sms, wleciała do pokoju babcia. Szybko ją rozwiązała i przytuliła do siebie.
-Moje dziecko. Nie płacz już. Spokojnie. Wszystko dobrze? - uspokajała ją babcia.
-Tak, tylko, że wziął ten naszyjnik. - płakała dalej.
-Jaki naszyjnik? - pytała babcia.
-Który dał mi Nathan. Był on babci Nathana. On mi to dał na znak miłości! Nie wybaczę sobie tego. Muszę do niego zadzwonić. - postanowiła Ala.
-Dobrze. Na pewno wszystko dobrze? - zapytała jeszcze raz babcia.
-Tak.
-Dobrze to ja idę już. - wyszła z pokoju babcia.
Ala zadzwoniła do Nathana. Nathan od razu po pierwszym sygnale odebrał.
-Ala! Nic Ci nie jest?! - pytał przestraszony.
-Nie, tylko... - płakała dalej.
-Co?! Coś Ci się stało?!
-Nie, tylko wziął naszyjnik. Naszyjnik twojej babci. - płakała Ala.
-Dobra, jakoś to załatwimy. Najważniejsze, że tobie nic nie jest. Przed chwilą skończył się koncert. Mamy weekend wolny. Mam przyjechać?
-Nie. Dam sobie radę. Nie chcę żebyś przeze mnie tracił zabawę. Baw się dobrze i nie myśl o tym.
-No dobrze. - powiedział nie zadowolony Nathan.
-A dasz mi jeszcze Toma?
-No już Ci daję tego wariata. Tom! Ala do ciebie! - krzyknął Nathan.
-No, co młoda? Już tęsknisz? - śmiał się Tom.
-Tak, ale... - przerwał jej Tom.
-Tęsknisz, ha! - śmiał się Tom.
-Włamywacz był u nas! Ukradł naszyjnik babci Nathana! Związał moje ręce i to Cię śmieszy? - wściekła się Ala.
-Ala spokojnie. - uświadomił sobie Tom - Jak to włamywacz?! A matka?!
-Nic nie słyszała. Jak poszedł udało jakoś mi się napisać sms do Nathana, a on zadzwonił do babci i przyszła i mnie rozwiązała. - opowiadała Ala.
-Dobra. Dacie sobie radę? - martwił się Tom.
-Damy. Jakoś musimy. Dobra, idę spać. Dobranoc. - pożegnała się Ala.
-Dobranoc. Śpij dobrze.
Ala ciągle nie mogła sobie uświadomić tego co się stało. Poszła do łazienki, wzięła prysznic i wróciła do pokoju. Położyła się i od razu zasnęła.

Rozdział 77.

W szafce była kartka, a pod nią naszyjnik babci Nathana. Nathan jej dużo o niej opowiadał. Pewnego razu babcia dała Nathanowi ten naszyjnik i powiedziała tak:
"-To jest naszyjnik rodzinny."Daj go swojej wybrance, którą będziesz kochał najbardziej na świecie, która Cię rozumie, i kocha. Nie popełnij błędu, bo ta jedyna nie będzie na ciebie czekać długo. Walcz o jej serce."
Nathan nie pokazywał Ali tego naszyjnika, ale opowiedział jej o wszystkim. List od Nathana brzmiał tak:
Kochana Alu. 
Za pewnie przypominasz sobie tą historię. Zadajesz sobie pytanie, czy to jest ten naszyjnik? Otóż tak, to jest ten naszyjnik, który dała mi babcia. Pamiętasz jej słowa? "Daj go swojej wybrance, którą będziesz kochał najbardziej na świecie, która Cię rozumie, i kocha." Ty jesteś tą wybranką, ciebie kocham. Babcia powiedziała mi coś jeszcze, o czym Ci nie powiedziałem. "Jeśli twoja wybranka nie będzie go nosić, to znaczy, że nie jest warta ciebie." W związku z tym, co obiecałem babci, muszę to zrobić. Noś go. Jeśli nie będziesz go nosić, to znaczy, że nie zależy Ci na mnie. 
Kocham Cię Nathan. 
Ala się popłakała. Wzięła naszyjnik i od razu go założyła. Kochała bardzo Nathana i nie chciała go stracić. Poszła do swojego pokoju i wzięła telefon. Zadzwoniła do Nathana.
-Nathan, dziękuje. - powiedziała od razu Ala.
-Za co? - zapytał Nathan - Za to, że wyjechałem? - był zdziwiony.
-Za to, że jesteś ze mną i, że mnie kochasz. - popłakała się Ala.
-Widziałaś już? Nie masz za co dziękować. Jesteś dziewczyną, którą pokochałem i będę kochał. Tom, przestań! - śmiał się Nathan.
-Co tam się dzieje?!
-Ala, o hej! - przywitał się Tom - Musiałem rozbawić Nathana, żeby odebrać mu telefon. Co tam u cb? Matka marudzi? - śmiał się Tom.
-Nie. Nawet nie wiem. Nie widziałam jej od kiedy wróciłam do domu. Siedzę cały czas u siebie.
-To dobrze. Chłopaki! Ala dzwoni!
-O hej Ala! - przywitał się Jay.
-Hej, co wy tak się dziwnie zachowujecie? - pytała zdziwiona Ala.
-My? Nic. Tęsknimy za tobą. - odpowiedział tym razem Max.
-Chłopaki oddawać mi ten telefon! - słychać było krzyki Nathana.
-Czy z łaski swojej oddacie mojego ukochanego? - zapytała Ala.
-No już dajemy tego romantyka. - tym razem odpowiedział Siva.
-No już jestem kochanie. Ci mnie zaczęli łaskotać i wzięli telefon. - tłumaczył się Nathan - Nie wiem co im odwaliło.
-Wiesz jacy są. - śmiała się Ala.
-Jak się czujesz? - spytał zmartwiony Nathan.
-Już dobrze. Ci mnie rozśmieszyli, już lepiej. Kocham was.
-Chłopaki Ala nas kocha! - krzyknął Max.
-Ty durniu! - krzyknął Nathan - Nie podsłuchuj mojej prywatnej rozmowy, jeśli można. - powiedział śmiesznym głosem Nathan.
-Kochamy Cię Ala! - krzyknęli chórem.
-A teraz oddawaj ten telefon! - krzyknął Tom.
-Nathan, co tam się dzieje?! Wariaci!
W tym czasie u chłopaków...
Tom, Max, Siva i Jay gonili Nathana po całym hotelu. Udało się Nathanowi ich zgubić i schował się w jakimś pokoju.
-Ala jesteś? - pytał zmęczony Nathan.
-No. Co wy tam do cholery robicie?! - wkurzyła się Ala.
-Ci mnie gonili i w jakimś pokoju się schowałem. Naprawdę im dzisiaj odwala. Cholera idą tu. Zadzwonię rano do ciebie. Pa. - rozłączył się Nathan.
-Pa. Co oni tam wyprawiają?!
Ala poszła wziąć prysznic i położyła się spać. Myślała jeszcze o Nathanie i chłopakach. W pewnej chwili ktoś zapukał do jej drzwi i wszedł. Ala się strasznie bała...

wtorek, 21 lutego 2012

Rozdział 76.

Ala obudziła się w objęciach Nathana. Nie chciała go budzić więc delikatnie wzięła jego rękę i wstała. Poszła do łazienki i jak to rano umyła zęby, ułożyła włosy, zrobiła makijaż. Gdy wyszła z łazienki Nathan już nie spał.
-Nie śpisz już kochanie? - zapytał z uśmiechem Nathan.
-Nie. Radzę Ci iść, bo wiesz, babcia. Kocham Cię wiesz. Dlaczego dzisiaj już wyjeżdżacie? - zapytała siadając na łóżku.
-Taka praca. Najchętniej bym został tu z tobą. - powiedział i ją pocałował - Dobra idę. Do zobaczenia. - wyszedł.
-Co ja bez nich zrobię? - powiedziała do siebie Ala.
Ubrała czerwone rurki i biały T-shirt z napisem. Poszła na dół. Tam już wszyscy byli.
-Hej młoda. Jak się spało? - zapytał Jay.
-Dobrze, ale będę tęsknić za pewnymi świrami. - powiedziała z smutną miną.
-To nie dobrze. Lubisz ich chyba bardzo? - zapytał Max.
-Bardzo. A za jednym najbardziej. - powiedziała patrząc się na Nathana.
-No to przykre. Nie przejmuj się. Ja też będę tęsknić za pewną dziewczyną, która uspokaja dom wariatów. Już za nią tęsknie. - podszedł do niej Nathan i ją pocałował.
-Szkoda, że wyjeżdżacie. Będę za wami strasznie tęsknić. - powiedziała z opuszczoną głową Ala.
-My za tobą też młoda. Chłopaki, grupowy uścisk z Alą. - powiedział Jay.
Wszyscy wstali i zaczęli się tulić. Ale strasznie przydusili i nie mogła oddychać.
-Chłopaki dość! Dusicie mnie! - krzyknęła Ala, chłopcy się odsunęli - Dziękuję.
-Ja najbardziej będę tęsknił. - powiedział i podszedł do Ali i ją pocałował.
-Kocham Cię. Idzie babcia. Szybko. - powiedziała szeptem i szybko usiadła i zachowywała się normalnie.
-Witam dzieci. Jak się spało? - zapytała się babcia.
-Dobrze. O Tom... - powiedziała Ala.
-Nic mi nie  mów, dobrze?! Kelsey się na mnie obraziła, bo zapomniałem jej powiedzieć o trasie. Nic mi nie mów. - powiedział wściekły Tom.
-Mi też byś zapomniał powiedzieć! - śmiała się Ala.
-Bardzo śmieszne. - oburzył się Tom.
-Dobra, spokojnie. Pogadam z nią. Jedź i o nic się nie martw. Jakoś to załatwię. - uśmiechnęła się Ala.
-Dzięki! Nathan masz szczęście! Taka dziewczyna to cud! Jeszcze raz dzięki. Odwdzięczę się. - przytulił ją Tom.
-Jak to Nathan ma szczęście? To ty z nim chodzisz? - zapytała zdziwiona babcia.
-No tak babciu. - odpowiedziała.
-Tom i ty na to pozwalasz?!
-No. Oni się kochają. Już nie zaczynaj, znowu. - marudził Tom.
-Ludzie, już nic nie mówię. To na co jej mam pozwalać, a na co nie? - zapytała oburzona babcia.
-Pozwalaj jej na wszystko, no oprócz, Ala wie czego. Rozmawialiśmy sobie o tym prawda? - powiedział Tom.
-Ta lista? - zapytała Ala.
-No. Ala to grzeczna dziewczyna. Pouczy się. A i sobota to dzień, w którym najpierw sprząta, a potem idzie na zakupy, więc jakby co to może iść. Na imprezę może iść max 3 razy w tygodniu, a do psiapsiółek... - i tu się uśmiechnął - codziennie. To chyba wszystko. Uczy się dobrze, więc spoko. A i dzwoń czasami do nas Ala.
-Do was? Codziennie będę! - krzyknęła Ala.
-Najczęściej do Nathana. - śmiał się Jay, a potem Siva, Max i Tom.
-Za pewnie chciałbyś, żeby dziewczyna do ciebie dzwoniła! Pomarzyć możesz! - śmiała się, a za nią Nathan.
-Fajnie by było. - powiedział Jay i wyszedł z kuchni.
-Nie ładnie dzieci. Nie ładnie. - upomniała babcia.
-Babciu, żeby z nimi wytrzymać to czasami tak trzeba. I tak za chwilę przyjdzie jak nowo narodzony.
Chłopaki musieli się zbierać na samolot. Musieli pojechać już na lotnisko. Wszyscy jeszcze pakowali się na ostatnią chwilę.
Na lotnisku...
Musieli się pożegnać. Ala wszystkich przytuliła i podeszła do Nathana. Od razu się mocno do niego przytuliła. Poleciała jej łza z oka, a Nathan to zauważył i wytarł ręką łzy.
-Kocham Cię. Rozstaniemy się na trochę i wrócę, i będzie jak dawniej. Kocham Cię. W moim pokoju w szafce jest coś dla ciebie. Zobacz jak będziesz gotowa. Dzwoń ile wlezie. I nie płacz proszę. - pocałował ją bardzo i to bardzo namiętnie.
-Nathan musimy iść! - krzyknęli chłopacy.
-Pa Nathan. Będę tęsknić. - pocałowała go.
-Ja też...
-Dalej! - pośpieszali go.
-No już! Chwila. - wkurzał się Nathan - Pa. - poszedł i  jej pomachał.
Ala wróciła do domu. Poszła od razu do pokoju i płakała. Wieczorem poszła do pokoju Nathana i otworzyła szafkę. Jak to zobaczyła to się popłakała.

poniedziałek, 20 lutego 2012

Rozdział 75.

Rano Ala obudziła się i popatrzyła na siedzącego w fotelu...Toma. Na początku się zdziwiła, ale potem zrozumiała o co chodzi.
-Wiem, wiem, o co chodzi. - uprzedziła Ala.
-To dobrze. Mama, czyli twoja babcia przyjedzie za chwile. Bądź, albo chodziarz spróbuj być dla niej miła. I uprzedzałem Cię, że z nią nie będzie prosto i ciągle tak uważam. - powiedział Tom.
-Wole nią niż wiesz kogo. Dam jakoś radę. Dobra. Trzeba się ogarnąć.
-No, najlepszy czas na to.
-No to wynocha! - rzuciła go poduszką, ale on szybko wyszedł z pokoju i nie dostał.
Poszła do łazienki. Wzięła prysznic, ułożyła włosy, zrobiła fryzurę i poszła do pokoju. Nie wiedziała, którą sukienkę założyć. Na końcu już wybrała czerwoną sukienkę, założyła szpilki i poszła na dół. Weszła do kuchni, a tam, wojna na chleb. Max, Siva, Jay i Tom rzucali się chlebem. Nathana nie było.
-Chłopaki. Spokój!!! - krzyknęła na nich Ala - Gdzie Nathan?!
-Poszedł do sklepu. Musisz nam przeszkadzać? - zapytał MAx.
-Tak! Chce zjeść porządne śniadanie w porządnej kuchni i z porządnymi ludźmi, a nie ze stadem dzikusów.
-Panowie, kończymy zabawę, a Ala sprząta! - powiedział z uśmieszkiem Jay.
-Chyba ci się śni, że ja będę sprzątać po was. Chyba, że nie jesteście dżentelmenami.
-My? Jesteśmy! - powiedział Tom.
-No to do roboty! - krzyknęła Ala.
Chłopaki nie chętnie zaczęli sprzątać. Ala zrobiła sobie kanapkę i się śmiała z nich. Gdy Nathan przyszedł zaczął się śmiać.
-Jak ich ty do tego namówiła? - dziwił się śmiejąc.
-Ma się argumenty, co nie chłopaki? - śmiała się.
-No. - powiedzieli chórem.
-Jesteś boska! Kocham Cię. - całował ją Nathan.
W tym czasie gdy Ala z Nathanem się całowali do drzwi zadzwonił ktoś. Tom poszedł otworzyć. Była to jego mama. Weszła do przedpokoju, gdzie widok był na kuchnie. Gdy zobaczyła Ale z Nathanem, którzy się całowali to się trochę wściekła.
-Ludzie! Piętnastolatka całuje się z prawie dwudziestolatkiem! Przestańcie mi tu! - powiedziała wściekła mama Toma.
Ala i Nathan od razu przestali się całować. Gdy zobaczyli babcie zrobili słodkie minki. Tom pomógł jej zdjąć kurtkę i delikatnie się śmiał.  Ala podeszła do mamy Toma i się przywitała.
-Miło mi Panią poznać i przepraszam za to zajście. Najmocniej przepraszam. Tom mi o Pani dużo opowiadał. Mam nadzieję, że czas trasy chłopaków spędzimy miło. - powiedziała poważnie Ala.
-Cieszę się moje dziecko. Witajcie chłopcy. - poszła do reszty, a Ala podeszła do Toma.
-Ja mam z nią wytrzymać? - szepnęła Ala.
-No, sama tego chciałaś - powiedział Tom - Ale miałaś niezłą przemowę. A tak w ogóle, to dzisiaj jest 1 września. Pamiętasz? Za chwilę masz rozpoczęcie roku, więc zmykaj.
-Ok. Pa. - pocałowała w policzek Tom - To pa chłopaki. Do widzenia proszę Pani. - powiedziała wychodząc.
Ala poszła na rozpoczęcie roku. Weszła na halę i usiadła koło Nicoli. Dyrektora zaczęła przemowę, która trwała pół godziny. Po tej wiecznej przemowie Ala poszła do klasy i dostała tam plan zajęć. Poszła do domu. Szła pustymi uliczkami Londynu. Gdy weszła od razu do domu babcia zaczęła przesłuchanie.
-Gdzieś że ty była?! Ja tu się martwię o ciebie, a ty co czerwoniutka sukieneczka i imprezeczka tak? - wściekła się mama Toma.
-Przepraszam Panią bardzo, nie byłam na żadnej imprezie, tylko na rozpoczęciu roku szkolnego. Dyrektorka miała pół godzinne przemówienie, potem nauczycielka się zagadała. Proszę mnie nie oskarżać o takie rzeczy. Jak pójdę na imprezę to powiem.
-I mam ci uwierzyć? - nie wierzyła mama Toma.
-Mamo, przestań. Ona naprawdę była na rozpoczęciu roku szkolnego. Sam ją tam posłałem. Już nie przesadzaj.
-Tak? Synu...
-Mamo! Wiesz jak Cię szanuje, ale teraz przesadzasz! Nawet jeśli by poszła na imprezę to co? Ona jest odpowiedzialna i wie co robi! Dużo już przeżyła w życiu i naprawdę nie chce z tobą się kłócić! Ona ma 15 lat! - krzyczał Tom.
Ala się kompletnie zdziwiła jego zachowanie. On tylko kiwnął żeby poszła na górę. Babcia poszła do kuchni i siedziała tam. Dla Ali to było dziwne. Położyła się, a po chwili ktoś zapukał do jej drzwi i wszedł. Był to Nathan.
-Mogę? - zapytał się.
-Pewnie, wchodź. - powiedziała siadając na łóżku - Co cię tu sprowadza?
-Wiesz co. - powiedział i pocałował.
Popchnął ją i usiadł tak, że był nad nią. Całował po szyi i delikatnie zdejmował sukienkę. Odwrócili się i teraz Ala była nad nim. Rozpinała jego koszulę i całowała po torsie. Rozpięła rozporek i zdjęła spodnie. Znowu się odwrócili i całowali się ciągle. Po dłuższym się migdaleniu, Nathan delikatnie i ostrożnie wszedł w nią.
-------------------------------------------------
Ten rozdział dedykuję Adzie♥. Kocham Cię. Ty mnie namawiasz do pisania. Dzięki. ;)
Dziękuję też całej rodzince i ją pozdrawiam. ;)
Ada;)

sobota, 18 lutego 2012

Rozdział 74.

-Zgadłaś. - całował ją po szyi.
Ali było przyjemnie. Nathan położył ją na łóżku i dalej całował. Zaczął rozpinać jej bluzkę. Niespodziewanie wszedł Michael. Szybko wstali i Ala zapinała bluzkę.
-Oj, przeszkodziłem wam.
-Nie nie. - powiedziała Ala.
-Tylko w tym domu jest zasada. Puka się. - oburzył się Nathan.
-Ok, ok, sora. Ala, chciałem sprawdzić, czy możemy iść już? - zapytał Michael.
-Tak, tylko się przebiorę.
-To ja pójdę Johna. - położył rękę na jej talii i przyciągnął do siebie - Pa kochanie. - pocałował ją.
-Pa. To zaczekaj na mnie na dole. - powiedziała do Michaela.
-Ok. Już idę. - wyszedł Michael.
Ala ubrała delikatną sukienkę i poprawiła makijaż. Gdy skończyła poszła na dół.
-Już jestem gotowa. - oznajmiła Ala - Możemy iść.
-Ładnie wyglądasz. - pochwalił Michael.
-Dziękuje. Idziemy, sklep za godzinę zamykają, a teraz mogą być korki.
-No już idziemy.
Wyszli z domu. Gdy dojechali do księgarni, Michael powiedział, że zasługuje na kogoś lepszego, niż Nathan. Ala na to nic nie odpowiedziała. Trochę się wściekła na to, bo nie powinien oceniać tak Nathana. Kupili książki i Ala powiedziała, że idzie do koleżanki i ma jechać do domu. Zgodził się. Poszła do Nicol, chciała ją przeprosić za to co się stało i powiedzieć, że wie już, że Nathan to jest jej rodzina. Nicol przyjęła przeprosiny i zaprosiła do swojego pokoju. Tak dużo gadały, jak to dziewczyny. Gdy zrobiło już się późno, poszła do domu. Szła sobie powoli i myślała nad tym wszystkim, nad wyjazdem, nad Nathanem, i ogólnie o wszystkim. Weszła do domu, zdjęła buty i poszła do salonu. Tam Nathan jak ją zauważył, szybko wstał.
-Musimy porozmawiać Ala. - powiedział poważnym tonem Nathan.
Ala się przestraszyła. Poszła z nim na górę. Nie wiedziała co ją tam czeka. Gdy weszli do jej pokoju usiadła na łóżku.
-Coś się stało? - zapytała drżącym głosem Ala.
-Chodzi o Michaela. Gdy wrócił do domu, usiadł na kanapie i zaczął gadać, że jesteś ładna, inteligenta, że podasz mu się, że ty coś do niego chyba czujesz! Czy coś między wami zaszło?! - zapytał wściekły Nathan. Chodził po pokoju tam i z powrotem. Gdy Ala to usłyszała, szybko wstała i podeszła do niego. Położyła ręce na jego ramionach.
-Czy ty myślisz, że ja mogłabym cię zdradzić? Chyba nie, co. Kocham Cię. On coś zaczął wymyślać. W samochodzie prawił mi komplementy. Muszę pogadać z Tomem, bo nie chce z nim zostać.
-Racja. Przepraszam Cię, ale on jest jakiś...zboczony.
-Zakochał się chłopaczyna, ale ja nigdy Cię nie zostawię, nigdy. - pocałowała go namiętnie - Albo jeśli ty mnie zostawisz.
-Ja?! Nigdy. - pocałował ją namiętnie.
-Idę porozmawiać z Tomem. Trzymaj kciuki. - powiedziała wychodząc Ala.
-Okej! - krzyknął Nathan i wyszedł z jej pokoju.
-Tom. Możemy porozmawiać? - powiedziała Ala.
-No, chłopaki, wynocha na górę! - krzyknął Tom - Siadaj.
-Dobra, dobra, idziemy już. - poszli do góry.
-Coś się stało? - zapytał Tom.
-Tak i nie. Chodzi o Michaela.
-Wiem, wiem, polubiłaś go. - uśmiechnął się Tom.
-Właśnie, że jest odwrotnie. - powiedziała pewna siebie.
-Odwrotnie? Co jest? - zmartwił się.
-Jest jakby to powiedzieć... nachalny. Zaczął mnie komplementować, a potem mi Nathan powiedział o tym co on mówił. Wcześniej widział jak ja się całowałam z Nathanem i to nie było, wiesz taki pocałunek w policzek, tylko coś poważniejszego. On to specjalnie robi. Nie mam zamiaru z nim zostać w domu. Nie! Już wole zostać sama  niż z nim!
-Rozumiem Cię, ale my pojutrze wyjeżdżamy. Nie wiem kto z tobą może zostać. Bo chyba nie chcesz, żeby moja mama przyjechała?
-Już wole to. - powiedziała zdecydowanie Ala.
-No dobra. Jeśli to wolisz, to ok. Powiem Michaelowi.
-Ok.
Tom poszedł na górę. Ala jeszcze siedziała i myślała. Jeszcze dzisiaj Michael wyjeżdżał. Gdy nadszedł czas pożegnania, pocałował ją w policzek, a potem chciał coś więcej. Ala go odepchnęła i do niczego nie doszło.
-Zostaw mnie zboczeńcu! - krzyknęła Ala.
-Zostaw ją Michael. Ani mi się waż ją ruszać! - krzyknął Nathan i poszedł z nią do pokoju.
Ala nie wyszła, gdy Michael wychodził. Na szczęście odjechał i nie wróci nigdy.

piątek, 17 lutego 2012

Rozdział 73.

Po chwili słychać było, że garnki spadły. Ala zaczęła się drzeć, a Nathan szybko zapalił światło. Na podłodze leżał Tom, na którym były garnki. Ala się wystraszyła i jeszcze mocniej zaczęła krzyczeć.
-Ala spokojnie! To ja tylko! - krzyknął Tom.
-Jak mam być spokojna?! Myślałam, że to złodziej, a to ty! I w ogóle co ty tu robisz?
-Chciałem zrobić sobie jajecznice, bo jestem głodny. - tłumaczył się - Pomoże mi ktoś?
-Już idę stary. - podszedł do Toma Nathan i brał z niego garnki.
-Po ciemku robić jajecznice?
-Chciałem to mniejsze zapalić, bo Jay zawsze mówi, że on się budzi, jak jest duże zaświecone. Tylko, że szukałem, ale wpadłem na garnki, a potem wy przyszliście. - mówił Tom, który już był na nogach.
-Dobra ja idę spać, bo jestem zmęczony. Pa skarbie. - pocałował ją Nathan.
-Dobranoc. Siadaj. Zrobię Ci tą jajecznicę.
-Dzięki. Kochana jesteś. - powiedział i usiadł.
-Wiem. - uśmiechnęła się i zaczęła robić jajecznicę - Powiesz mi coś o trasie koncertowej?
-Wiesz już o tym? No dobra, już ci Nathan wszystko powiedział.
-Nie wszystko. Z kim zostanę?
-Z moim kuzynem. Dzisiaj rano ma przyjechać.
-Już?! - zdziwiła się Ala.
-No. Chce żebyście się trochę poznali i jakby co załatwić kogoś innego na jego miejsce. Nie bądź zła. - przytulił ją.
-Dobra, dobra. Nie jestem zła. Masz jajecznice. Siadaj. - nałożyła mu jajecznice - Smacznego. - po czym się uśmiechnęła.
-Dziękuję. Mmm...pyszna. - zachwalał Tom.
-Nie przesadzaj. To jajecznica. Idę spać. Dobranoc.
-Dobranoc.
Ala poszła na górę, a Tom jeszcze jadł. Gdy się położyła od razu zasnęła. Rano obudził ją dzwonek do drzwi. Poszła na dół zobaczyć kto to. Na dole chłopaki witali się z jakimś chłopakiem.
-O Ala, już wstałaś? - zapytał Tom.
-Dzwonek mnie obudził. I tak już jest trochę późno.
-No. Ala to jest Michael, mój kuzyn. Michael, to jest Ala.
-Miło mi cię poznać. - podał jej rękę.
-Mi też miło. - podała mu też rękę - To ja pójdę się ogarnąć i sprawdzić, czy mi ubrania nie uciekły, co Jay?
-Już się nie czepiaj. - oburzył się Jay.
-Dobra, idę na górę. - poszła.
Ubrała się w normalnie, bo dzisiaj był dzień porządków. Zrobiła sobie kitkę i delikatny makijaż. Poszła na dół do chłopaków.
-Już idę! - krzyknęła na schodach - Co tam zrobiliście. O tosty. Kto robił? Jay?
-Nie. Tym razem Tom. - odpowiedział dumny z Toma Jay.
-No, w nocy ja mu zrobiłam jajecznice, to on teraz tosty. I tak ma być. - śmiała się Ala - A i Tom muszę iść do miasta dzisiaj, bo muszę kupić podręczniki. Ok?
-Sama? - zapytał.
-No, chyba. A co? - zdziwiła się Ala.
-Samej cię nie puszczę. A w ogóle nie będziesz mi targała książek. Michael pójdzie z tobą. Ok?
-No dobra. - powiedziała nie do końca zadowolona Ala.
Michael był dosyć przystojnym chłopakiem. Był gdzieś w wieku Toma. Miał czarne włosy, piękne niebieskie oczy i ciało wysportowane. Jedli śniadanie. Gdy Ala skończyła wstała i chciała zmywać, ale Nathan szybko wstał i powiedział, że on pozmywa i ją pocałował.
-Ej, może nie przy ludziach! - krzyknął Jay.
-Zamknij mordę Jay! - krzyknęła Ala.
-Młoda, ale ci dowaliła , Jay. - śmiał się Max, a potem reszta.
-Michael gdzie będzie spał? Przecież nie ma wolnych pokoi. - zapytała Ala.
-Na razie do naszego wyjazdu na kanapie, a potem u mnie. - odpowiedział Tom.
-Mi tam pasuje. Zazwyczaj śpię na kanapie więc mi to nie przeszkadza. To Ala o której idziemy?
-Nie wiem, najpierw muszę posprzątać trochę pokój i ogarnąć co gdzie jest, bo oni mi gdzieś pokładli rzeczy i nie wiem co gdzie teraz jest. - śmiała się.
-No to cię rozumiem. Tom mi kiedyś schował...czapka to chyba była, mniejsza z tym. Najlepsze, że potem zapomniał, gdzie to włożył. - wszyscy zaczęli się śmiać.
-No nieźle Tom. Bravo! Idę na górę.
-Pomóc Ci? - zapytał Nathan.
-Jak skończysz to możesz przyjść. - puściła do niego oczko i poszła.
Ala weszła do pokoju. Przeszukiwała wszystkie szafy i próbowała zapamiętać co gdzie jest. Wszedł po cichu Nathan i zasłonił jej oczy.
-Kto to? -zapytał Nathan.
-Nathan. - wzięła jego ręce i wstała, i pocałowała.

czwartek, 16 lutego 2012

Rozdział 72.

Ala była w pokoju. Leżała i czytała książkę. Było już późno, więc wszyscy już pewnie spali. Jednakże po chwili ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę. - powiedziała.
-Hej mogę? - zapytał Nathan.
-No pewnie wchodź.
-Dzięki. - wszedł i zamknął drzwi - Chciałem z tobą porozmawiać.
-No siadaj. - powiedziała odkładając książkę.
-Chodzi o to, że nie długo mamy trasę koncertową, promującą "Glad you came". Nie wiem, czy Tom ci mówił?
-Nie. Mamy jutro porozmawiać, więc o to chyba chodzi.
-No o to. Wiesz, że nie będziemy się znowu widywać. - mówił poważnie.
-Tak, wiem. Ile?
-Trzy miesiące. Nie wiem jak to będzie, bo Tom Cię samą nie zostawi na pewno. Kocham Cię. Będziemy rozmawiać, pisać, wszystko. Proszę nie płacz.
-Jak mam nie płakać. - mówiła płacząc - Mój chłopak i przyjaciele odjeżdżają, i na dodatek na trzy miesiące. Jak to nie płakać.
-Nie płacz. - przytulił ją - Damy radę. Trasa na początku jest tu przez 2 tygodnie, więc będziesz przyjeżdżać. Nawet nie wiem z kim. Uśmiechnij się. Nie płacz. - przytulił ją mocniej.
-Dobra. Porozmawiam z Tomem. Co to było? - zdziwiła się Ala.
-Ja nic nie słyszałem.
-Chodź na dół. Ktoś tam jest.
-Dobra, ale to może Siva, znowu nie może spać.
-Nie. Jego bym poznała.
-Ja pójdę pierwszy.
-No dobra. Chodźmy.
Nathan otworzył drzwi i poszedł. Za nim szła Ala. Szli na palcach na schodach. Ktoś był. Poszli do kuchni, a tam...
-------------------------------------------------------------
Znowu powiecie, że przerywam w najlepszym momencie. Wiem, chce was trochę tak jakby przed trzymać. Zobaczymy jak wytrzymacie. ;) Wasza Ada. :*

Rozdział 71.

Ala poszła na zakupy z Kelsey. Szły przez rynek. Na środku był jakiś chłopak, który rzucał sercami  (poduszki w kształcie serc).
-Kelsey, chodź popatrzymy na tego chłopaka. - zaproponowała Ala.
-No dobra. - odpowiedziała i poszły zobaczyć.
Przepchnęły się przez tłum. Był to Tom ubrany w wielkie serce, na którym było napisane "I love Kelsey". Ala nie mogła wytrzymać ze śmiechu. Kelsey również. Patrzyły na niego i się śmiały. Tom zaczął śpiewać miłosną piosenkę o Kelsey. Poleciały jej łzy z oczu. Ala poszła i zostawiła ich samych. Wróciła do domu. Nikogo nie było słychać. Cisza kompletna. Jednak po chwili ze schodów skoczył Max, ale skoczył tak, że usiadł na pupie.
-Mój tyłek! - krzyknął Max.
-Nic Ci nie jest? - zapytała Ala.
-Nie, jak Tom?
-Dobrze. Chyba misja ratowania związku się powiodła. Po co ty w ogóle skakałeś z tych schodów.
-Bo chciałem zrobić niezłe wejście. - zaczął się śmiać - Tak na serio to pokój gotowy.
-No właśnie więc chodź. - zszedł z dołu Nathan i trzymał ja w tali od tyłu.
-Gotowy? Wreszcie. Chodźmy.
-Nie tak prędko. - powiedział Nathan i zawiązał na oczach chustę - Teraz możemy iść.
Powoli szła. Dwa razy by się przewróciła, ale Nathan ją przytrzymał. Weszła do pokoju. Nie wiedziała co ją tam czeka.
-No to: Raz. Dwa. Trzy! I jak? - krzyczeli, tylko, że Nathan nie mógł odwiązać chusty - Nathan no! - krzyczeli.
-Już mam. O. - odwiązał.
-Wow, chłopaki wy to zrobiliście? - była w szoku.
-No, a co? - przestraszyli się.
-Jest piękny. Wow. Dzięki chłopaki. - przytuliła wszystkich.
-Wszystko dla ciebie moja droga. - pocałował ją Nathan.
-Tylko, że ty nic nie zrobiłeś. - śmiał się Jay.
-Jak nic? Wybrałem i kupiłem meble! A ty co, Ali ubrania oddałeś dla potrzebującej. - oburzył się Nathan.
-Spokój! - zakończyła temat Ala - To przyniosę tu swoje rzeczy i będzie git.
-Nie musisz. Już są. - powiedział Max.
-Moje ubrania? Wow. Ok, dzięki jeszcze raz. To muszę dzisiaj chyba kolacje zrobić co?
-No jakbyś mogła. - powiedzieli wszyscy.
-Ale ja ci pomogę. - powiedział Nathan.
-Pomocnik się znalazł! - śmiał się Jay, a potem wszyscy oprócz Nathana i Ali.
-A wiesz, że tak! - znowu oburzył się Nathan.
------------------------------------------------------------------------------

Chciałabym wszystkim podziękować i też zachęcić do komentowania. Zróbmy rekord komentarzy! Komentujcie! ;*

środa, 15 lutego 2012

Rozdział 70.

      Tom poszedł do pokoju. W pokoju przed łóżkiem siedziała Ala i płakała. Tom podszedł i usiadł koło niej. Przytulił ją do siebie i uspokajał. Jak Ala już była spokojna, poszła do Nathana wzięła parę rzeczy swoich i poszła na dół. Rozłożyła sobie koc, wzięła poduszkę i położyła się. Siedziała jeszcze na komputerze, a potem poszła do łazienki obok i wzięła prysznic. Wróciła do pokoju, położyła się i od razu zasnęła.
       Rano spała jak zabita. Nikt nie mógł jej obudzić. Jay nie wytrzymał więc włączył na maksa Glad You Came. Ala podskoczyła.
-Stary! Z cisz to! - krzyknęła.
-Dobra. - z ciszył Jay.
-Dlaczego spałaś na kanapie? - zapytał Max.
-A gdzie miałam spać? Chyba nie u Nathana! - wkurzyła się Ala.
-No, racja.
-Ala możemy porozmawiać. Daj mi 5 minut. Proszę. - wszedł Nathan.
-Po co?
-Chce Ci coś powiedzieć.
-Dobra. - poszła na górę od razu.
Nathan poszedł za nią. Chłopaki próbowali posłuchać rozmowy, ale nic nie było słychać.
-Ala posłuchaj. To nie tak jak myślisz. To nie jest byle jaka dziewczyna...
-Co?!
-To jest moja kuzynka. Z Nicolą się wcześniej pokłóciliśmy i nie mieliśmy ochoty ze sobą gadać. Na przeprosiny zrobiła mi masaż, bo mnie bolały ramiona.
-Kuzynka? I mam Ci teraz uwierzyć?
-Tak. Jak chcesz możemy pojechać do Gloucester i poznasz moją CAŁĄ rodzinę. - zaproponował Nathan.
-Tak? Tylko najpierw zwalcz kaca, bo to widać. - wyszła z pokoju, a tam cała gromadka - A panowie czego tu szukają?
-My tylko tak... szukamy mojej skarpetki. - powiedział Jay.
-Wszyscy?
-No. W grupie lepiej się szuka.
-Dobra, ja idę zrobić sobie śniadanie.
Poszła na dół. Zrobiła płatki z mlekiem dla wszystkich. Gdy reszta przyszła uśmiechnęli się.
-Nie liczcie, że pozmywam. - dodała Ala.
-No Nathan pozmywa za karę. - powiedział Tom.
-Dobra, dobra. Dajcie mi najpierw zjeść. - powiedział zmarnowany Nathan - Między nami zgoda? - szepnął do Ali, na to ona kiwnęła głową, że tak - To dobrze. - szepnął jeszcze.
-Co tak szepczecie?
-Nic. - odpowiedziała - Tom, a co z Kelsey?
-Nie wiem.
-Bo idę z nią na zakupy, sam na sam.
-Pogadasz z nią?! Błagam! - uklękną przed nią Tom.
-Pogadam, ale musisz coś dla mnie zrobić.
-Co muszę?
-Musisz...

Rozdział 69.

Zrobiła wielkie oczy. Nicol siedziała na krańcu łóżka, a między jej nogami odwrócony tyłem do Nicoli siedział na podłodze Nathan, i ona go masowała. Był z tego zadowolony. Ala nie wiedziała co to ma znaczyć.
-A myślałam, że jesteś inny. Znowu straciłam zaufanie do ciebie. - trzasnęła drzwiami i pobiegła na dół.
-Ala! - wybiegł za nią Nathan.
Ala wybiegła z domu. Nathan krzyczał, żeby się zatrzymała. Biegła przed siebie. Skręciła w jakąś uliczkę i oparła się o ścianę. Płakała. Starsza pani podeszła do niej.
-Coś Ci jest? - zapytała delikatnym głosem staruszka.
-Nie. Kryzys mam. - powiedziała po chwili.
-Nie martw się. Wyjaśnicie sobie to i będzie dobrze. Zobaczysz. - uśmiechnęła się.
-Tak pani myśli? - popatrzyła na nią.
-Tak. Idź do domu i odpocznij.
-Dziękuję. - powiedziała i przytuliła ją.
Ala szła wolno do domu. Gdy była przed domem, zamyśliła się. Po chwili weszła. Zdjęła buty i poszła do salonu. Siedział tam Nathan, więc cofnęła się i poszła do kuchni. Nalała sobie soku i usiadła. Po chwili wszedł Nathan. Próbował się tłumaczyć, że to nie tak, że to ona zaczęła właśnie w tej chwili jak weszła. Ala jego nie słuchała. Nie miała ochoty się z nim kłócić. Nie wytrzymała, chciała wyjść, ale Nathan stanął w przejściu i nie chciał się ruszyć. Chwycił jej ręce.
-Zostaw mnie!!! - krzyknęła i wzięła szybko ręce.
-Ala przepraszam.
-Zostaw mnie w spokoju. - powiedziała i wyszła z kuchni i poszła na górę.
Nathan wrócił do salonu. Wszyscy się na niego patrzyli. Cisze przerwał Tom, który wyłączył telewizor.
-Młody co ty robisz?
-Siedzę.
-Chodzi o Alę. - wtrącił się Jay.
-Ranisz ją wiesz? Nasze wygłupy to wygłupy, a ty? Pomyśl co robisz. - wtrącił się jeszcze Max.
-Dacie mi spokój?! - zdenerwował się Nathan.
-Nie. Dopóki nie przeprosisz Ali, to nie.
-To nie! - wyszedł z domu wściekły Nathan.
-Młody, ale narobił.

Rozdział 68.

Weszli do salonu. Na kanapie leżał Siva, a nad nim Max. Byli cali od mąki. Max mu groził, że wysypie mogę na niego. Reszta chłopaków kibicowała.
-Max dalej! Rób to! - krzyczał Tom.
-Siva weź go zepchnij! Dalej! - wrzeszczał Jay.
-Chłopaki, możecie z łaski swojej się uspokoić?! Mamy gościa! I zostawcie tą mąkę! - krzyczała na nich Ala.
-Spokojnie Aluś, my się tylko bawimy. Spokojnie. - uspokajał ją Max.
-Się bawicie, powiadasz? To co na lampie robi moja bielizna?! - jeszcze bardziej się wściekła.
-No bo..., my ten...Bawiliśmy się. - tłumaczył się Jay.
-W tej chwili macie zdjąć ten stanik i majtki, odnieść do Nathana pokoju, przywitać się z gościem i wreszcie wziąć się za mój pokój! Miał być skończony do końca tygodnia, ale tego nie widzę. - zdenerwowała się Ala.
-Ala spokojniej. - powiedziała Nicol, gdy chłopaki robili jej polecenie - Dlaczego tak na nich wrzeszczysz?
-Bo inaczej się nie da. Później Ci opowiem, jaki kawał mi zrobił Jay.
-Cześć. Jestem Max, Toma już znasz, Nathana też. No jeszcze: Siva i Jay.
-Cześć. Ja jestem Nicol.
-To jest moja nowa koleżanka. Jay, czekam na twój specjał kulinarny.
-No już się biorę. - odpowiedział i poszedł do kuchni.
-Idziemy Nicole do Nathana? - zaproponowała Ala.
-Do Nathana? - zdziwiła się.
-No do Nathana. Teraz tam śpię, bo ktoś mi pokoju nie chce dokończyć. - powiedziała to z sarkazmem.
-Mhm. Chodźmy. - poszły do pokoju.
Weszły do pokoju Nathana. Usiadły na łóżku. Chwile rozmawiały. Po chwili wszedł Nathan. Nie miał za ciekawej miny.
-Coś się stało? - spytała Ala.
-No, chyba. Chłopaki znowu wariują. Jak oni to robią? - śmiał się Nathan.
-Nie mam pojęcia. Zaczekajcie. Pójdę zobaczyć co robią znowu. - powiedziała to wstając.
Podeszła do Nathana. Dała mu buzi w policzek i wyszła z pokoju. Szła na dół. Już z góry było wszystko słychać. Usiadła na schodach i patrzyła się na nich. Po jakieś chwili zauważyli ją i schowali coś za sobą.
-Co tam macie? - powiedziała poważnie Ala.
-Niespodziankę. - odpowiedzieli chórem.
-Co?!  Jaką?!
-Niespodziankową. - wymyślił Jay.
-Aha. Kiedy obiad?
-Za 10 min.
-Ok. - powiedziała i poszła na górę.
Otworzyła drzwi i była wściekła.

Rozdział 67.

Przed wejściem do szkoły Tom chwycił Alę za nadgarstek. Ala się odwróciła.
-Co jest? - zapytała.
-Nie wiem, jakoś nie lubiłem chodzić do szkoły i nie chce do niej wracać. - powiedział bardzo spokojnie.
-Chodź, nie bój się! - pociągnęła go za rękę i weszli do szkoły.
Czekali przed drzwiami dyrektorki. Szkoła była ładna. Były szafki i widać było, że dbają o szkoły. Po chwili dyrektorka zawołała ich. Weszli do gabinetu i usiedli.
-Parker, Parker. Jak my się dawno nie widzieliśmy. Twoje krzesło zniknęło. - zaczęła dyrektorka.
-To tym lepiej. Ja nie w odwiedziny, tylko chce zapisać Alę do tej szkoły. - mówił poważnie.
-Ale z poważniałeś. Dobrze. Ile ma lat?
-15. Jeśli chodzi o klasę  2 rok College' u.
-Tak dobrze. U nas jest jeden budynek dla dziewczyn, drugi dla chłopców. A jesteś z Anglii?
-Nie. Jestem z Polski.
-To będziesz miała łatwo, bo u nas uczymy też Polskiego. Dobrze. Chciałabym, żeby Tom wypełnił tą kartę i od 1 września zaczynasz naukę. Tom wypełnij to. - dała mu kartkę - Rozpoczęcie zaczyna się o godzinie 9. Twoją wychowawczynią będzie pani Tomas. Wypełniłeś?
-Tak. Proszę. - podał kartkę.
-Zaczekajcie chwilkę. - poszła gdzieś.
-Tom jak ty się zachowujesz? Jesteś jakiś...dziwny.
-No, co. Nie lubię szkoły. Kumasz?
-No.
Po chwili weszła dyrektora z jakąś dziewczyną. Usiadła koło Ali.
-Alu, to jest Nicol. Oprowadzi Cię po całej szkole i będzie chodzić z tobą do jednej klasy. Może się zaprzyjaźnicie, zobaczymy. Tom, to będzie trochę trwało więc może niech Ala wróci sama do domu. Dobrze?
-Dobra, tylko Ala. Masz klucze. My za pół godziny musimy być w studiu. Jak chcesz to możesz przyjść do nas, albo wrócić do domu, albo iść z Nicolą na miasto. Ok? Masz być po 20, bo Jay znowu będzie próbował gotować.
-Dobra. Właśnie muszę zjeść jego sos. Dobra. Idź, bo się spóźnisz. No, pa.
-Pa. - pocałował w policzek i poszedł.
-To co idziemy? - zapytała Nicol.
-No spk. Do widzenia. - wyszły z gabinetu.
Nicol oprowadzała Alę po szkole. Usiadły sobie na ławce. Żadna z nich nic nie mówiła.
-Skąd jesteś, bo musisz innym akcentem? - zapytała prosto z mostu Nicola.
-Z Polski. Moja mama zmarła. Trochę się z tym nie mogę pogodzić, ale muszę. Zaczęłam nowy rozdział i będzie tym razem szczęśliwy.
-Przykro mi. Mój tata był żołnierzem w Iraku. Też zmarł. Zostałam z macochą, bo matki nie poznałam. Zmarła przy porodzie. Macocha jest taka wredna, że masakra. A twoim ojczymem jest Tom Parker z The Wanted?
-No mój ojczym, ale nie mówimy tak. On praktycznie mi pomógł, bo miałam wyjście zostać z ojczymem, ale jest też okropny. Więc Nathan i Tom myśleli jak mi pomóc i to zrobili. Mówimy sobie na ty i nie mam żadnych obowiązków. Jest super z nim.
-Ty masz fajnie.
-No super... - przerwał jej ktoś kto zasłaniał jej oczy.
-Kto to? - zapytał.
-Kto to może być? Nathan. - uśmiechnęła się i wzięła jego ręce z oczu.
-Zgadłaś. - uśmiechnął się i usiadł koło niej.
-Co tu robisz? Nie powinieneś byś w studiu? - zdziwiła się Ala.
-Powinienem, ale nie jestem. Tak na serio to Max i Siva zaczęli wymyślać coś i się zmyłem. I tak nic byśmy dzisiaj przez nich nie zrobili. A to kto?
-To Nicol. Nicol to Nathan.
-Miło mi Cię poznać. - podał jej rękę.
-Mi też.
-To co zbieramy się. - zaproponował Nathan.
-No praktycznie skończyłyśmy więc możesz już iść. - powiedziała Nicol.
-Ale, może pójdziesz z nami? Poznasz resztę chłopaków. Chodź będzie fajnie. Gwarantuję to.
-Mam jakieś wyjście?
-Nie! - krzyknęli chórem.
-Dobra. - zgodziła się i poszli.
Wyszli ze szkoły i weszli do samochodu. Nikt nic nie mówił. Ala zadała jedno pytanie.
-Nathan, bo dyrektorka coś mówiła o krześle Toma. O co chodzi? - zapytała ze zdziwieniem.
-Haha... Tom był codziennie wzywany do dyrektorki i wszyscy mówili, że to jego krzesło.- śmiał się Nathan.
-Tak?
-No. - wszyscy zaczęli się śmiać.
Dojechali pod dom. Gdy weszli nie mogli przestać się śmiać...

wtorek, 14 lutego 2012

Rozdział 66.

Ala się obudziła. Wyślizgnęła się z objęć Nathana i założyła bieliznę i szlafrok. Poszła na dół do kuchni. Siedział tak Tom. Jadł kanapkę. Ala zaspana wzięła miskę, wsypała płatki i nalała mleka. Usiadła na przeciwko jego. Jadła.
-Ej Tom, a co z tą poważną rozmową? - uśmiechnęła się.
-No właśnie. - podrapał się po głowie - Chodzi o to, że wiem, że kochasz Nathana, ale proszę Cię, nie przesadzajcie z tą miłością. Masz piętnaście lat, a uprawiasz sex z dziewiętnastolatkiem. Nie zabraniam Ci, ale pomyśl na tym. A jeśli chodzi o inne sprawy to masz tą kartkę. - dał jej jakąś kartkę - To są zasady w domu.
-Nie jedz sama pizzy. Wygłupiać się nie możesz sama. Co to za zasady? - zdziwiła się - Jeśli chodzi o Nathana. To wiem. Jestem pewna tego, długo myślałam nad tym wszystkim, więc nie martw się. - uśmiechnęła się i jadła dalej śniadanie.
-Ok.
Zszedł Jay. Był strasznie zaspany. Wziął wodę i nalał sobie do szklanki.
-Nie dawałeś dzisiaj moich ubrań jakimś dziewczyną?  - powiedziała szyderczo Ala.
-Wiesz, nie. - odpowiedział głupio Jay.
-Dobra, już przestańcie. - zakończył temat Tom.
-A właśnie Tom, co z moją szkołą?
-Właśnie idę do dyrektorki. Jak ja nie lubiłem jej. Musisz iść ze mną, więc się ładnie ubierz. Tylko nie tą nową czerwoną. Ona jest na specjalną okazję. - mrugnął do niej Tom.
-Jaką?
-Dowiesz się później. - uśmiechnął się.
-Dobra, idę do łazienki. O której mam być gotowa? - wstała i włożyła do zmywarki talerz.
-O 9 bądź gotowa. 
-Ok.
Poszła na górę. Nathan już nie spał. Pocałował ją. Poszła do łazienki. Zrobiła delikatny makijaż. Ułożyła fryzurę i założyła niebieską sukienkę i niebieskie szpilki w takim samym kolorze. Nathan jak ją zobaczył uśmiechnął się. Wzięła torebkę i poszła na dół. Tom jak ją zobaczył też się uśmiechnął.
-Ładnie wyglądasz. - prawił komplement Max.
-Dziękuje. Gdzie Tom? - zapytała Ala.
-Poszedł założyć garnitur. Ja z niego nie mogę. - śmiał się Siva.
-Garnitur?! - zdziwiła się Ala.
-No, on się tak zmienia, że Ala ja cię kocham dzięki temu. - powiedział Jay.
-Ej nie odbieraj mi dziewczyny! - powiedział Nathan schodząc z góry.
-Młody, to było w przenośni. Spokojnie.
-On ma swoją barbie - śmiała się Ala.
-Hahaha, ale śmieszne. - zdenerwował się Jay.
Z góry zszedł Tom. Miał na sobie piękny garnitur. Wszyscy się z niego śmiali. W końcu wyszli z domu i weszli do samochodu. Zajechali pod szkołę. Widać było, że Tom się denerwuje.

Rozdział 65.

Jay i Michelle wrócili. Mieli chyba z 20 siatek. Reszta siedziała w salonie.
-Ala chodź na górę. Zrobimy mały pokaz. Chodź będzie fajnie. - powiedziała Michelle.
-No dobra. - uśmiechnęła się i podeszła do Michelle i poszły na górę.
-Ciekawe o co chodzi. - uśmiechnął się Jay.
-Jay gadaj! - walnął go poduszką Tom.
-Nie mogę. Niespodzianka. Mogę powiedzieć, że pierwsza dla nas wszystkim, a jedna dla Nathana. Nathana niespodzianki nie znam, bo Michelle mi zginęła i wtedy coś znalazła.
-To super. - ucieszył się Nathan - Będę mieć 2 niespodzianki.
-Ciesz się. Tylko ciekawe jaka to niespodzianka, że tylko Nathan może ją widzieć. - śmiał się Siva.
-Mi tam się podoba. - uśmiechnął się.
W tym czasie u Ali i dziewczyn...
Ala przebierała się w łazience. Michelle weszła do pokoju.
-Wow! Super Ala w tym wyglądasz. Dziewczyny na dół idziemy. Za 5 minut chcę cię tam widzieć w sukience. Idę. - uśmiechnęła się i wyszła z łazienki.
Wszystkie poszły do salonu. Ala usiadła i patrzyła na siebie. Nie wiedziała co Nathan w niej widzi. Przebrała się w sukienkę, założyła szpilki i poszła do na dół.
Michelle i dziewczyny zeszły. Usiadły i zawołały Alę. Ala powoli zeszła na dół. Wszyscy się na nią patrzyli. Nie mogli oderwać od niej oczu. Miała na sobie piękną, czerwoną sukienkę, czerwone szpilki, torebeczkę i piękna fryzura i makijaż.
-To moja dziewczyna. Ale mam fart. - podszedł do niej, wziął jej rękę i patrzył na nią dalej - Wow. Pięknie.
-Dziewczyno! Wymiatasz! Super. - uśmiechnął się Tom.
-Aż tak? - zdziwiła się Ala.
-No! - krzyknęli chórem.
-Kto wybrał sukienkę? Michelle czy Jay? - pytała zaciekawiona Ala.
-Szczerze? Jay. Jay ją wybrał na przeprosiny. - puściła do niej oczko Michelle.
-Jay?! Stary, nieźle wybrałeś. Fart chyba miałeś. - zdziwił się Siva.
-Dobra, spokój! Co z tą drugą niespodzianką? - uśmiechnął się seksownie Nathan.
-Na górze. Chodź. - pociągnęła go za rękę i poszli na górę.
-Ciekawe co tam będzie się dziać? - śmiali się chłopaki.
-Przestańcie. To romantyczne, a wy?! Kiedy nam kwiaty daliście, kiedy nam piękną bieliznę daliście?! - wtrąciła się Kelsey.
-Przepraszam Cię bardzo. Nie dawno Ci dałem! - powiedział Tom.
-Na urodziny. Kiedy dałeś bez żadnej okazji?! - wkurzyła się Kelsey.
-Nie pamiętam.
-No właśnie, bo nigdy mi nie dałeś. Idę do mamusi! - wyszła z domu wściekła Kelsey.
-I dobrze! - wkurzył się Tom i poszedł do swojego pokoju.
-Co to miało być? - zdziwił się Jay.
W tym czasie Ala i Nathan...
Weszli do pokoju. Ala popchnęła go na łóżko.
-Zaczekaj chwilkę. - uśmiechnęła się i poszła do łazienki.
-Dobrze, nie mogę się już doczekać. - wstał i zamknął drzwi na klucz. Położył się i był oparty o łokieć. Po chwili weszła Ala w pięknej czerwonej bieliźnie. - Wow!
-I jak?
-Bomba. Chcesz powtórzyć? Jeśli nie to zrozumiem.
-Chce. - uśmiechnęła się i położyła się koło niego.
-Dobrze. - zaczął ją całować wszędzie.
Zdjęła jego kurtkę, koszulę i spodnie. On zdjął jej bieliznę, a ona bokserki. Ciągle się całowali. Nathan delikatnie i ostrożnie wszedł w nią.

Rozdział 64.

Ala się obudziła. Popatrzyła na pokój. Wszędzie były ich ubrania. Nathan spał w tulony w nią.
-Co ja zrobiłam? Mam 15 lat a już?! Ale zrobiłam z najważniejszą osobą. - pomyślała Ala.
Nathan po chwili też się obudził. Popatrzył na nią i się uśmiechnął.
-Hej, kochanie. Dobrze Ci się spało? - powiedział delikatnie.
-Cześć. Tak i to bardzo. Myślę, nad wczorajszym wieczorem. - powiedziała.
-Właśnie. Co ja zrobiłem?! Nie powinienem! Sora. - przepraszam.
-To ja powiedziałam, że jestem gotowa. Myślę tak, że może nie był to dobry czas, ale spędziłam tę noc z najważniejszą osobą i dlatego nie żałuje tego. - powiedziała tuląc się w niego.
-Tak? To dobrze. Wkroczyłaś tak jakby w świat dorosłych. Brawo. Jak Ci się podobało? - powiedział to głaszcząc jej ramie.
-Z tobą? Bardzo. Tak na serio, to fajnie. Trzeba by wstać. - powiedziała markotnie Ala.
-Po co? A w ogóle ty nie długo masz szkołę. Tom Cię gdzieś zapisał?
-Nie, chyba nie. Tak w ogóle to on miał prze prowadzić ważną rozmowę zemną. Coś mi się zdaje, że to dzisiaj nastąpi.
-Chyba tak.
Leżeli jeszcze chwilę. Potem Ala chciała wstać, ale Nathan ją trzymał za rękę. Udało jej się wyślizgnąć i poszła do łazienki Nathana. Wzięła prysznic, wysuszyła włosy, umyła zęby i poszła do pokoju. Nathan na nią patrzył w jakim szybkim tempie to robi. Ala popatrzyła na niego.
-Co tak się patrzysz?
-Nic, nic. Ty masz kręcone włosy naturalnie? - zdziwił się Nathan.
-No, nie wiedziałeś?
-Nie. Ładnie Ci tak. - uśmiechnął się.
-Ja nie lubię moich kręconych włosów, dlatego prostuję. Właśnie, gdzie są moje rzeczy?
-Rzeczy? Nie wiem, Tom coś gadał, ale nie słuchałem. Idź do niego, może Ci powie.
-Dobra.
Ala wyszła z pokoju i poszła w stronę pokoju Toma. Zapukała.
-Cześć Tom, oj obudziłam was. Cześć Kelsey. - zarumieniła się Ala.
-No cześć. Czego chcesz? Która to godzina? - powiedział zaspany Tom.
-Cześć. - odpowiedziała Kelsey.
-Za chwilę 9. Mam pytanie. Gdzie są moje ubrania?! - krzyknęła Ala.
-Ubrania?! Max je gdzieś schował. Idź do niego. - powiedział i rzucił w nią poduszką.
-Ok. - szybko wyszła.
Poszła do pokoju Maxa. Zapukała.
-Można?
-No wchodź. Co Tom nie chce Ci zrobić śniadania? - śmiał się Max, który robił pompki, a Michelle była w łazience.
-Nie nie. Szukam swoich rzeczy. Tom powiedział, że ty je gdzieś schowałeś.
-No schowałem, ale Jay powiedział, że on schowa gdzieś indziej, bo bym Ci je zniszczył. Teraz biedna ich szukasz?
-Zabije go! - powiedziała trzaskając drzwiami.
Poszła szybko w kierunku drzwi Jaya. Nawet nie pukała tylko weszła szybko.
-Jay! Gdzie moje ubrania?! - krzyczała.
-Kim ty jesteś? - wysunęła się jakaś dziewczyna z pod kołdry.
-Kimś! Gdzie jest Jay?! - krzyczała.
-Poszedł do sklepu! - wstała z łóżka - Jaką ty masz czelność wchodzić do cudzego domu!
-Cudzego domu?! Ja tu mieszkam!
-Mieszkasz?! Przecież tu mieszkają chłopcy z The Wanted! - zdziwiła się.
-No i ja! - krzyknęła.
-Ala spokojnie. Kto to jest?! - wszedł Max.
-No właśnie nie wiem! - powiedziała już trochę spokojniej.
-Ja? Jestem...yyyyy...Spędziłam noc z Jayem. To chyba nie karane?!
-Ej ty masz moją pidżamę! Skąd ty to masz?! - wkurzyła się Ala.
-Od Jaya. Dał mi ją, żeby mi nie było zimno.
-Lepiej już wyjdź. - powiedział Max i wyrzucił ją z domu.
-Co za świnia! Zabiję Jaya! - krzyknęła Ala.
-Siema. Gdzie jest Angel?! - wszedł szczęśliwy Jay, ale mu po chwili mina zbladła.
-Poszła w MOJEJ pidżamie! Kto to w ogóle był?!  Gdzie są moje ciuchy! - wściekła się Ala. Po chwili weszli wszyscy.
-Co tu się dzieje? - wszedł zaspany Tom
-Co się tu dzieje? Jay zaprosił sobie jakąś laskę i spędził z nią noc.
-U stary nieźle. - wszedł Siva.
-Tylko, że dał jej MOJE rzeczy! Dokładniej moją pidżamę, moje perfumy, kosmetyki, używała mojej prostownicy! Zaraz oszaleję!
-Jay jak ty jej mogłeś to zrobić?! - powiedziała Nareesha.
-No zimno jej było. - powiedział Jay.
-Odkupujesz mi te wszystkie kosmetyki, pidżamę i nową prostownicę! Widzieliście jej włosy?!
-No straszne były. Ala lepiej już nie używaj tej prostownicy. - powiedziała Michelle.
-Gdzie jest reszta moich ubrań?! - powiedziała Ala.
-Reszta? Jej dałem. - powiedział drapiąc się po głowie.
-Co?! Żartujesz teraz?! - wściekła się jeszcze bardziej Ala.
-No nie. Bardzo jej się spodobał ten naszyjnik złoty z sercem.
-Co?! To jest pamiątka rodzinna! Z pokolenia na pokolenie każdy dostawał! Ja dostałam od babci! Nie! Tego naszyjnika nie odpuszczę! Masz iść i od nie wziąć! Wiesz ile to jest warte?!
-Nie.
-Nie stać Cię na to. Od 5 pokoleń ten naszyjnik jest! Jest z najlepszego złota! W środku ma piękny diament, który jest więcej warty niż ten cały dom z meblami!
-Oł sora. - zmartwił się Jay.
-Nie sora. Tylko w tej chwili idziesz do niej. Bierzesz wszystkie moje rzeczy, oprócz tych których dotykała i miała na sobie, plus bierzesz naszyjnik i przychodzisz tu, a potem jedziesz do sklepu z Michelle albo Nareeshą i kupujesz mi jakieś jeszcze rzeczy! Rozumiano?!
-Ja z nim pojadę. - powiedziała Michelle, która była już gotowa.
Jay i Michelle poszli. Ala poszła do salonu. Usiadła na kanapie.
-Wow. Młoda nieźle na niego wrzeszczałaś. Szacun. - powiedział Tom.
-Widzisz. Tylko jak on to mógł zrobić. Dobra prostownica, pidżama, ale wszystkie ciuchy?! To jest nie do zrozumienia.
-No jak on to mógł Ci zrobić. Już nie krzycz. - przytulił ją Nathan.

poniedziałek, 13 lutego 2012

Rozdział 63.

Tom wszedł z pijanymi chłopakami. Był wściekły na nich.
-Siema ludzie, gdzie jest biedronka? - pytał pijany Max.
-Tutaj. - odpowiedział Tom.
-Poproszę piwo.
-Proszę iść na górę do 2 pokoju od prawej i położyć się na łóżko i zasnąć.
-Dobrze. - poszedł.
-Tom co tu się dzieje? - śmiał się Nathan.
-Panowie pomylili restauracje z pubem i się na chlali. Proste. - zdenerwował się Tom.
-Ta? - przyszła do nich Ala.
-No. Siva, Jay za mną! - poszedł na górę i ich położył do łóżka.
-Ja nie mogę. - śmiała się Ala.
-Oni są naprawdę wielcy. A wiesz co? Od miesiąca nic nie piłem, chodzi o alkohol. To mój rekord.
-Brawo.
-Wiesz co to znaczy? Trzeba iść na piwo z Tomem, ale dzisiaj już nie. Nie zostawimy Cię z tymi pijakami. Jeszcze może Tom by się nachlał to już w ogóle. Idziemy do łóżka, księżniczko. - wziął ją na ręce i poszli do pokoju.
Położył ją na łóżku i zamknął drzwi na klucz. Przybliżył się do niej i zaczął ją całować. Całował po szyi i dochodził do ust.
-Jestem na to gotowa. - szepnęła.
-Tak? - uśmiechnął się Nathan.
-Tak. - po tych słowach przerwał i poszedł do łazienki. Przyniósł świece i je zapalił. Włączył romantyczną muzykę.
Usiadł tak, że był nad niej. Całował ją. Zaczął rozbierać i zamieniły się role. Teraz ona zaczęła go rozbierać. Całowali się. Znowu zamienili się rolami. Nathan uśmiechnął się do niej. Powoli wszedł w nią...

Rozdział 62.

Ala i Nathan zeszli na dół. Nathan niósł ją na plecach. Chłopaki jak ich zobaczyli uśmiechnęli się ładnie do nich.
-Ej, co wy tu robiliście? - zaczął Nathan.
-Tom, dlaczego jesteś mokry? - dodała Ala.
-I dlaczego cała podłoga jest od sosu? - dokończył Nathan.
-Długa historia. Wydurniali się, i na tym mój sos ucierpiał. - odpowiedział Jay.
-Nie martw się Jay. Obstawialiśmy z Nathanem, że obiad zjemy jednak na mieście i mieliśmy racje. Jak zwykle. - pocieszała Ala - Jeszcze mi ugotujesz to spaghetti. Obiecujesz?
-Obiecuje. Dobra. Ci co są czyści, oprócz Nathana, który zostaje z Alą, idą ze mną po coś do jedzenia. Tom musi się wysuszyć, więc reszta, idziemy! - powiedział Jay.
-Tak jest kapitanie! - wykrzyknęli razem wszyscy oprócz Ali. Nathan wziął Alę na ręce, Tom poszedł do łazienki, Jay, Siva i Max po jedzenie.
-Gdzie idziemy? - zapytała Ala?
-Do salonu. - powiedział Nathan i poszedł do salonu.
-Dobrze. - Nathan usiadł, a Alę położył, gdzie jej głowa była na jego kolanach - Co robimy?
-No co? Czas na Tap Madl. - śmiał się.
-Właśnie! Oglądajmy!
Oglądali. Przyłączył się do nich Tom i się wszyscy śmiali. Chłopaki nie wracali cały czas. Gdy program się skończył Ala usiadła normalnie.
-Gdzie oni są? - dziwiła się.
-No właśnie. Dzwonie do Maxa. - powiedział Tom i zadzwonił do niego - Nie odbiera. - rozłączył się.
-No ciekawe co oni robią. - ciekawiło to Alę.
-Idę, chyba wiem gdzie się zatrzymali. - wyszedł z domu Tom.
-Ciekawe gdzie są, naprawdę. - śmiał się Nathan.
-No.
Ala i Nathan poszli do kuchni, oczywiście Nathan ją niósł. Zrobili naleśniki i zjedli je. Po godzinie drzwi się otworzyły. Był to Tom z kimś jeszcze...

Rozdział 61.

Z samego rana przyjechali chłopcy. Usiedli i nie chcieli wyjść, żeby Ala się ubrała. Wkurzyła się, więc poszła do ohydnej łazienki i tam się ubrała. Tom poszedł do lekarza po wypis. Wszyscy wyszli ze szpitala. Ala poczuła się wolna. Nathan ją wziął na ręce.
-Nathan, zostaw mnie! - krzyczała Ala.
-Lekarz mówił, żebyś się nie przemęczała. - powiedział z uśmiechem Nathan.
-No i co związku z tym? - powiedziała Ala i Nathan ją postawił na ziemię.
-Że nie możesz dużo chodzić. - wtrącił się Jay.
-No właśnie. - powiedział Tom i wziął ją na ręce.
-Ej stary to moja rola! - wkurzył się Nathan.
-Dobra nie kłóćcie się! Zanieście mnie do tego samochodu i jedziemy! - zdenerwowała się Ala.
Wykonali polecenie jej i pojechali do domu. W trakcie jazdy Ala zapytała o pokój, a chłopaki powiedzieli, że za tydzień będzie gotowy, a do tego czasu będzie spała u Nathana, a on na kanapie. Nathan powiedział, że nie będzie spał na kanapie, tylko razem z Alą. Wtedy wszyscy zaczęli się chichotać. Weszli do domu, oczywiście musieli ją zanieść. Tym razem na rękach niósł ją Jay. Nathan jeszcze bardziej się wkurzył. Jay zaniósł ją do pokoju na łóżku Nathana. Gdy poszedł, przyszedł Nathan i położył się koło niej.
-Wiesz tęskniłem za tobą. - szepnął jej do ucha.
-Ja też. Wreszcie w domu. Jeszcze mnie czeka poważna rozmowa z To... - nie skończyła, bo Nathan namiętnie ją pocałował. Uśmiechnęła się - Miło, można dokładkę? - uśmiechnęła się.
-Bardzo proszę. - powiedział i pocałował znowu.
-Ala na co masz... - wszedł nie spodziewanie Max i przestali się szybko całować - Sora przeszkodziłem wam. Na co masz ochotę do jedzenia?
-Obojętne mi to.
-Tylko, że muszę wiedzieć, bo Tom mnie zabije. Wegetariańskie Spaghetti?
-Dobra. - uśmiechnęła się i wyszedł.
-Czy wszyscy muszą nam przeszkadzać? - wściekł się trochę Nathan.
-Najwidoczniej tak. Zagrasz mi Warzone? - próbowała go namówić.
-Nie, nie wiem. - wtedy Ala zaczęła go całować - Dobra, już ci gram. - wstał i zaczął grać na pianinie Warzone i śpiewać.

 I can't believe I had to see
The girl of my dreams cheating on me
The pain you caused has left me dead inside
I'm gonna make sure you regret that night

I feel you close, I feel you breathe
And now it's like you're here
You're haunting me
You're out of line
You're out of sight
You're the reason that we started this fight



W tym czasie u chłopaków...
-Max idź zapytać się co chce! - zawołał Tom.
-Dobra idę. - odpowiedział i poszedł na górę.
-Ciekawe co oni tam robią co? - zamyślił się Jay.
-No ciekawe. - zamyślił się też Siva.
-I ciekawe jakie będą mieli miny jak Max im przerwie. - śmiał się Tom.
-Tom! Zabiję Cię! - szedł po schodach Max.
-Za co?! - zdziwił się Tom.
-A jak myślisz?! Lepiej uciekaj! - zaczęli się gonić. Gdy wrócili do kuchni Tom był cały mokry, a Max się śmiał.
-Chłopaki bierzmy się za obiad. - przerwał śmiechy - Max co Ala chce?
-Spaghetti. Oczywiście dla ciebie chce Wegetariańskie. - uśmiechnął się Max.
-No dobra.
Przyjaciele zaczęli gotować.
Wracamy do Nathana i Ali...
-Pięknie. - klaskała Ala.
-Dzięki. - skończył i położył się koło niej.
-Mówię prawdę. - powiedziała i zaczęła go całować. Przerwali gdy usłyszeli jakieś trzaski na dole i krzyki.
-Siva, do cholery! Co zrobiłeś?! Tom przestań się wydurniać! Chłopaki no! Mój sos! - odgłosy które dochodziły z dołu.
-Co oni tam robią, do cholery? - zdziwił się Nathan.
-Jak słychać, wydurniają się. Coś mi się zdaje, że nasz obiad zjemy na mieście. - śmiała się.
-Chyba tak. - śmiał się z nią Nathan.

niedziela, 12 lutego 2012

Rozdział 60.

Nathan i Ala spędzili dzień w samotności. Wieczorem przyszedł lekarz.
-Dzień dobry Alicjo. - przywitał się doktor.
-Dzień dobry. Coś źle z moimi wynikami?
-Nie, nie. Wyniki są idealne i dlatego mam pytanie. Czy wolisz leżeć w szpitalu, czy iść do domu, ale brać co godzinę tabletkę i przez 2 tygodnie leżeć w łóżku?
-Chyba wolę dom. Szpital to nie miłe miejsce, a wreszcie chce wrócić do domu WARIATÓW! - zaczęła się śmiać.
-No prawdziwy dom wariatów! - dopowiedział Nathan.
-No dobrze. To jutro dostaniesz wypis. Do widzenia.
-Do widzenia. - powiedzieli razem i lekarz wyszedł.
-Jutro wychodzisz! - ucieszył się Nathan - Tylko jest mały problem. Nie masz gdzie spać. Nie jest to problem, u mnie będziesz spać.
-Jak to nie ma?! - zdenerwowała się Ala - Przecież był!
-Był, ale już nie ma. - uśmiechnął się - No dobra, jak teraz jesteś w szpitalu to chłopaki remontują twój pokój, a że to wariaci, to pokój nie jest jeszcze gotowy. - śmiał się Nathan.
-Aha. Nie chcę chyba wiedzieć co oni tam robią.
-No nie chcesz. - uśmiechnął się i pocałował Alę - Dobra spadam ich tam przypilnować, żeby chaty nie zniszczyli. Pa kochanie. - jeszcze raz ją pocałował i poszedł.
Dzień dla Ali był bardzo miły i szczęśliwy. Chwilę jeszcze rozmyślała, a potem zasnęła.

Rozdział 59.

Nathan rano pojechał do Ali. Poszedł do jej sali. Jeszcze spała. Usiadł koło niej i patrzył na nią.
-Jak słodko wygląda jak śpi. - pomyślał Nathan.
Siedział tak i siedział. Ala ciągle spała. Rozumiał to. Poszedł po kawę. Gdy wrócił Ala już nie spała.
-Cześć kochanie. - powiedziała Ala.
-Cześć. Jak się czujesz? Wyspana? - uśmiechnął się.
-Tak i to bardzo. A ty? Za pewnie nie spałeś. - martwiła się.
-O mnie się nie martw. Kawę mam to dam radę. - śmiał się Nathan.
-Ok. A gdzie Tom?
-Tom? W tej chwili przeprasza Kelsey. Wiesz jak się wściekła na niego?! - śmiał się jeszcze bardziej.
-Właśnie! Ona ma urodziny! Muszę do niej zadzwonić.
-Na razie nie próbuj, bo to może się źle skończyć. - próbował powstrzymać śmiech.
-Ok.
Rozmawiali i rozmawiali. Przyszedł Tom. Nie było mu do śmiechu. Ala delikatnie usiadła na łóżku, a Tom koło niej usiadł.
-Co się stało Tomcio? - próbowała dowiedzieć się o co chodzi.
-Kelsey się wściekła i zerwała ze mną. Powiedziała, że jestem nie odpowiedzialny i powinienem się zastanowić nad swoim zachowaniem. Masakra. Chodź młoda, przytul mnie. - Ala zrobiła to i przytuliła Toma.
-To co teraz? - zapytała Ala.
-No nic. Nie chce mnie znać. Się zobaczy.
Rozmawiali jeszcze tak długo. Ala widziała, że Tom jest smutny. Wieczorem jak już poszli zadzwoniła do Kelsey.
-Hej Kelsey. To ja Ala.
-No cześć. Coś się stało? - zapytała dziwnym głosem.
-Tak praktycznie tak. Posłuchaj. Tom przyszedł...
-Nie chcę o nim słyszeć!
-Kelsey on naprawdę żałuje tego! Ja nie mogę patrzeć jak on jest smutny przez to! Żal mi jest jego! Posłuchaj, on naprawdę ciebie kocha. Szykował prezent na twoje urodziny, ale potem to wszystko i o tym zapomniał. Prezent naprawdę by Ci się spodobał. Naprawdę żałuje tego! To moja wina. To przeze mnie to wszystko. - próbowała ratować sytuację Ala.
-Tak? Porozmawiam z nim, ale nic nie obiecuję. I sora że tak na ciebie naskoczyłam. - żałowała Kelsey.
-Nic się nie stało. Muszę kończyć. Pa.
-Pa.
Rozłączyła się. Uśmiechnęła się i położyła spokojnie, a po chwili zasnęła.
Rano...
Ala rano się obudziła. Przy niej był już Nathan.
-Hej skarbie. - pocałował ją - I jak?
-Dobrze. Coraz lepiej się czuję. Mógłbyś częściej mnie całować. - próbowała go namówić.
-Tak myślisz? - zbliżył się do niej i miał zamiar ją pocałować, ale wleciał do sali Tom.
-Ala! Dzięki Ci! Jesteś boska! Kocham Cię! - zaczął ją całować po ręce.
-Ej stary. O co ci biega? - zdziwił się Nathan.
-Pogodziliście się, to super! - cieszyła się Ala.
-No! Twoja dziewczyna, a moja córka, uratowała mnie.
-To znaczy? - zapytał Nathan.
-Rozmawiała z Kelsey, a ona napisała, że przeprasza za wczoraj, że ją trochę poniosło i, że się chce ze mną pogodzić! Dzięki! - krzyczał uradowany Tom.
-Super. Ala jak to zrobiłaś? Poprzednio to jej matka ją przekonała, nikt inny nie dał rady. - dziwił się Nathan.
-Widzisz, mam takie zdolności.
Tom poszedł tak szybko jak przyszedł. Ala i Nathan dokończyli to co zaczęli, czyli całować.

5000 wyświetleń!

Dziewczyny i chłopacy, uroczyście oświadczam, że na liczniku wyświetleń wyświetliło się 5000! Bardzo się z tego cieszę i dziękuję wszystkim. Jednakże najbardziej dziewczyną: Revolution, Weer;*, asia0987, malina, Hela, justbreathe, blondi15, marcia, Monia, asia, Sandra;), Gabi;), Ada i wiele innych. Jeśli o kimś zapomniałam, sora.

Jeszcze raz dziękuję. Nowy rozdział jeszcze dzisiaj. ;)

Rozdział 58.

Lekarze reanimowali Alę. Nathanowi leciały łzy z oczu. Po chwili lekarze przestali ją ratować. Nathan przybliżył się i pocałował w czoło. Nagle Ali serce zaczęło bić. Lekarze szybko zaczęli ją znowu ratować. Serce normalnie biło. Wszyscy dziwili się jak to się stało. Nathan miał uśmiech na twarzy. Usiadł koło niej i głaskał jej głowę. Tom poszedł po kawę. Nathan patrzył na nią. Po chwili otworzyła oczy.
-Co ze mną jest? Co się dzieje? - zapytała cicho Ala.
-Wszystko już dobrze. Nic nie mów. Jesteś w szpitalu. Miałaś zapalenie opon mózgowych. Już dobrze. Jesteś już z nami. - powiedział spokojnie Nathan, a na końcu się uśmiechnął.
-Dobrze. Spać mi się chce.
-To śpij sobie, kotku. - uśmiechnął się i pogłaskał ją po głowie.
Przyszedł Tom. Ala już wtedy spała. Nathan i Tom pojechali wziąć prysznic.
U Nathana i  Toma...
Weszli do domu. Wszyscy na nich czekali. Opowiedzieli wszystko jak było.
-Nathan to dzięki tobie. Jesteś czarodziejem. - powiedział śmiejąc się Jay.
-Widzisz?! Jestem czarodziejem! - zaczął skakać Nathan - Idę wziąć magiczny prysznic. - poszedł.
-Nieźle się porobiło chłopaki. A gdzie Kelsey? Pisałem, żeby przyjechała. - zapytał się Tom.
-Była, ale zniknęła.
-Tak na serio to co się stało?
-Wściekła się, że jak ona to powiedziała? "Za mało czasu jej poświęcasz". - powiedział Siva.
-Cholera. Ona ma dzisiaj urodziny! Lecę do sklepu i do niej! Nara. - wyszedł szybko Tom.
-Żeby zapomnieć o urodzinach dziewczyny? Co za hańba. - zaczął się śmiać Max, a reszta z nim.
W tym czasie u Ali...
Ala nie mogła spać. Nie mogła oddychać. Szybko przybiegł lekarz i jej pomógł. Po chwili zasnęła spokojnie. 

sobota, 11 lutego 2012

Rozdział 57.

Nathan i Tom spali na korytarzu na krzesłach. Rano obudziła ich pielęgniarka.
-Przepraszam. Państwo tutaj tak przez całą noc spali? - zapytała pielęgniarka.
-Co? Jak widać, tak. - odpowiedział zaspany Tom.
-Dobrze, tylko, że nie można tu spać.
-Tylko że my czekamy tu na... córkę i moją dziewczynę. - uśmiechnął się Nathan.
-Aha. Szczęściara z niej. Dobrze. Jeśli chcecie możecie do niej iść. Lekarz podał pierwszą dawkę w nocy i wszystko jest dobrze. Dlatego już wybudziliśmy ją z śpiączki.
-Tak?! - wstał szybko Nathan.
-Tak.
-No to idę do niej. - powiedział Nathan i szybko tam poszedł.
Ala leżała. Gdy go zobaczyła uśmiechnęła się. Nathan usiadł i nic nie mówił. Patrzył na nią z swoim sexi uśmiechem. Ala nie wytrzymała. Musiała coś powiedzieć.
-Przepraszam. - powiedziała cicho.
-Za co? Nic nie zrobiłaś. To nie twoja wina, ale strachu mi napędziłaś. - uśmiechnął się - Jak się czujesz?
-Już lepiej. Mam nadzieję, że spałeś.
-Tak. Spokojnie, spałem. Ala co jest?!
Ala straciła przytomność. Nathan się wystraszył i wezwał lekarza.

Rozdział 56.

W szpitalu Nathan nie wiedział co się stało. Siedział przerażony i czekał na lekarza. Nathan zadzwonił do Maxa.
-Halo? Nathan co jest?! Po co dzwonisz? - powiedział trochę wkurzony Max.
-Ala jest w szpitalu. - powiedział przerażony Nathan.
-Co?! Dobra zadzwonię do reszty i przyjedziemy. Trzymaj się młody. - rozłączył się Max.
Nathan siedział i siedział. Czekał na lekarza. W tym czasie kilka fanek przyszło po autograf. Podeszła do niego pielęgniarka.
-Pan czeka na Alicje Parker? - zapytała spokojnym głosem pielęgniarka.
-Tak. Co jej jest? - wstał szybko Nathan.
-Jest Pan z rodziny?
-Można tak powiedzieć. Jestem jej chłopakiem.
-A rodzice?
-Jej mama zmarła nie dawno, a ojca nie znała. Za chwilę powinien przyjechać ojczym, czyli mój przyjaciel. Mogę chodziarz wiedzieć co jej jest?
-Tak. Zapraszam do gabinetu lekarza.
-Dobrze, dziękuję.
Nathan wszedł do gabinetu. Lekarz go przywitał i kazał mu usiąść. Usiadł.
-Co jest Ali? - zapytał już uspokojony Nathan.
-Alicja ma zapalenie opon mózgowych. Przykro mi. - powiedział lekarz. Widać było, że był smutny.
-A czym to jest spowodowane? - załamał się Nathan.
-Jest to zapalenie opon mózgowych spowodowane infekcją bakteryjną. Będziemy podawać antybiotyki, ale do tego musimy mieć zgodę rodziców.
-Ona ma ojczyma. Zaraz tu przyjedzie. A przeżyje?
-Nie wiadomo. W każdej chwili może umrzeć, ale widać, że to jest silna dziewczyna. Wytrzyma to.
-Jest teraz przytomna?
-W tej chwili nie. Do podawania antybiotyków na razie chcemy zostawić ją w śpiączce. Zobaczymy jak organizm będzie to wytrzymywał.
-Dobrze dziękuję. Mogę do niej iść?
-Tak, ale tylko na chwilę.
Nathan wyszedł przerażony. Poszedł do sali gdzie jest Ala. Jak ją zobaczył na tym łóżku nieprzytomną zaczęły mu lecieć łzy. Podszedł do niej i usiadł na krześle. Wziął jej rękę i ją pocałował. Chwile jeszcze siedział u niej, a potem musiał już wyjść. Zobaczył chłopaków. Nic nie mówił tylko usiadł.
-Młody, spokojnie. Ala jest silna. Wytrzyma to.-pocieszał Tom.
-Oby. Jak umrze to nie wiem co zrobię. - to były ostatnie słowa Nathana.
Tom przytulił Nathana. Obaj zostali, a reszta poszła. Ten dzień dla Nathana nie był najlepszym dniem. Wszystko się posypało.

czwartek, 9 lutego 2012

Rozdział 55.

Rozprawa się zaczęła. Nathan się bał, że Ala nie przyjdzie. Po chwili na salę weszła.
-Kim Pani jest? - zapytała sędzia.
-Alicja Ma...Parker. Alicja Parker.
-Alicja Parker tak? Dobrze usiądź. Dobrze proszę pani mecenas...
Ala usiadła koło Nathana. Popatrzyli na siebie.
-Myślałem, że już nie przyjdziesz. - powiedział do niej szeptem Nathan.
-Miałam taki zamiar, ale zrobiłam to dla Toma i Ciebie. - uśmiechnęła się Ala
Rozprawa trwa. Ala i Nathan uśmiechali się do siebie. Udało się, pełnoprawne prawa ma Tom. Sędzia powiedziała, że Ala ma się cieszyć z tego co ma. Tom jej będzie pomagał i to widać po nim. Tom wydoroślał, tak jak Nathan. Ala była dumna z nich. Wyszli z sali rozpraw. Ala przytuliła Toma nic nie mówiąc.
-Co jest młoda? Strachu mi napędziłaś. - powiedział Tom.
-Tak? Nie wiedziałam. - uśmiechnęła się Ala - Dzięki.
-Nie ma za co. Tylko wieczorem jest poważna rozmowa. Więc się szykuj. O 20 masz być w salonie na kanapie. Teraz masz czas wolny, więc chyba zamierzasz go z Nathan spędzić. - zaśmiał się Tom.
-Masz racje. Nathan co robimy? - odwróciła się do Nathana.
-Yyyyyy... Nie wiem. Masz jakiś pomysł? - powiedział Nathan drapiąc się po głowie.
-Mam. Idziemy?
-Ok. Prowadź.
-To Pa Tom. - dała buziaka w polika i poszła z Nathanem za rękę.
-No cześć! Nathan pilnuj mi ją! - krzyknął Tom.
Ala i Nathan szli przed siebie. Nikt nic nie mówił. Po chwili Ala się zatrzymała. Zrobiła się cała blada. Nathan się wystraszył i kazał jej usiąść na jakiś schodach.
-Co jest Ala? - pytał zdenerwowany Nathan.
-Źle się poczułam. Już mi lepiej. - powiedziała Ala.
Próbowała wstać, ale szybko się przewróciłaby, jednakże na szczęście Nathan ją podtrzymał. Po chwili Ala zemdlała. Zadzwonił szybko po karetkę. Nie wiedział co się dzieje. Przyjechała karetka i zabrała ją, a on pojechał z nią, trzymając ją za rękę.

środa, 8 lutego 2012

Rozdział 54.

Kilka tygodni później...
Przez ten czas nic się nie wydarzyło. Nathan i tom załatwiali sprawy Ali, nie mówiąc jej o tym.
Rano Ala obudziła się. Spała w ubraniach. Usiadła na łóżku. Na biurku była kartka. Wstała i czytała.
"Ala poszedłem z Tomem na miasto. Miłych snów.
                                                                                    Nathan;)
 Ps. Zejdź na dół. Czeka coś na ciebie, księżniczko."
Ala się uśmiechnęła i zeszła na dół. Na stole było uszykowane śniadanie.
-Nathan się postarał. - pomyślała.
Usiadła i zjadła pomału śniadanie. Zaczęła sprzątać. Wzięła miskę, ale pod nią była kartka. Odłożyła miskę i zaczęła czytać.
"Kochanie, nie sprzątaj. Potem z Tomem posprzątamy. Idź do łazienki. Coś tam czeka na ciebie. 
                                                                                     Nathan."
Ala zdziwiła się. Poszła do łazienki, tak jak kazał jej Nathan. W łazience była piękna sukienka i sweterek, i jak wiadomo buty. Leżała kartka na rzeczach. Wzięła kartkę i czytała.
"Wiem już się denerwujesz. To ostatnia kartka. Ubierz się i umaluj, wiesz kobiece sprawy. Idź potem na dół i tam czeka na ciebie taksówka. Pojedziesz nią. 
                                                                                     Całuję, Nathan. ;)"
Ala się uśmiechnęła znowu. Naprawdę była już wściekła. Nie wiedziała o co chodzi. Ubrała sukienkę i zrobiła makijaż, fryzurę, jak to napisał Nathan "kobiece sprawy". Wzięła torebkę i zeszła na dół. Tak jak pisał Nathan taksówka czekała. Ala wsiadła. Samochód ruszył. Po 20 minutowej jeździe Ala dotarła na miejsce. Była przed sądem. (!) Przed budynkiem stał Nathan. Wyszła z samochodu i podeszła do Nathana.
-Co to ma znaczyć, do cholery?! Robisz jakieś liściki, ok. Ale do sądu mnie prowadzisz?! Po co niby?! - powiedziała bardzo zdenerwowana Ala.
-Spokojnie. Robimy to dla twojego dobra. To jest sprawa przeciwko wiesz komu. Chcemy, żeby nie miał żadnych praw do ciebie. Mamy duże szanse, że się uda. - powiedział spokojnie Nathan.
-O której się zaczyna?
-Za pół godziny.
-Ok, idę się przejść. - oznajmiła Ala.
-Wrócisz? - pytał Nathan.
-Tak, wrócę.
Ala poszła. Nathan się zgodził. Minęło 25 min. Ali jeszcze nie było. Nathan denerwował się, że nie przyjdzie. Był tak zdenerwowany, że nie mógł ustać w miejscu. Ali ciągle nie było. Rozprawa się zaczęła, a Ali nie ma.

wtorek, 7 lutego 2012

Rozdział 53.

Nathan nie wytrzymywał. Zaczął zakładać kurtkę.
-Młody, gdzie idziesz? - zapytał się Tom.
-A jak myślisz? Idę Ali szukać. Coś mi się zdaje, że wiem gdzie jest.
-Dobra idź, ale uważaj na nią.
-Spoko. - powiedział Nathan i wyszedł.
Nathan poszedł i postanowił iść do parku. Szukał ją w całym parku i nie wiedział gdzie może być. Po chwili zobaczysz jakąś dziewczynę, która siedzi na ławce i płacze. Była to Ala. Podszedł i uklęknął przed nią. Ala popatrzyła na niego.
-Co jest, Ala? - zapytał delikatnym głosem Nathan.
-Nic, bo miałam Ci coś powiedzieć, ale ten John nam przerwał. - powiedziała zapłakana Ala.
-Co chciałaś mi powiedzieć? - zapytał Nathan.
-Jak czekaliśmy na taxi zadzwonił do mnie dziadek. Powiedział, że... - zaczęła mocniej płakać.
-Spokojnie. Co powiedział.
-Powiedział, że ta świnia chce mnie widzieć w ten weekend, a ja się jego boję. Boję się.
-Spokojnie. Nie płacz. - usiadł na ławce Nathan i przytulił ją do siebie i głaskał po głowie - Wymyślimy coś, na pewno, ale nie płacz.
Ala płakała i płakała. Poszli do hotelu. Ala od razu jak wrócili to poszła do pokoju. Nathan usiadł na kanapie.
-I co? - zapytał Tom.
-No co. Płakała. Trudno jej się nie dziwić. Jak ona to powiedziała, świnia chce się z nią spotkać w ten weekend, a ona się boi.
-Cholera! Ale dziadkowie mówili, że to załatwią. Ja nie mogę. Ale czekaj czekaj. Mam pomysł.
-Jaki?
Nathan i Tom rozmawiali. Postanowili swój plan rozpocząć od jutra. Nie chcą mówić Ali więc to jest ich tajemnica. Za pewnie was ciekawi dlaczego oni mieszają w hotelu, a nie w domu. Mają remont, bo w czasie pobytu ich w Polsce ktoś wkradł się do mieszkania i strasznie je zniszczył. Muszą mieszkać w hotelu jeszcze 2 tygodnie.

Rozdział 52.

Max, Jay i Siva byli cali od mąki. Cały pokój był od mąki.
-Chłopaki dobrze się czujecie? - zapytała Ala.
-Tak, bardzo dobrze, a co? - zapytał Max.
-Nic, ale wyglądacie...
-Jakbyście byście mieli 10 lat. - do kończył Nathan i delikatnie zaczął się śmiać.
-Dokładnie. - zaczęła śmiać się Ala - To wy tu sprzątajcie, a ja idę coś zjeść. Do widzenia.
-A ja?! - zawołał smutny Nathan.
-Chodź. - puściła mu oczko Ala.
-A ja?! - zapytał Tom.
-A ty? Sprzątaj.
-Ale przecież ja nie narobiłem tutaj bałaganu. - zauważył Tom.
-Ale jesteś najlepszym przyjacielem Maxa i musisz mu pomóc. Dziękuję. Do widzenia. Chodź Nathan.
-Już już. Tylko wezmę kurtkę.
-Ok.
-No ja! - wkurzył się Tom.
Ala i Nathan wyszli. Szli i szli. Trzymali się za ręce. Nikt nic nie mówił. Po chwili jakiś gościu podszedł do Nathana. Ala nie wiedziała kto to jest.
-Siema młody. Dawno się nie widzieliśmy! - powiedział on.
-Siema John. Co tam? - zatrzymał się Nathan.
-No spoko. Nie przedstawisz nas?
-A tak tak. - przypomniał sobie Nathan, że jest z Ala - Ala to jest John mój kumpel, John to Ala moja dziewczyna.
-Miło mi Cię poznań. - podał Ali rękę.
-Mi też. - podała mu rękę i szybko chwyciła Nathana za rękę.
-Może pójdziesz z nami zjeść coś? - zaproponował Nathan.
-No nie chce wam przeszkadzać.
-Nie przeszkadzasz. - powiedział Nathan.
-No dobra.
Poszli do restauracji. Ali się za bardzo to nie podobało, bo chciała spędzić ten czas z Nathanem i coś mu ważnego powiedzieć. Siedziała cicho i jadła, a Nathan i John gadali. Nie zwracali na nią uwagi. Po chwili nie wytrzymała.
-To ja pójdę nie będę wam przeszkadzać. - powiedziała smutno Ala.
-To pójdę z tobą... - chciał wstać ale Ala mu przerwała.
-Nie, chce pobyć sama. Pa. - pocałowała go w policzek i poszła.
-Pa.
Ala poszła do parku. Usiadła na ławce i  myślała.
W tym czasie u Nathana i Johna...
-Dlaczego ona jest taka ponura? - zapytał John.
-Trzy tygodnie temu jej mama zmarła. Teraz miała same problemy przez to i dlatego musi odpocząć. Zmieniła się, ale ją rozumiem.
-To ty naprawdę ją kochasz? - zdziwił się John.
-No. Bardzo ją kocham. Zrobiłbym dla niej wszystko. Dosłownie wszystko. - odpowiedział szczerze Nathan.
-No to gratulacje. I oby tak dalej było.
Nathan i John długo jeszcze rozmawiali. Gdy skończyli zapłacili i poszli. Nathan do hotelu, a John do siebie. Gdy wrócił Ali jeszcze nie było. Chłopaki czekali i czekali, a jej ciągle nie było. Wszyscy zaczęli się denerwować. Nie odbierała telefonu, nic. Nathan nie wiedział co ma robić.

poniedziałek, 6 lutego 2012

Dziękuję.

Nie dawno licznik odwiedzin wyniósł 4000!!! Bardzo dziękuję. Nie wiedziałam, że umiem pisać i, że mój blog tyle osiągnie. Naprawdę dziękuję. Jesteście super!
Dzięki jeszcze raz i komentujcie moje rozdziały. Wielkie dzięki.

Rozdział 51.

W samolocie Ala myślała o nowym życiu. Nathan słuchał muzyki, Tom spał, a Ala myślała. Reszta chłopaków poleciała wcześniejszym samolotem, bo na Alę, Nathana i Toma nie starczyło miejsc. Gdy samolot lądował Ala i Nathan próbowali obudzić Toma. Jednakże spał twardo i nie mogli go obudzić. Nathan zauważył, że już nie słucha muzyki, więc włączył na max ich piosenkę. Tom szybko podskoczył i się obudził.
-Haha... Nieźle spałeś, śpiochu. - śmiał się Nathan.
-No twardo. Wiesz jak to wyglądało? Przezabawnie. - śmiała się Ala. Rozpłakała się ze śmiechu.
-Ale śmieszne, naprawdę. - powiedział wściekły Tom.
-No i to bardzo! - zaśmiał się Nathan.
-Dobra, idziemy młodzi. - ruszył do wyjścia Tom.
-A twoja torba? Zapomniałeś o plecaku i laptopie? Nieładnie. - znowu się śmiała Ala.
-A zapomniałem. Dobra już nie przesadzaj. - pomału był wkurzony Tom.
Tom wrócił się po torbę i poszli. Przy okazji Tom chciał iść 2 kilometry pieszo, bo nie chciało mu się czekać na chłopaków, ale Nathan i Ala się nie zgodzili. Chłopaki nie przyjechali, więc Tom powiedział, że idą, ale zapomniał w którą stronę muszą iść. Ala zaczęła się śmiać. Nathan też, ale próbował być poważny.
-Stary, jeśli ty zapomniałeś w którą stronę mamy iść, to jak dotrzemy do domu? Na szczęście ja wiem. - zaczął się śmiać - Chodźmy w prawo, ale nie lepiej zamówić taxi? 
-Nie. Jest więcej korzyści. - sprzeciwił się Tom.
-Jakie? - zdziwił się Nathan.
-Na przykład... spalimy trochę tłuszczyku, pobędziemy na świeżym powietrzu...i pośmiejemy się z Toma! - śmiała się dalej.
-No ta ostatnia korzyść najlepsza! - też się śmiał.
-Ej no! Młodzi przestańcie! Dobra. Zamawiam taxi! - oburzył się Tom.
-Nie odbieraj na takiej przyjemności! No ej! - wstała szybko Ala z krawężnika.
-Ta jasne! 
Tom zadzwonił po taxi i pojechali do hotelu. To co w pokoju zobaczyli ich zdziwiło...

niedziela, 5 lutego 2012

Rozdział 50.

Wszyscy czekali na wynik sądu. Po chwili na salę wszedł sędzia i wszyscy wstali. Nathan i Tom bardzo się denerwowali, a Ala była dosyć spokojna.
Wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej.
Sąd orzeka: Prawa do małoletniej Alicji Malinowskiej dostaje Tom Parker.
Jednakże Alicja ma prawo do spotykania się z Tomaszem Jakubowskim.
W tej chwili jak to wszyscy usłyszeli z jednej strony się ucieszyli, ale z drugiej Ala musi spotykać się z ojczymem. Tom był nawet załamany tym, ale cóż, bywa. Wszyscy wyszli z sali. Nathan przytulił Alę i pocałował. W tym czasie gdy się całowali Tom podziękował adwokatowi i podszedł do dziadków Ali.
-Dziękuję państwu bardzo. - mówił po polsku, co wydawało się dziwne - Miałem nadzieję, że nie będzie Ala musiała go widzieć. Nie wiem jak to możliwe. Przecież były jednoznaczne dowody, nie wiem.
-Nie martw się Tom. Jedźcie do Anglii i nie martwcie się tym. My to załatwimy jakoś. - powiedziała babcia.
-A i mi uważaj na Alę, bo jak nie to...wiesz co Cię czeka. - upomniał dziadek Ali.
-Na pewno.
-Ale z nich piękna para, co Ludwiku?
-No nawet, a ten jak on tam ma Nathan? Zaopiekuje się Alą?
-Na pewno, on jeszcze bardziej niż ja. Kochają się. Zrobił jeden duży błąd, ale zrozumiał, że ją kocha. Dopilnuję, żeby jej nie zranił.
-To dobrze. My załatwimy formalności z szkołą jeszcze dzisiaj. Dobrze? - powiedziała babcia.
-Dobrze, dobrze. Dziękuję. Młodzi! Dosyć już tego lizania! Ala pożegnaj się z dziadkami i jedziemy do hotelu po chłopaków i na lotnisko. - powiedział szczęśliwy Tom.
-Dzięki babciu. - przytuliła babcie - Dzięki dziadku. - przytuliła dziadka, poleciała Ali łza.
-Nie płacz skarbie. Odwiedź nas kiedyś. - pocieszała babcia.
-Dziękuję Państwu bardzo. Zaopiekuję się Alą, obiecuję to. - podziękował i upewnił dziadków Nathan. Włożył rękę na ramionach Ali i przytulił do siebie.
-Jeszcze raz dziękuję. Do widzenia. - żegnał się Tom.
-Pa babciu. Pa dziadku.
-Do widzenia.
Poszli do samochodu. Ala przez drogę delikatnie płakała. Nathan ją przytulał i pocieszał. Pojechali po chłopaków i później na lotnisku. Kupili bilety i polecieli do Anglii. Wtedy dla Ali zaczęło się nowe życie.