Nathan

czwartek, 29 marca 2012

Nowy blog. ;)

       Wczoraj założyłam nowy blog. Oto on - http://followthedream-nathansykes.blogspot.com/ . Rozdział za pewnie jutro, bo dzisiaj się źle czuję i mam gorączkę. Obym nie była chora, bo we wtorek piszę egzamin po szóstej klasie. Życzcie mi zdrowia i nowych pomysłów. ;*

Ada;)

środa, 28 marca 2012

Rozdział 104

Martin to zauważył. Wziął ten telefon i zaczął czytać. Podał go Nathanowi mówiąc, że znowu zranił Ale.
-O nie. Ala, Martin możemy się przesiąść? - zapytał Nathan.
Chciałam się dowiedzieć, o co tu chodzi, więc kiwnęłam, że mogą się przesiąść. Gdy Nathan usiadł koło mnie od razu zaczął się tłumaczyć, że pożyczył kumplowi telefon i używał jego telefonu. Te smsy nie były do niego, ale do kumpla. Nie wiedziałam co mu powiedzieć. Odwróciłam się i patrzyłam w jego oczy. Wzięłam się w garść i zaczęłam mówić.
-Nathan, to się robi coraz gorzej. Ty cały czas się tłumaczysz, w co ja teraz ci nie wierzę...
-Ale... - przerwał mi.
-Daj mi skończyć. Nie wierzę ci. Czy ten kumpel by mógł zdradzać swoją dziewczynę? Jest coraz gorzej. Niby mnie kochasz to dlaczego mnie zdradzasz? Myślisz, że jestem taka głupia? Nie jestem. Wracam do Londynu i śpię u Nicol. Idź już. - mówiłam spokojnie.
-Ale... Dobra pójdę gdzieś indziej usiąść. - powiedział i odszedł.
Kilka lat później...
Ala tak jak mówiła wróciła do Londynu. Tam zdecydowała jednak, że przeprowadza się do Polski. Pożegnała się ze wszystkimi, a Nathan nie miała kontaktu. Zdała na najlepsze studia w Polsce i znalazła nowego chłopaka, obecnie narzeczonego. Jej życie jest nowe, ale nie do końca. Dużo ludzi kojarzy ją jako dziewczynę Nathana i nie ma spokoju przez fotoreporterów. Na szczęście pomaga jej w tym Daniel, jej narzeczony, który kocha ją i nie zdradzi nigdy.

---------------------
No więc koniec. Jedna osoba stwierdziła, że blog jest trochę nudny, i ma rację. Zacznę nie długo pisać nowy blog, który mam nadzieję będzie ciekawszy.
Dziękuję, że czytaliście ten blog i mnie motywowaliście do dalszego pisania.
W następnym poście dodam link do nowego bloga.
Bye! :*

Rozdział 103.

Usiadłam na ławce i zakryłam twarz rękoma. Poczułam jak ktoś siada koło mnie. Myślałam, że to Nathan, ale po chwili usłyszałam głos. Był to Martin.
-Posłuchaj. Tak w tej pracy bywa. Widać było, że ta dziewczyna się do niego klei, i przez to Nathan zapytał Cię o zdanie. Z jednej strony zachował się chamsko, ale z drugiej strony, jak miał się przed tym ustrzec? Przecież ta dziewczyna trzymała go za bluzkę i włożyła ten swój głupi jęzor do jego buzi. Zastanów się, czy czasami nie mam racji. - powiedział i odszedł.
Martin miał racje 100%. Ta dziewczyna czekała na okazję, żeby mnie upokorzyć i dostać to, czego pragną miliony fanek. Czy wybaczyć to Nathanowi? Martina znam od nie dawna, a już czuje, że jest moim przyjacielem. Umie doradzić jak nikt inny. Zobaczyłam jak Nathan idzie smutny. Chyba nie odważył się do mnie podejść, bo wiedział, że dostanie z liścia. Prawda była inna. Podeszłam do niego i przytuliłam. On nie wiedział czy wiem co robię, ale ja byłam tego pewna.
-Przepraszam Cię. Niesłusznie cię oskarżyłam. Ta małpa zapłaci mi słono za to. - powiedziałam patrząc mu w oczy.
-Ja cię przepraszam za to, że nie zareagowałem jakoś. Przez to cierpisz, ale tak bywa czasami. Fanki są nieprzewidywalne. - powiedział, a ja na to go pocałował namiętnie.
-Czekaj, ja ją znam! Przecież to Magda! Jak ona mi to mogła zrobić?! - powiedziałam wściekła. Jakby co to jest moja dawna przyjaciółka, z którą miałam jechać na koncert, ale musiała się przeprowadzić.
Przeprosiłam Nathana na chwilę i poszłam do niej. Poszłam do niej tak wściekła. To była na pewno ona.
-Jak mogłaś to mi zrobić?!
-Bo jestem zakochana w Nathanie?! A ty kim jesteś, żeby się wtrącać?! - nie mogłam uwierzyć, że ja z taką osobą się przyjaźniłam.
-Po pierwsze jestem dziewczyną Nathana. Po drugie jestem twoją dawną przyjaciółką. Nie pamiętasz mnie już?! A po trzecie ty kim jesteś, żeby niszczyć mój związek?! - krzyczała na nią.
-Ala...To ty? - powiedziała nie dowierzając.
-Wreszcie się królewna obudziła. Widzę, że nowe życie masz. Ja też i jestem z tego dumna. Kocham Nath... - nie dokończyłam, bo ktoś zasłonił mi oczy - Nathan. - odwróciłam się w jego stronę.
-Musimy już iść. Za chwilę mamy samolot. -szepnął mi do ucha.
-Właśnie. - odwróciłam się jeszcze w stronę Magdy - To cześć. Radzę Ci na przyszłość upewnić się jaka jest dziewczyna, bo potem możesz skończyć źle. Idziemy. - odwróciłam się znowu w stronę Nathana i poszliśmy.
Weszliśmy na pokład samochodu i usiedliśmy na swoich miejscach. Siedziałam koło Martina, bo chłopaki jeszcze robili mini próbę. Pożyczyłam od Nathana telefon, bo mój się rozładował. Przez przypadek weszłam w wiadomości. Chciałam wyjść z tego, ale zobaczyłam dziwne sms typu:
"Kocham Cię."
"Jestem w ciąży!" 
"Jak wrócisz to zobaczysz zdjęcia dziecka"
"Kiedy zerwiesz z tą nudziarą?"
Gdy je zobaczyłam, że świat mi się znowu zawalił. Łzy napłynęły mi do oczu. Czy Nathan jest ze mną szczery? Czy mnie zdradza?

wtorek, 27 marca 2012

Rozdział 102.

Tom cały czas nic nie mówił. Wkurzyłam się i pobiegłam do pokoju Jaya. Tam nikogo nie było. Poszłam dalej, do pokoju Maxa. Też nic. Poszłam do Sivy. Tam cała banda panikowała. Jay leżał na podłodze oblany kechupem i udawał, że umiera. Jak ich tak zobaczyłam z jednej strony chciało mi się śmiać, a z drugiej wkurzyć się. Po chwili przybiegł Nathan i jak to zobaczył to widać było, że jest wkurzony.
-Co wam do łba strzeliło, żeby coś takiego robić?! Wiecie jak nas przestraszyliście?! Leczcie się! Debile! - zdenerwował się Nathan.
-No właśnie do cholery?! Co wy myślicie?! - wkurzyłam się jeszcze bardziej niż Nathan.
-Ala spokojnie. - próbował mnie uspokoić mój ukochany - Te głąby nie wiedzą co robią, a co dopiero myślą. - śmiał się, a ja za nim.
-Młody uważaj se. Nie od głąbów. - upomniał go Max.
-A jak inaczej miał nazwać debilów? - odpowiedziałam pytaniem i poszłam do pokoju, a za mną Nathan.
Weszłam do pokoju, a za mną Nathan. Usiadłam na kanapie i Nathan poszedł po śniadanie, które przyrządziłam. Położył na stale i usiadł koło mnie.
-Co za debile. - powiedziałam szeptem do siebie.
-Racja. Dobra nie myślmy już o tym. Na co masz ochotę? Jajecznice sobie pani życzy? - wstał i udawał kelnera.
-Tak, poproszę. - odpowiedziałam mu jak prawdziwa dama - I tą kanapkę jeszcze.
-Dobrze. - odpowiedział i poszedł do kuchni. Wrócił z talerzami z jajecznicą i nałożył po kanapce. - Proszę. - podał mi.
-Merci serveur. - odpowiedziałam po francusku. 
-Po jakiemu to? - zapytał zdziwiony.
-Jeździsz po świecie, a nie wiesz? Po francusku. - śmiałam się.
-Aha. Dobrze wiedzieć.
Po śniadaniu musieliśmy się zbierać. Oczywiście chłopaki próbowali nas przeprosić, ale postanowiliśmy się nie dawać. Tak naprawdę to nie byliśmy obrażeni na nich. Jechaliśmy na lotnisko śpiewając "Glad You Came". Gdy dojechaliśmy na lotnisko zobaczyliśmy pełno fanek. Ja jako, że nie potrzebowałam ochrony, wyszłam pierwsza. Za mną jeden ochroniarz wyszedł i potem chłopcy i reszta ochroniarzy. Poszłam z Martinem załatwić bilety, a chłopaki witali się z fankami. Gdy z Martinem wszystko załatwiliśmy to poszliśmy po chłopaków. Przez okno zobaczyłam, że pewna fanka klei się do mojego ukochanego. Chciałam jej zrobić nazłość, więc podeszłam do niego i pocałowałam w policzek mówiąc:
-Hej kochanie. Musimy już iść. - powiedziałam miłym głosem.
-Racja. To, pa. - pożegnał się. Chciał już odejść, ale ta dziewczyna, która się kleiła do niego krzyknęła.
-Nathan! Mogę Cię pocałować w policzek?! - krzyczała.
-No... - nie był pewien, więc spojrzał się na mnie. Zgodziłam się, bo potem wydawała się już normalniejsza. - No dobra. 
Nathan podszedł do niej, a ona zamiast pocałować go w policzek, pocałowała go w usta. Nathan po chwili odepchnął ją, a ja ze łzami stałam tak. Czułam się jak idiotka. Poczułam, że lecą mi łzy po policzkach. Od razu pobiegłam w stronę wejścia do budynku. Nathan od razu za mną ruszył.
-Ala, stój! - słyszałam tylko to. Nie miałam ochoty go widzieć. Ten pocałunek trwał za długo. I widać było, że mu zależało na tym pocałunku...

poniedziałek, 26 marca 2012

Rozdział 101.

Obudziłam się w hotelowym pokoju wtulona w Nathana. Nathan jeszcze spał. Postanowiłam popatrzeć jak śpi. Wyglądał tak słodko. Ciągle nie mogę uwierzyć, że jesteśmy razem. Ala Parker i Nathan Sykes. Może to dziwne, chodzimy od 2 lat, a ciągle w to nie wierzę. Kiedyś tylko o tym marzyłam, a teraz? Leżę z nim w łóżku po pięknej nocy. Znowu uwierzyłam, że mnie kocha. Czyż to nie dziwne? Po chwili poczułam usta na mojej szyi.
-Witaj kochanie. Jak ci się spało? - zapytałam.
-Dobrze. Długo już nie śpisz? - zapytał z uśmieszkiem.
-Nie, chwileczkę. Trzeba byłoby wstać, co? - posmutniałam.
-Wyjazd mamy o 14. - uśmiechnął się i dalej mnie całował.
-Co będziemy robić? - zapytałam.
-Może to? - tym razem pocałował mnie w usta. Coraz mocniej. Położyłam się, a on był nade mną. Podpierał się ręką. Dotykałam jego torsu. Podobało mu się to. Reszty już nie trzeba opisywać...
Jak skończyliśmy położył się koło mnie. Widać było, że jest zmęczony, ale chciał więcej. Leżał na boku podparty łokciem i patrzył się na mnie.
-Co? - powiedziałam dosyć nie miło.
-Nic. Co taka nie miła? - zapytał mnie.
-Ja? Tylko widzę, że coś chcesz ode mnie.
-A dlaczego tak myślisz? Kocham Cię i patrze na najpiękniejszą dziewczynę na świecie. - pocałował mnie w usta. Znowu chciał, ale wtedy go odepchnęłam.
-Nie za dużo na jeden raz? - zapytałam go odpychając.
-Nie. - odpowiedział i znowu mnie pocałował.
-Nathan, wystarczy. Wiem, wiem. Kochasz mnie, ale jak kochasz to zaczekasz. - uśmiechnęłam się.
-A co nie podoba Ci się? - zdziwił się - Jak chcesz to mogę wyjść.
-Nathan, no zmęczona jestem. I nie ma żadnego focha! Ani mi się waż fochać! - ostrzegłam go.
-No dobrze. Trzeba by było wstać i zrobić śniadanie. Ciekawe kto zrobi...
-Dobra, ja zrobię, ale dajcie mi się ogarnąć. Ok?
-Kocham Cię! - pocałował mnie znowu.
Wstałam z łóżka. Byłam naga, i Nathan cały czas się na mnie gapił. Cały czas się uśmiechał. Dziwiło mnie to. Nie mogę uwierzyć, jak można się tak cały czas uśmiechać? Nie wiem, fajnie by było. Wzięłam jakąś bluzkę z Myszką Miki i dresowe spodnie. Poszłam do łazienki wziąć prysznic i zrobiła kitkę. Dzisiaj podróż, więc nie muszę się jakoś stroić. Zrobiłam delikatny makijaż i wyszłam z łazienki. Poszłam do kuchni. (jakby co to był pokój z kuchnią :D) Otworzyłam lodówkę. Hotel się postarał. Lodówka była pełna jedzenia. Szkoda, że już dzisiaj musieliśmy wyjeżdżać stąd. Miałam nadzieję, że w innych hotelach też tam będzie. Wzięłam jajka i zrobiłam jajecznice. W tym czasie gdy jajecznica się smażyła zrobiłam kanapki i nalałam soku. Gdy śniadanie było gotowe do kuchni wszedł Nathan. Był w spodniach, bez koszulki. Podobało mi się to, ale nie okazywałam tego. Jak zobaczył śniadanie uśmiechnął się jeszcze bardziej. Jak to on robi?!
-Jak pachnie. Wow i ty to w tym czasie zrobiłaś? - przybliżył się do mnie i trzymał w talii.
-Ta... - nie zdążyłam powiedzieć, bo delikatnie mnie pocałował.
Niestety ktoś nam przerwał. Był to Tom. Tylko ja się pytam, jak on wszedł, przecież zamykałam drzwi. Nie ważne. Tom szybko wbiegł. Był przerażony. Nie wiedzieliśmy o co chodzi. Jąkał się.
-Jay...on... - próbował powiedzieć nam, ale nie mógł.
-Co do cholery jasnej?! Gadaj! - denerwował się Nathan.
-Tom! Co się stało? - próbowałam się trochę spokojniej dowiedzieć.

niedziela, 25 marca 2012

Rozdział 100!!!

Zastanawiało mnie to, dlaczego wszyscy mnie tak stroją. Oni na pewno coś knują, ale pytanie, co? Zgadzałam się na wszystkie propozycje. Nathan jakoś dziwnie się zachowywał. Co się tu dzieje? Gdy skończyli zobaczyłam się w lustrze. Chyba pierwszy raz w życiu podobałam się sobie. Chciałabym, żeby tak było zawsze. Żebym tak wyglądała.
-Pięknie wyglądasz. - komplementowała mnie Nareesha.
-Przecudnie. - mówiła zauroczona Michelle.
-Chłopaki zaczynają właśnie koncert... - zatrzymał się w tym momencie Martin - Pięknie wyglądasz, Ala. I tak, chłopaki proszą was, żebyście przyszły.
-Ok. - powiedziałyśmy zgodnie i ruszyłyśmy w stronę drzwi.
-Ala, a ty gdzie? - zapytał mnie Martin.
-No idę do chłopaków. - opowiedziałam mu.
-Ale prosili, żebyś ty nie przychodziła. Masz tu zaczekać. - próbował mnie zatrzymać Martin.
-O co tu do cholery chodzi?! - wkurzyłam się.
-Spokojnie Ala. Zaraz wrócimy. - uspokoiła mnie Michelle.
-No dobra. - odpowiedziałam niechętnie.
-Grzeczna dziewczynka. - śmiał się Martin.
-Bo znowu dostaniesz ode mnie! - zagroziłam mu.
-Już się boję.
-Jeszcze zobaczymy! - powiedziałam i usiadłam na kanapie. Po jakiś 5 minutach weszły dziewczyny. Martin wyszedł i dziewczyny zaczęły znowu coś knuć.
-Ala, chodź. - powiedziała w moją stronę Michelle i pociągnęła mnie za rękę.
Nie miałam wyjścia. Musiała iść. Poszłyśmy centralnie za kulisy i patrzyłyśmy jak chłopaki śpiewają. Wydawało by się, że jest to normalny koncert, ale to nie prawda. Chłopaki dawali czadu. Śpiewali wprost idealnie, zapraszali nawet fanki na scenę. Po chwili wszyscy opuścili scenę, oprócz Nathana. Zdziwiło mnie to. Wziął mikrofon i zastanawiał się co ma powiedzieć. Po chwili zaczął:
-Chciałbym zaśpiewać piosenkę Bruno Marsa "Just The Way You Are" dla pewnej osoby. Większość z was za pewnie ma w życiu najważniejszą osobę. Kogo kochacie i chcecie spędził całe swoje życie. Zmieniacie się dzięki niej, na lepsze. Macie dużo problemów, przez które się kłócicie i oddalacie się od siebie. Robicie różne głupie i niemądre rzeczy, których potem żałujecie. Ja mam taką osobę w życiu, którą zraniłem i chcę przeprosić. Myślałem, że mnie nie kocha, a prawda była inna. Ala kocham Cię. Chodź do nas. - poprosił mnie Nathan. Ja w łzach w oczach poszłam do niego i przytuliłam. - Nie płacz, proszę.
-Płaczę ze szczęścia i wzruszenia. - powiedziałam płacząc.
-To dobrze, że ze szczęścia. Kocham Cię. - pocałował mnie delikatnie w usta, a potem coraz mocniej.
-To znaczy, że jesteśmy znowu razem? - zapytałam się, żeby upewnić się.
-Jeśli chciałabyś. - droczył się ze mną.
-Bardzo. - pocałowałam go. Fanki piszczały jak szalone. Niektóre były zadowolone z tego, że jesteśmy znowu razem, a nie które wściekłe.
-Kochani! "Jest The Way You Are" dla Ali!- usiadł przy pianinie i zaczął grać.
-Oh her eyes, her eyes
Make the stars look like they’re not shining
Her hair, her hair
Falls perfectly without her trying
She’s so beautiful
And I tell her every day


Yeah I know, I know
When I compliment her
She wont believe me
And its so, its so
Sad to think she don’t see what I see
But every time she asks me do I look okay
I say


When I see your face
There’s not a thing that I would change
Cause you’re amazing
Just the way you are
And when you smile,
The whole world stops and stares for awhile
Cause girl you’re amazing
Just the way you are


Her lips, her lips
I could kiss them all day if she’d let me
Her laugh, her laugh
She hates but I think its so sexy
She’s so beautiful
And I tell her every day


Oh you know, you know, you know
Id never ask you to change
If perfect is what you’re searching for
Then just stay the same
So don’t even bother asking
If you look okay
You know I say


When I see your face
There’s not a thing that I would change
Cause you’re amazing
Just the way you are
And when you smile,
The whole world stops and stares for awhile
Cause girl you’re amazing
Just the way you are


The way you are
The way you are
Girl you’re amazing
Just the way you are



When I see your face
There’s not a thing that I would change
Cause you’re amazing
Just the way you are
And when you smile,
The whole world stops and stares for awhile
Cause girl you’re amazing
Just the way you are
 
Gdy skończył grać podszedł do mnie i mnie pocałował. Pożegnaliśmy się z fanami i zeszliśmy ze sceny. Pocałowałam Nathana jeszcze raz, ale o wiele mocniej. Był moim kochanym księciem z bajki.

-------------

Hura! Setny rozdział. Najdłuższy! Jestem z siebie zadowolona. Więc dedyk dla:
Ada<3, Myszki:*, Lauren, Hela, Asia, druga Asia, Love, Weer, Bella, Kinga, Kinia, Just, Marcia, Cat, Malina, Sandra, Revolution, Klauduś, Olivia, Nicely, Invincible, Huehue, Gabi, Riddle, Peace, Myia, Sierra, Wariatka, ekscentryczna, Hilal, Nika, Michał, Eva, Magical, Tina, Kasia, Paola, Lila Madzialena, LSD
I dla dwóch przyjaciółek z reala:
Wika I Ala (Kusia i Lusia :D).
Dziękuję, że czytacie mój blog, komentujecie, że motywujecie mnie do pisania. :*
I pytanie mam: Pisać w osobie pierwszoosobowej? :D

Rozdział 99.

Tom obściskiwał się z jakąś lalunią. To była ta sama, co odwiedziła Nathana w Londynie. Na dodatek Tom był pijany i nie wiedział co robi. Ala nie wiedząc co to ma znaczyć uciekła do pokoju. Usiadła na łóżku. Była przestraszona. Taki widok nie był za piękny. Poszła do Jaya. On przed nią nic nie ukrywa, taką miała nadzieję. Poszła w stronę jego pokoju. Zobaczyła jego z jakąś panną. Też był nawalony jak bela. Ala pobiegła w stronę windy. Nie patrzyła czy ktoś idzie. Nawet nie wiedziała jak, ale przytuliła się z Nathanem.
-Spokojnie Ala. Co się stało? Cała blada jesteś. - niepokoił się Nathan.
-Byłeś z nimi na imprezie? - zapytała upewniając się.
-Nie, nie byłem. A co? Nawalili się i panienki przyprowadzili? Widok nie codzienny. Chodź do mnie. - trzymał rękę na ramieniu Ali i poszli do niego - Siadaj. Już dobrze. Spokojnie. - przytulił ją do siebie.
-Dziękuję Ci. - patrzyła na jego oczy. Po chwili ich usta się złączyły. Ten pocałunek trwał długo, był wprost idealny. - Przepraszam, ja lepiej już pójdę.
Wybiegła z pokoju. Wiedziała, że Nathan ją kocha, ale wydawało jej się, że źle postępuje. Zamknęła pokój na klucz. Położyła się i płakała. Nie wiedziała co się z nią dzieje. Wszystkim się przejmuje i cały czas płacze. Dlaczego? Co się z nią dzieje? Takie pytania zadawała sobie Ala. Nazajutrz obudziła się z bólem głowy. za pewni przez to, że wczoraj do późna płakała. Ktoś zapukał do jej drzwi. Otworzyła. Był to Nathan.
-O Hej, myślałem, że mi nie otworzysz, ale się pomyliłem. Jedziemy z chłopakami na próbę. Jedziesz z nami? - uśmiechał się Nathan.
-Cześć. No nie jestem jeszcze gotowa. - podrapała się po głowie.
-Racja. Martin jedzie później, więc z nim będziesz mogła jechać. Weź ubrania na przemianę. Ładniejsze, co ja gadam? Ty zawsze masz ładne. Wiesz o co mi chodzi? - plątał się Nathan.
-Tak. Chyba wiem. Ok dzięki. - odwzajemniła uśmiech.
-To powiem Martinowi. Pa.
-Pa. - pocałowała w policzek go. Nathan bardzo się zdziwił. Po chwili poszedł, Ala zamknęła drzwi.
Zaczęła się szykować. Wybrała strój jaki założy i strój na wymianę. Po pół godzinach przyszedł Martin. Wziął jej torbę i poszli do samochodu. Jak to Martin rozśmieszał ją bardzo. Nawet popłakała się ze śmiechu. Martin jej bardzo pomógł. Gdy wyszli z samochodu i poszli na salę Tom chciał z nią porozmawiać. Ta nie miała ochoty z nim gadać więc usiadła i słuchała Mp3. Chłopaki cały czas ćwiczyli. Poszli potem za kulisy, do garderoby, żeby przymierzyć ostatni raz stroje i zrobić ostatnią próbę. Ala cały czas siedziała i rozmyślała nad tym wszystkim. Nad jej życiem, Nathanem i reszcie. Ale dlaczego właśnie o Nathanie? Może go cały czas kocha? Ze snu wybudził ją Nathan. Znowu Nathan, dlaczego on?
-Ala chodź. Zaraz będą wpuszczać ludzi. Już wystarczy ci snu. Chodź. - uśmiechnął się i wziął jej torbę.
-Okej. Jeszcze muszę się przebrać. - uśmiechnęła się.
-No właśnie dlatego Cię obudziłem. - odwzajemnił uśmiech.
Nathan zaprowadził ją do ich garderoby i makijażystki zrobiły jej makijaż, a fryzjerki fryzurę. Nareesha wybrała buty. Ale zastanawiał fakt, dlaczego wszyscy ją stroją. Czy oni coś knują?

---------------

Wreszcie napisałam ten rozdział. Super. :)
Więc tak, jak dobrze wiecie następny rozdział już będzie setnym rozdziałem. Związku z tym napiszę ten rozdział w osobie pierwszoosobowej, i jeśli się wam spodoba to będę tak pisać. :D
Komentujcie, komentujcie.
I dziękuję za to, że go czytacie. :*